Masakra w Paryżu na masową skalę

Na Paryż spadły wczoraj kolejne ciosy ze strony islamskich ekstremistów. Jeśli Francuzom wydawało się, że atak na redakcję Charlie Hebdo ze stycznia tego roku był brutalny (zginęło wówczas 17 osób, a rannych zostało 21), to dziś trudno im znaleźć słowa do opisania tego, co wydarzyło się w nocy z 13 na 14 listopada ulicach ich stolicy. W atakach z użyciem broni palnej oraz materiałów wybuchowych ofiarami napastników padło, według szacunków policji przedstawionych około 10 godzin po dokonaniu #zamachów, 128 osób, a rannych było przynajmniej 200, z czego około 100 znajdowało się w stanie ciężkim. Francuzi od rana stoją w kolejce by oddać krew potrzebującym:

 

Jak poinformowało rano polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, na razie nie ma informacji o tym, by w paryskich zamachach ucierpieli obywatele Polski.

Reklamy
Reklamy

Jednocześnie minister Grzegorz Schetyna podczas krótkiego, porannego oświadczenia dla prasy złożył kondolencje narodowi francuskiemu. "Dziś wszyscy jesteśmy Francuzami” – powiedział szef polskiej dyplomacji.

Mężczyzna znajdujący się w czasie ataku terrorystycznego na ulicach miastach, został cudem ochroniony przed smiercią dzięki telefonowi, który trzymał w kieszeni. Telefon marki Samsung zatrzymał kule i ocalił życie mężczyźnie:

Terroryści opanowali Paryż

Tragedia rozgrywała się w całym Paryżu, łącznie w siedmiu różnych lokacjach. Terroryści postanowili uderzyć w serce miasta, atakując z broni maszynowej kawiarnie i restauracje.

Reklamy

 Czterech napastników wdarło się do wypełnionej sali koncertowej Bataclan, zabijając masowo uczestników koncertu zespołu „Eagles Of Death Metal” i biorąc też zakładników. Uwięzieni w sali zakładnicy prosili policje o pomoc na Twitterze.

Kolejne ofiary zginęły w dwóch samobójczych zamachach bombowych, których dokonano na północy Paryża – w okolicach stadionu Stade de France, na którym rozgrywany był towarzyski mecz piłkarski pomiędzy Francją, a Niemcami.

W chaosie, jaki rozpętał się w mieście mieszkańcy Paryża używając na Twitterze hasztagu #PorteOuverte oferowali schronienie ludziom znajdującym się na ulicach miasta.

 W ciągu kilku godzin ośmiu napastników, terroryzujących Paryż zginęło – siedmiu z nich odebrało sobie życie, detonując na sobie ładunki wybuchowe, jeden został natomiast zastrzelony przez policję.

Reklamy

Służby starają się jednak ustalić, czy liczba zamachowców nie była większa i czy w mieście znajdują się ich wspólnicy. Jak poinformowała agencja Reutera Państwo Islamskie wzięło na siebie odpowiedzialność za paryskie zamachy.

Stan wyjątkowy i jego konsekwencje

Prezydent Francji po ewakuacji z zagrożonego atakiem Stadionu Stade de France, wprowadził też stan wyjątkowy na terenie całego kraju. Na granicach wprowadzona została ścisła kontrola ruchu. Kontrole na granicach wprowadziła zresztą także sąsiednia Belgia. Zamknięto również paryskie metro oraz budynki użyteczności publicznej, chcąc zabezpieczyć się przed kolejnymi aktami terroryzmu i starając się utrudnić osobom powiązanym z zamachowcami ucieczkę. Mieszkańcy stolicy zostali poproszeni, aby w miarę możliwości starali się nie opuszczać swych domów.

Wydarzenia z 13 listopada mogą mieć także inne, ciężkie do przewidzenia skutki. Jeszcze w nocy stanął w ogniu nielegalny obóz dla imigrantów zlokalizowany w Calais. Władze muszą dziś zadbać o to, by sytuacja w kraju nie wymknęła się spod kontroli i by we Francji nie zapanował chaos. Który niechybnie nastąpi, w przypadku, gdyby terroryści ponownie uderzyli.

Źródła: bbc.com, reuters.com, msz.gov.pl, pap.pl, tvn24.pl, tvp.info #Francja #prayforparis