#Szwecja stoi na granicy zapaści - pieniędzy, pożyczanych na zabezpieczenie pomocy dla uchodźców, przestaje wystarczać a od lokalnych władz do centrali napływają ostrzeżenia o konieczności podniesienia podatków. Państwo, uważane za jedno z najbogatszych i najbezpieczniejszych w Unii Europejskiej, znalazło się w sytuacji kryzysowej. Od wielu tygodni jest celem podróży uchodźców i już teraz ugina się pod ich naporem. Jeśli nie zmieni swojej polityki imigracyjnej, w szybkim tempie grozi mu zapaść ekonomiczna - ostrzega szwedzki historyk Lars Hedegaard.

Reklamy

Pieniędzy na uchodźców nie starcza - trzeba znowu podnieść podatki

Od wielu tygodni do Szwecji przybywają tysiące uchodźców z Bliskiego Wschodu. Choć początkowo bogaty kraj dobrze radził sobie z trudną sytuacją, to jednak jeszcze latem podniesiono kilka różnych podatków. Szybko okazało się, że wygenerowane sumy nie wystarczają na pokrycie finansowej dziury, związanej z pomocą uchodźcom. Ministerstwo Finansów Szwecji zaczęło pożyczać od Europejskiego Banku Inwestycyjnego. I tych pieniędzy przestało wystarczać. Aby nadal wrzucać do tej studni bez dna szwedzkie władze znowu rozważają podniesienie podatków - w przeciwnym razie rząd nie będzie w stanie dłużej gwarantować normalnego funkcjonowania w stosunku do własnych obywateli. Związek Władz Lokalnych i Regionów informuje o konieczności podniesienia podatków o kolejne 2%. W stosunku rocznym oznacza to średnio ponad 1800 dolarów na gospodarstwo domowe więcej!

Czyżby Szwedzi przygotowywali się na najgorsze? Już kilka dni temu Stefan Lövfen, szwedzki premier, przyznał, że "kraj znajduje się w sytuacji kryzysowej". Stwierdził, że wkrótce zaczną rozlokowywać nowych uchodźców w namiotach. Zaczęto spekulować, że perspektywa mroźnej szwedzkiej zimy w namiocie będzie dobrym straszakiem na przybyszy z Bliskiego Wschodu.

Szwedzi przerażeni sytuacją w kraju

Jakby mało było problemów finansowych, coraz więcej Szwedów jest po prostu przerażonych sytuacją w kraju. Do tej pory wielu z nich, szczególnie tych czerpiących informacje głownie z mediów mainstreamowych, wierzyła, że Szwecja ma na tyle środków, by dać sobie radę ze wszystkimi uchodźcami, którzy do niej przyjadą. Teraz, kiedy coraz więcej mówi się także o aktach agresji czy gwałtach ze strony uchodźców, Szwedzi zaczynają przygotowywać się na najgorsze. Tragiczne sytuacje, takie jak ta, kiedy uchodźca z Erytrei, któremu odmówiono azylu, zabił nożem dwójkę Szwedów, wywołują strach. Na ulicach pojawiają się grafiti "zmień wiarę, albo giń", a Szwedzi obawiają się wychodzić z domu. Agencja Obrony Cywilnej radzi im, by mieli w domu wodę i jedzenie w puszkach, a także by zadbali o utrzymanie ciepła.

Szwecja w swojej historii do tej pory nie stała przed tak wielkim wysiłkiem humanitarnym. Lars Hedegaard już w 2014 roku prognozował szwedzką zapaść. Wspomniał, że "Ostateczną konsekwencją polityki imigracyjnej Zachodu, a przede wszystkim Szwecji, będzie zapaść ekonomiczna (...) A gdy dochodzi do upadku ekonomicznego, zawsze staje się to błyskawicznie". Jak długo uda się Szwecji tak funkcjonować? Obyśmy nie stali przed groźbą przyjęcia mas uchodźców, kiedy Szwecja się przebudzi. Póki co, pozostaje się cieszyć, że Polska dla uchodźców nie jest socjalnym rajem...

Źródło: gatestoneinstitute.org #Islam #kryzys uchodźczy