Późnym popołudniem rozpoczęła się zacięta dyskusja między Merkel a Seehoferem. Prócz nich do stołu rokowań dopuszczono tylko trzy inne osoby: szefów klubów obu partii unijnych w Bundestagu oraz szefa Urzędu Kanclerskiego. Ten ostatni został niedawno mianowany również Koordynatorem Działań Rządu w Sprawach Uchodźców. Tzw. dobrze poinformowane źródła w CDU doniosły gazetom, że doszło do daleko idącego uzgodnienia poglądów. Kłótnia zapewne była ogromna, bo „wielka piątka” rozeszła się dopiero po północy. Krótko a węzłowato: wygląda na to, że Angela jest gotowa przyjąć żądania Horsta w zamian za zachowanie twarzy i stanowiska. Na przeszkodzie temu zamiarowi może jednak stanąć i spowodować jej dymisję co innego.

Reklamy
Reklamy

Plan Gabriela – specjalisty od "brudnej, prawicowej bandy"

Wchodząca w skład koalicji rządowej Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) również odbyła walną naradę. Jej przewodniczący Sigmar Gabriel zyskał sobie szczególne przezwisko. Jest to opowieść o tym, że przysłowia są mądrością narodów. W tym wypadku: jak kto innych przezywa tak sam się nazywa. We wrześniu towarzysz wicekanclerz w odpowiedzi na wezwanie Bachmanna: „Pani kanclerz, niech pani wreszcie ustąpi!”, ostatecznie uznał Pegidę za nową partię hitlerowską. Odpowiedział gniewną przemową, w której nazwał ruch PEGIDA „das rechte Pack”.

 

Oznacza to w języku niemieckim: brudna prawicowa banda. Brudna może nie tyle dosłownie co moralnie; zatruta potokiem brudnych myśli. Bez sumienia i bez honoru. Od tego czasu cała niemiecka opozycja pozaparlamentarna nie określa go inaczej jak: „Gabriel das Pack”.

Reklamy

Można to z kolei przetłumaczyć jako: ostatni bandzior Gabriel, względnie: aniołek Gabriel z piekła rodem. Dzięki internetowi lekko licząc połowa niemieckiego społeczeństwa obrzuca go teraz tym przezwiskiem.

 

Plan Gabriela wydaje się temu odpowiadać. W tonie nawet nie propozycji, ale jakiegoś ultimatum lewicy uznał, że „olbrzymie strefy więzienne są organizacyjnie niewykonalne, a przy tym niewyobrażalne z punktu widzenia prawa”. Zamiast tego jego zdaniem w samych Niemczech powinny powstać „ośrodki odprawy”. Ich zadaniem byłoby dokonywanie uproszczonej rejestracji olbrzymiej masy nielegalnych imigrantów. Dobrowolnej rejestracji, z marchewką w postaci otrzymania w zamian karty elektronicznej z tymczasowymi danymi tożsamości. Z tej samej karty możnaby potem pobierać zasiłek, potwierdzać tymczasowe zameldowanie w domu dla azylantów itd. Byłaby to również niemal przepustka do uzyskania pełnowymiarowego (w praktyce dożywotniego) azylu. Prócz tego wódz socjalistów uznał wszelkie ograniczenia prawa do łączenia rodzin za „sprzeczne z naszą konstytucją”.

Reklamy

 

(Koalitionskrise: SPD lehnt Transitzonen für Flüchtlinge ab, zeit.de)

No i co teraz?

Byłoby banałem stwierdzić, że ważą się losy Angeli Merkel. Ważą się bowiem losy Europy. Jeśli plan Seehofera zostanie przyjęty, zapewne za cenę sformułowań przynajmniej na pozór politycznie arcypoprawnych, za cenę ustępstw w sprawie wysokości świadczeń dla tzw. uchodźców... Wówczas być może jeszcze jakoś, z wielkim trudem uda się uchronić #Niemcy od „wzbogacenia” o rzeki krwi. Fale ludów islamu pchających się w sam środek Europy zostaną zatrzymane. Nie tylko siłą na granicach, ale również brakiem perspektyw na wygodne życie na cudzy koszt.

 

Co równie istotne, co wyraźnie zaznaczył także Orban, będzie też możliwe rozdzielenie trzech zasadniczych grup tych mas ludności. Tzn. oddzielenie rzeczywistych uchodźców wojennych od łowców pieniędzy, a tych drugich od najemników i terrorystów. Następnie będzie można szukać sposobu uwolnienia się od drugich i trzecich. Tudzież skutecznego udzielenia pomocy pierwszym. Jeśli nie... No cóż, zdrowy rozum, z którym wzięli rozbrat politykierzy, podpowiada nieuchronny dalszy ciąg wydarzeń. Ogromne niemieckie zapasy znakomitej ręcznej broni palnej i amunicji do niej, środków chemicznych i laboratoria, czekają... #Angela Merkel #kryzys uchodźczy