Rościsław Szaposznikow wsławił się bezkompromisową walką z korupcją w ukraińskiej milicji. Założył organizację i gazetę o nazwie "Kontrola drogowa", doprowadził do wielu głośnych skandali, co w konsekwencji sprowadziło na niego gniew polityków z obozu Wiktora Janukowycza. W 2012 roku został porwany i pobity do nieprzytomności. Nie poddał się. W 2013 roku wyszedł na Majdan, a po jego zwycięstwie pojechał na front wojny w Donbasie. Dla wielu Ukraińców Szaposznikow to prawdziwy bohater, dla nowych władz niekoniecznie. Nie mógł patrzeć na kłamstwa nowych władz, mówił o nich głośno, pokazywał dowody. Stał się niewygodny. Dziś przebywa w USA, bo na Ukrainie grozi mu więzienie za przestępstwa jakich jakoby miał się dopuścić jeszcze za czasów Janukowycza.

Reklamy
Reklamy

Wywiad w sześciu częściach: rewolucja na Majdanie, wojna w Donbasie, azyl w USA.

O co walczyłeś na Majdanie?

- Byłem tam od pierwszego dnia, od 21 listopada 2013 roku. Dlaczego wyszedłem na Majdan? Umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską nie była tu decydującym czynnikiem. Bardziej martwiło mnie to, że ukraińskie władze, a konkretnie Janukowycz, przekroczył wszelkie granice. To oczywiste, że nie można w ciągu jednego dnia zmieniać kursu państwa, którego trzymano się przez 2-3 lata bez brania pod uwagę tego, co myśli społeczeństwo. To był formalny powód mojego wyjścia na Majdan. Jednak takim prawdziwym powodem dla mnie i dla moich kolegów było to, że władze zaczęły nas prześladować pozwami sądowymi. Wychodząc na Majdan wyrażaliśmy swoj protest przeciwko Janukowyczowi i żądaliśmy zaprzestania tych prześladowań.

Reklamy

Skorumpowane ukraińskie władze, takie jak MSW, prokuratura i sądy, niszczyły swój własny naród, a w szczególności aktywistów i dziennikarzy, którzy pokazywali błędy i wady tychże władz.

Do wybuchu rewolucji na Majdanie zajmowałeś się walką z korupcją w ukraińskiej milicji, co skończyło się dla Ciebie bardzo ciężkim pobiciem.

- Tak, to prawda. Zostałem pobity 24 marca 2012 roku, po tym jak wygrałem szereg głośnych spraw sądowych przeciwko MSW. Zostałem pochwycony na ulicy przez trzech ludzi i wrzucony do czarnego samochodu terenowego. Za kierownicą siedział czwarty napastnik. Wywieziono mnie do lasu, gdzie zostałem ciężko pobity. Porzucili mnie na trasie nieprzytomnego i zalanego krwią. Wszczęto postępowanie w tej sprawie, ale oczywiście utknęło w martwym punkcie. Do pobicia doszło na rozkaz ukraińskiego MSW, przy czym było to pierwsze takie pobicie od czasów Gongadze (dziennikarz zabity i pozbawiony głowy przez milicjantów. Prawdopodobnie na rozkaz prezydenta Kuczmy). W czasie Majdanu wielu ludzi zostało w ten sposób porwanych i pobitych, a teraz praktykuje się to na terenach okupowanych przez separatystów.

Reklamy

Co tyczy się obecnych ukraińskich władz, póki co zamykają ludziom usta bez użycia porwań i pobić. Używają do tego spraw sądowych.

Majdan zwyciężył, lecz czy udało się wam osiągnąć swoje cele?

- W pewnym stopniu tak, ponieważ większość spraw karnych, które wytoczono przeciwko dziennikarzom i aktywistom mojej organizacji, zamknięto. W związku z głośnym skandalem na parkingu milicyjnym w Kijowie i sprawą karną wytoczoną przeciwko nam za czasów Janukowycza, jeden z naszych dziennikarzy otrzymał azyl w USA, drugi jest wciąż poszukiwany, a trzeci - Andrej Dzyndzia, dołączył do pułku Azow, przysiągł wierność obecnym władzom i dzięki temu nie posadzono go do więzienia. Po zwycięstwie Majdanu, gdy zobaczyłem, że do władzy przyszli skorumpowani ludzie epoki Juszczenki, powiedziałem moim kolegom, że za 2-3 miesiące nowe władze zaczną wszczynać przeciwko nam postępowania karne. Tak też się stało.

Zapraszam do przeczytania pełnego wywiadu z Rościsławem Szaposznikowem:

Kliknij tutaj aby przeczytać część drugą

Kliknij tutaj aby przeczytać część trzecią

  #Unia Europejska #Europa Wschodnia #Ukraina