- #wojna z separatyzmem trwa już prawie 2 lata. #Ukraina ma za sobą takie porażki jak Iłowajsk, donieckie lotnisko czy Debalcewo. Byłeś w Iłowajsku, widziałeś to piekło. Co tam się stało? Jak to się stało, że doszło do okrążenia ochotników? Kto ponosi za to winę?

- Z całą pewnością winę za Iłowajsk ponoszą ukraińskie władze, na tym odcinku, za który były one odpowiedzialne. Winę ponosi też #Rosja, która nas zaatakowała. Iłowajsk miał zostać wyzwolony spod okupacji separatystów na dzień niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2014 roku. To miał być prezent dla prezydenta Poroszenki. Wielu ruszyło na Iłowajsk licząc na łatwe zwycięstwo.

Reklamy
Reklamy

Jechali nawet tacy, którzy nigdy wcześniej nie brali udziału w walkach, na przykład Jurij Bereza. Okazało się, że jednak nie będzie tak łatwo i gdy nasze wojska pojawiły się w Iłowajsku i pod nim, rosyjskie wojsko weszły na ukraińskie terytorium i wzięły nas w okrążenie. W czym widzę winę ukraińskich władz? Po pierwsze, 24 sierpnia ogromna ilość sprzętu wojskowego i kadr maszerowała na paradzie przed Poroszenką. W tym samym czasie na froncie w Iłowajsku, w oddziale, z którym byłem, była tylko jakaś stara sowiecka armata, samochody cywilne i jakieś ciężarowe UAZy. Żadnego nowoczesnego sprzętu wojskowego, który pokazywali na Majdanie 24 sierpnia, na froncie nie było. Dla Poroszenki ważniejsze było show w Kijowie niż to, że znaleźliśmy się w okrążeniu. Sprzęt, który pokazano 24 sierpnia w Kijowie nie dojechał na front.

Reklamy

Nie przyszła nam na pomoc nawet jedna sztuka z tego sprzętu. Dla rządu ważniejszy był pijar, niż zwycięstwo w walce i życie żołnierzy. Po drugie, nasze władze bały się przyznać, że zostaliśmy napadnięci przez Rosję. Informacja o wejściu rosyjskich wojsk pojawiła się już 23 sierpnia, co zostało potwierdzone dzięki dokumentom, jednak władze w żaden sposób na to nie zareagowały. Jeśli zareagowano, by 23 lub 24 sierpnia, to mielibyśmy szanse wyrwania się z okrążenia z niewielkimi stratami. Siedzieliśmy w kotle do 29 sierpnia, gdy dano nam rozkaz, by z niego wyjść, co doprowadziło do zniszczenia całego naszego sprzętu wojskowego, zabicia około tysiąca ludzi i wzięcia do niewoli około siedmiuset osób. Około trzystu osobom udało się wyjść z okrążenia.

- Przepraszam, ale przecież wasze władze mówią, że zginęło nie tysiąc osób, a nie więcej niż czterysta?

- Ci, którzy rzeczywiście tam byli, mówią o tysiącu zabitych. To jasne, że nie wszyscy zginęli 29 sierpnia. Tego dnia mieliśmy największe straty, a ponosiliśmy je na przestrzeni każdego z ośmiu dni w okrążeniu.

Reklamy

Ludzie ginęli każdego dnia. Trzeba mieć też na uwadze fakt, iż władze mogą zliczyć tylko tych, o których ma ona informacje, ale jak ona może podliczyć liczbę ofiar, jeśli spora część z nich walczyła tam nieoficjalnie? Wielu nie miało żadnych dokumentów, byli ochotnikami. To wygląda tak, że faktycznie człowiek tam był, ale zgodnie z dokumentacją jego tam być nie mogło. Śmierć jest, ale w statystyce jej nie ma. A jaka jest liczba tych, którzy zaginęli bez wieści? Jeśli są szczątki i da się je zidentyfikować, to wtedy wiadomo, że ktoś zginął. Co jeśli człowiek spłonął? Nie ma go, spłonął. Nie da się określić czy taki człowiek zginął, czy też nie. Plus ci, którzy nie mieli żadnych dokumentów na to, że uczestniczyli w walkach (byli ochotnikami). Pod Iłowajskiem było około 2 tysięcy ludzi. Około tysiąc zginęło, około siedmiuset wzięto do niewoli, około trzysta wyszło z okrążenia.

- Dzisiaj w ukraińskim parlamencie zasiadają ludzie, którzy walczyli w Iłowajsku. Na przykład Semen Semenczenko i Bereza. Wielu uważa ich za bohaterów.

- Przez Berezę dostałem się do niewoli... Pojechałem do Iłowajska razem z moim kolegą, dziennikarzem Jegorem Worobiowem (Espresso TV), który otrzymał zadanie nagrać reportaż...

Trzecia część wywiadu z Rościsławem Szaposznikowem (Kliknij)

Czytaj także:

Ukraina: premier Jaceniuk oskarżony o przyjęcie 3 milionów dolarów łapówki

Ramzan Kadyrow: śmierć 717 muzułmanów pod Mekką to wielki dar od Allaha