Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w skrajnej biedzie (czyli z miesięcznym budżetem niższym niż 540 zł na osobę) żyje obecnie w kraju 2.800 tysięcy Polaków. Pomimo wciąż rosnących parametrów, którymi ekonomiści opisują stan gospodarki, według których sytuacja materialna Polaków poprawia się z roku na rok, biednych wcale nie ubywa. Dlaczego tak się dzieje? Jak to możliwe, że w niemal 40-milionowym kraju o ogromnym potencjale społecznym i ekonomicznym wciąż są ludzie, którzy nawet nie tyle jakoś żyją od pierwszego do pierwszego, ale znajdują się na skraju biologicznego przetrwania?

Bezrobocie maleje. Eksport i produkcja rosną, a wraz z nimi polski PKB.

Reklamy
Reklamy

W 2014 roku średnie dochody gospodarstwa domowego w Polsce wzrosły o 2,3 %. Biednych wcale nie ubywa, a w porównaniu z poprzednimi latami jest nawet gorzej. Według niektórych ekspertów, pomimo szumu medialnego o polskim prosperity, z roku na rok jest coraz gorzej. W ocenie dr. Krzysztofa Szwarca, z Katedry Statystyki i Demografii Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, poziom skrajnego ubóstwa pogarsza się.

Jak to jest, że niby jest lepiej, a wciąż jesteśmy biedni?

Odpowiedź na tak postawione pytanie nie jest łatwa. Jak wynika z danych GUS, w roku 2014 niemal 7,5 % Polaków znajdowało się w sytuacji skrajnego ubóstwa. Analizując suche statystyki można dojść do wniosku, że sytuacja wcale nie jest zła. Może poziom biedy nie poprawia się, ale też nie pogarsza, wszak w 2013 roku dane były niemal identyczne.

Reklamy

To jednak tylko złudzenie. Zmieniły się bowiem parametry, określające granicę skrajnego ubóstwa. O ile w 2013 roku granica skrajnego ubóstwa wynosiła 551 zł dochodu na osobę, tak w 2014 roku już tylko 540 zł. Mówiąc wprost - obniżono próg, uznawany za minimum egzystencji, czyli minimalną kwotę wydatków, pozwalającą na zaspokojenie bieżących potrzeb, które nie mogą być odłożone w czasie.

Przerażające jest to, że "ktoś" uznał, że skoro człowiek biologicznie przetrwa za 551 zł miesięcznie (uwzględniając wszystkie potrzeby - mieszkanie, jedzenie, leki, ubrania, edukację itp.), to może przetrwa też za 540 zł. Gdzie zatem leży granica?

Biedni dalej są biedni, a bogaci są jeszcze bogatsi. Tak w skrócie można opisać to, co od kilku lat ma miejsce w Polsce. Największym problemem jest to, że niezmiernie trudno jest określić przyczynę takiego stanu rzeczy. Malejąca stopa bezrobocia i wzrost wynagrodzeń nie mają większego wpływu na obniżenie poziomu biedy w Polsce, ta bowiem dotyka głównie te gospodarstwa domowe, w których nikt nie pracuje, bądź w zatrudnieniu pozostaje jedna osoba.

Reklamy

Najbardziej zagrożone ubóstwem są osoby bezrobotne, ale nie jest to regułą. Na biedę wpływa szereg dodatkowych czynników, jak chociażby stan zdrowia, uniemożliwiający podjęcie jakiegokolwiek zatrudnienia w sytuacji, gdy na utrzymaniu posiada się np. kilkoro dzieci.

Jak biedni jesteśmy na tle Europy?

Urzędy statystyczne Wspólnoty nieco odmiennie niż GUS definiują i analizują poziom biedy i ubóstwa społeczeństw. Okazuje się, że w całej Unii Europejskiej niemal 25 % osób zagrożonych jest ubóstwem lub wykluczeniem społecznym, przy czym zdecydowany prym w tym zakresie wiedzie w Europie Bułgaria. Żaden Europejski kraj nie ma tak rozwarstwionego społeczeństwa, gdzie na skraju ubóstwa żyje niemal 48 % obywateli, nie ma klasy średniej, za to jest wielu multimilionerów, którzy majątki zawdzięczają różnego rodzaju oszustwom, dotyczącym głównie majątku państwowego i reform gospodarczych. Najmniej osób ubogich jest w Islandii, Czechach i Holandii. Przybywa ich natomiast w krajach głęboko dotkniętych kryzysem z 2008 roku - Hiszpanii, Grecji czy Włoszech.

Aż trudno uwierzyć, że w Polsce - kraju o tak ogromnym potencjale społecznym i ekonomicznym wciąż niemal co dziesiąta osoba żyje w biedzie. A najgorsze jest to, że tu nie ma szans na radykalną poprawę sytuacji i nic nie wskazuje na to, aby następne lata miały być pod tym względem lepsze niż obecne.

Źródło: forsal.pl, stat.gov.pl #Unia Europejska #społeczeństwo #finanse