Po ostatnich atakach członków Państwa Islamskiego (PI) w Paryżu (a dzień wcześniej w Bejrucie, o czym niestety niewiele osób usłyszało, choć w zamachu tym zginęły 43 osoby) po raz kolejny aktualne staje się pytanie, na ile my możemy czuć się bezpiecznie we własnym kraju. Państwo Islamskie otwarcie grozi wojną i zamachami tym krajom, które zaangażowały się w konflikty w Syrii i Iraku, jednak deklaracje ekstremistów kierowane są również pod adresem sojuszników tych państw. Polska nie bierze udziału w nalotach na Syrię, nasze wojska z Iraku zostały wycofane już dawno, niemniej wciąż postrzegani jesteśmy jako sprzymierzeniec krajów zachodnich, w tym znienawidzonej przez islamistów spod czarnego sztandaru Francji.

Reklamy
Reklamy

Czy Polska może stać się celem ataków ISIS?

Sprawa nie jest prosta i w prognozowaniu przyszłych ataków ISIS w Europie nie ma wielu ułatwiających zadanie danych. Nie do końca skuteczne okazuje się opieranie swych analiz i prognoz na mniejszym bądź większym nasileniu zjawiska imigracji. Dlaczego? Otóż z pewnością wśród imigrantów znajdują się sympatycy i członkowie ISIS, wysyłani do Europy w charakterze potencjalnych terrorystów-samobójców, niemniej ogromna większość przybyszy to jednak uchodźcy ekonomiczni (a nie wojenni, jak to przedstawia się w niektórych mediach). Świadczy o tym chociażby fakt, że za cel swojej emigracji z ogarniętych wojną krajów wybierają oni głównie te rejony, w których mogą liczyć na wysokie zasiłki i wsparcie finansowe.

Polskie władze - szczególnie po ostatnich zamachach w Paryżu - stanęły na stanowisku, że nie jest możliwe przyjęcie w Polsce takiej liczby uchodźców, jakich żąda od nas Wspólnota.

Reklamy

Sama Polska zresztą nie jawi się uchodźcom za kraj marzeń. Do tego z pewnością dochodzi kwestia otwarcia się Zachodu już kilka (kilkanaście) lat temu. Ilość muzułmanów w przeliczeniu na ilość mieszkańców jest nieporównywalna w Polsce i Francji czy Wielkiej Brytanii, nie mówiąc już o krajach skandynawskich. Potencjalnym terrorystom w Polsce zdecydowanie trudniej byłoby "wmieszać się w tłum".

Nie mamy jednak powodów do hurraoptymizmu. Nasza przynależność do układu z Schengen daje potencjalnym terrorystom, którzy zostali "uśpieni" przez swoich mocodawców z ISIS w krajach zachodnich, realną możliwość przedostania się do Polski. Polskie służby specjalne twierdzą, że monitorują sytuację, ale nie jest to zapewnienie uspokajające, skoro zaliczane do jednych z najlepszych na świecie francuskie służby specjalne nie poradziły sobie z wyzwaniem.

Niestety nawet gdy właściwe polskie służby i organy powzięły informacje o tym, że do Polski przyjechał jakiś groźny potencjalny terrorysta, nie mają narzędzi, aby go zatrzymać.

Reklamy

A powód jest bardzo prozaiczny - nie ma w Polsce wdrożonych w tym celu odpowiednich procedur. Do tego dochodzi jeszcze paranoiczna niemal obawa o narażenie się na medialny lincz i oskarżenia o nacjonalizm, rasizm itp. A w przyszłym roku w Krakowie mamy Światowe Dni Młodzieży i wizytę Papieża - wymarzona dla islamistów okazja do ataku.

Czy Państwo Islamskie wypowie nam wojnę?

Polska nie ma za wiele do zaoferowania imigrantom. Może za to stać się łakomym kąskiem dla terrorystów. Tu nie chodzi o jakieś spektakularne ataki, raczej o kolejną destabilizację w Europie i pokazanie, że terroryści mogą uderzyć, gdzie chcą i kiedy chcą. A polityka polskich władz w stosunku do imigrantów już od dawna budzi niepokój społeczeństwa. Polacy jako naród są być może zamknięci na przybyszy, ale nie można tego uważać za coś złego, jeśli fakt ten zapewnia względny spokój i bezpieczeństwo. A już z pewnością niechęć do osiedlania u nas imigrantów nie jest przejawem rasizmu czy ksenofobii, a zwyczajną obawą o swój własny święty spokój.

ISIS już od dawna buduje swoje struktury w Europie. Zadanie ułatwione ma tam, gdzie populacja muzułmanów jest spora. Zdumienie zatem budzi fakt, jak europejscy polityczni przywódcy obserwują poczynania kogoś, kto otwarcie deklaruje, że przychodzi tu zabijać.

źródło: forsal.pl, https://twitter.com/wszewko #Unia Europejska #Islam #Terroryzm