#Niemcy, kraj, który doskonale definiuje, a właściwie definiował słynny zwrot 'ordnung muss sein'. Jak podawaliśmy już wcześniej, #kryzys uchodźczy powoli zaczyna przerastać to społeczeństwo.

Blasting News informował niedawno o muzułmanach prześladujących chrześcijan w niemieckich ośrodkach dla uchodźców, a także sporym zamieszaniu w owych placówkach. Istotną kwestię odegrały również przypadki absurdalnych protestów imigrantów. Jednak to wszystko tylko pierwsze punkty na bardzo długiej liście zaistniałych problemów.

Niezłe 'Scheiße'?

Niemcy są naprawdę w kiepskiej sytuacji. Władze, policja oraz media, spętane poprawnością polityczną, nie mówią wszystkiego, a właściwie milczą.

Reklamy
Reklamy

Bardzo wymowny jest film zarejestrowany w Suhl leżącym w Turyngii. W telegraficznym skrócie - niemieckie media nie przejmują się tym, że 50 'azylantów' chciało pobić mieszkańca miasta i zniszczyło mu wóz.

Kwestia wszechobecnych ekskrementów i woni moczu w okolicy dzielnicy Friedberg jest tylko dopełnieniem sytuacji.

Z kolei jak podaje radio RBB, 17 września bieżącego roku doszło do zamieszek pod Państwowym Urzędem Zdrowia i Opieki Społecznej (LaGeSo) w Berlinie-Moabit. Ponadto dwóch uchodźców z Iraku zagroziło skokiem z 10 piętra budynku, jeżeli ich sprawa nie zostanie natychmiast załatwiona. Zostali zatrzymani przez policję. Jako przyczynę podano rozdrażnienie wynikające ze zbyt długiego oczekiwania na przyjęcie. Nie jest też tak, że problem pojawił się nagle. Można raczej określić, że to, co obecnie się dzieje, to kulminacja.

Reklamy

Telewizja WDR podawała już w 2012 r., że nie niemiecka młodzież niszczy znajdujące się w północnym Duisburgu kościóły katolickie i ewangelickie.

W międzyczasie w niemieckich mediach pojawiały się i absurdalne rodzynki. Uchodźcy podjęli strajk głodowy przed urzędem powiatowym w Dingolfing (marzec 2014), ponieważ nie podobało się im, że mieszkają w małej miejscowości, przez co nie mają gdzie chodzić na dyskoteki i nie mogą swobodnie porozumieć się z rodowitymi mieszkańcami po angielsku.

Jak duży problem mogą sprawiać imigranci, pokazuje poniższy materiał opisujący sytuację w berlińskiej dzielnicy Neukölln, w której co drugi mieszkaniec ma pochodzenie imigranckie. Czyżby strefa szariatu w Berlinie była tylko kwestią czasu?

Niemcy mają dość

Chociaż prawie nie widać tego w mediach głównego nurtu, to przeglądając media społecznościowe, odnosi się wrażenie, że Niemcy są tym wszystkim zmęczeni i oburzeni, a momentami nawet boją się o siebie i swoje rodziny. Czarę goryczy przelewa fakt, że w niektórych niemieckich gminach lokatorzy mieszkań socjalnych mają opuścić dotychczasowe lokum, aby zrobić miejsce uchodźcom.

Reklamy

Za bardzo istotną w tej sprawie można uznać wypowiedź burmistrza Nieheim cytowanego przez wPolityce: "To prawda, że mamy w Nieheim pustostany. Ale mieszkania te znajdują się na obrzeżach miasta, a my chcemy, by uchodźcy mieli blisko do sklepów i lekarza. Dlatego zabezpieczamy mieszkania w centrum. Nie stać na nas na budowę nowych." Nie dziwią więc manifestacje NPD i rosnące znaczenie ruchu PEGIDA. Podczas ostatniej akcji w Dreźnie protestowało około 20 000 ludzi - głównie rodziny z dziećmi, emeryci i inni zwyczajni obywatele. Analizując powyższe, nie dziwi fakt, że budynku przeznaczone dla uchodźców są podpalane. Jak podaje RTL, ostatni incydent miał miejsce w Bischhagen.

Z kolei władze, zamiast załagodzić sytuację, zamykają usta przeciwnikom niekontrolowanej imigracji. Jak podaje Die Welt, sądy będą mogły odbierać dzieci autorom ksenofobicznych wpisów na Facebook. Czyżby mieli zostać uznani za nazistów? Należy zaznaczyć, że problemy Niemiec nie oznaczają nic dobrego dla Polski. Tak jak napisał w komentarzu do swojego artykułu nasz redakcyjny kolega Grzegorz Wasiluk: „Od wieków jakie są Niemcy taka jest Europa. [...]  Jeśli zostaną zislamizowane, po stokroć biada!”

Kandydatka do pokojowej nagrody Nobla Kanclerz Angela Merkel traktuje własnych obywateli jak ludzi drugiej kategorii. Imigranci über alles?

źródło: Die Welt,  RBB, RTL, wPolityce #imigracja