W nocy z piątku na sobotę grupa 20 młodych mężczyzn ubranych w kominiarki napadła na halę sportową w Woerden, gdzie schronili się imigranci pochodzący w większość z Syrii, ale także z Erytrei. W sumie w hali było 148 imigrantów, wśród których było 51 dzieci. Napastnicy rzucali w budynek zgniłymi jajkami i petardami. Policja aresztowała 11 mężczyzn w wieku od 19 do 30 lat. Sprawcy pochodzą z wielu miejscowości, m.in. z Montfoort, Harmelen, Lopik, Schoonhoven, Utrechtu i Woerden. Cała akcja trwała około 20 minut.

Ręce precz od uchodźców

Do Woerden przyjechał premier Holandii Mark Rutte wstrząśnięty wydarzeniami w tej miejscowości.

Reklamy
Reklamy

„Precz od tych ludzi” – apelował do mieszkańców. Przyznał, że brak mu słów, aby skomentować to, co się stało. „Sprawcy muszą być surowo ukarani” – mówił premier.

Także burmistrz Woerden Victor Molkeboer jest wstrząśnięty. Na konferencji prasowej mówił o traumatycznym przeżyciu dla uchodźców, którzy często uciekli przez bombami. „Te huki i wybuchy przypomniały im traumatyczne przeżycia ze swego kraju. To było bardzo emocjonalne, ludzie byli zszokowani, chcieli nawet opuścić ośrodek”.

Przyznał, że nikt się takiego ataku nie spodziewał. "W przeciwnym razie bylibyśmy przygotowani, aby do tego nie dopuścić. Co tu się stało jest nie do przyjęcia, nie akceptujemy tego" - podkreślił Molkenboer. Słowa potępienia słychać było także z Izby Niższej Tweede Kamer.

Złość tak, ale nie przemoc

Premier Mark Rutte już wcześniej podkreślał, że rozumie niepokój i złość mieszkańców, ale nie może zaakceptować przemocy.

Reklamy

Nawiązywał wtedy do wydarzeń w miejscowości Oranje w prowincji Drenthe, gdzie kilka dni temu także doszło do zamieszek

W tej miejscowości już przyjęto 700 imigrantów, a rząd w Hadze chce, aby zamieszkało tam jeszcze drugie tyle. Podczas gdy sama wioska Oranje liczy tylko 140 mieszkańców. Kiedy wiceminister sprawiedliwości Klaas Dijkhoff próbował przekonać mieszkańców, aby nie protestowali przeciwko imigrantom, wściekli mieszkańcy go nie słuchali, blokowali drogi i obrzucili różnymi przedmiotami rządowy samochód. Doszło do dramatycznych przepychanek, które pokazała telewizja NOS. Scena, kiedy kobieta  odepchnięta przez ochronę niemal nie wpadła pod samochód obiegła całą Holandię.

Holenderskie media zauważają, że w kraju narasta agresja i nikt już nie dyskutuje o problemie uchodźców, ale powstają grupy, które wzywają się do przemocy. Wzywają też rząd do zamknięcia granic.

źródło: elsevier.nl #Holandia #imigracja #kryzys uchodźczy