- Rosjanie zgromadzili wojska, uderzyli i zniszczyli nasze nieliczne oddziały. Z punktu widzenia walki jako symbolu - tak, broniliśmy lotniska, trzymaliśmy się, jesteśmy bohaterami, ale z punktu widzenia rezultatu, było to bezmyślne, ze względu na to, że ukraińskim władzom nie było to do niczego potrzebne. Dla Poroszenki ważne jest, żeby mieć swoje gospodarstwo, choćby była to połowa Ukrainy - jemu starczy. Ważne, żeby pracowała jego firma Roshen - w Kijowie, fabryka w rosyjskim Lipecku, żeby on na tym zarabiał. On nie rozumie, że trzeba ocalić cały kraj, on nie ma tego patriotycznego poglądu na swoje państwo. On ma czysto biznesowe podejście.

Reklamy
Reklamy

Wyobraźcie sobie, że macie trzy fabryki, ale bandyci żądają od was, byście oddali jedną z nich i w ten sposób pozostałe dwie będą mogły pracować, a wy będziecie mogli handlować swoimi towarami. Macie też inny wariant - walczyć z bandytaim i ryzykować, że stracicie wszystko. Poroszenko wybrał wariant numer jeden.

- Później była jeszcze porażka w Debalcewie. Doszło do okrążenia 128 brygady, ale władze utrzymywały, że okrążenia nie było, a wyjście było dobrze zorganizowane i zaplanowane.

- Jest kilka wersji. Jedna z nich mówi, że Poroszenko działał w porozumieniu z Putinem, że dogadali się kto, kiedy i gdzie wchodzi i co robi. Z tego powodu nie było żadnych działań. Jeśli nie patrzeć na to z tego punktu widzenia, to ja nie rozumiem logiki Poroszenki. To znaczy, co on dzięki temu osiągnął, jaki cel mu przyświeca? Może on po prostu boi się rozzłościć Putina? Może oddając swoich żołnierzy na rozszarpanie i nie przeprowadzając żadnych akcji odwetowych, on próbuje nie rozzłościć Putina, żeby ten nie poszedł dalej? Gdyby Poroszenko przyznał, że doszło do okrążenia, to wtedy pojawiłyby się pytania - jak będziemy ratować tych ludzi? To znaczy, że trzeba wysłać pomoc.

Reklamy

Jeśli wyślemy pomoc, to znaczy, że będziemy atakować, a jeśli będziemy atakować rozzłościmy Putina... i żeby nie wysyłać pomocy, nie atakować i nie rozzłościć Putina, Poroszenko negował fakt okrążenia.

- #wojna w Donbasie dobiegła końca. Poroszenko jest zadowolony, mówi, że zawieszenie broni działa. Co dalej z Donbasem?

- Jeśli wykluczyć wariant, że #Rosja konkretnie zaatakuje inne regiony Ukrainy, to wszystko zostanie tak jak jest. To będzie się ciągnęło latami. Żadnych działań ukraińskich władz nakierowanych na odzyskanie Donbasu nie będzie. Najprawdopodobniej zaczną nas przekonywać, że to nie są już separatyści, że to po prostu ludzie z takimi poglądami. Jeśli wcześniej nazywano ich separatystami i terrorystami, to teraz takich agresywnych oświadczeń już nie ma. Częściej mówią, że trzeba się porozumieć, podyskutować, spotkać się, zrozumieć, przebaczyć. Powoli będą skłaniać opinię społeczną ku temu, że byli separatyści to po prostu ruch polityczny, że to nie agresywni ludzie, że to ludzie, do których należy podchodzić ze zrozumieniem, handlować z nimi, podpisywać umowy gospodarcze.

Reklamy

Wszystkie te ofiary poniesione w rezultacie prób wyzwolenia Donbasu okazały się nikomu nie potrzebne.

- A co będzie z Krymem? Właśnie trwa jego blokada.

- Blokadę zorganizowały nie władze, lecz Tatarzy i aktywiści. Można pomyśleć, że nie powinniśmy blokować Krymu, ponieważ rozzłościmy jego mieszkańców i ci będą mieli o nas złe zdanie. Ale oni i tak mają o nas złe zdanie, więc ja bym ten argument od razu odrzucił. Jeśli bym był na miejscu prezydenta, to blokowałbym Krym nie tylko tak, jak to ma miejsce teraz. Ja bym odłączył im prąd i wodę. Na Krymie powinno zacząć się piekło, takie samo piekło powinno zacząć się w Donbasie. Potrzebna jest pełna blokada. Ci ludzie, którzy byli na wojnie, ci ludzie, którzy znają realne położenie spraw, wiedzą, jak bardzo ci ludzie nas nienawidzą. Dlatego nie powinniśmy ich żałować. Oni odbierają to za słabość.

Szósta część wywiadu z Rościsławem Szaposznikowem (kliknij). 

Czytaj też:

Ukraina: premier Jaceniuk oskarżony o przyjęcie 3 milionów dolarów łapówki

Ramzan Kadyrow: śmierć 717 muzułmanów pod Mekką to wielki dar od Allaha #Ukraina