Jest takie powiedzenie: życie nie znosi próżni. Czas płynie, nie stoi w miejscu, a każda chwila, miesiąc, rok to nowe wydarzenia. Tyle wstępnej refleksji. W czasie kiedy w świecie tyle niepokojących spraw, jest też na szczęście sporo pozytywnych wydarzeń. Do takich między innymi można i trzeba zaliczyć #Festiwal Loary 2015. Impreza organizowana co dwa lata przyciąga turystów z całego świata. Tak było i w tym roku.

Promocja Polski nad Loarą

"Spotkanie dwóch rzek, Wisły i Loary, tradycyjnych statków wywodzących się z Wisły oraz rzek francuskich stanowi wspaniałą ilustrację Europy 2015 roku. Udział Polski, jako gościa honorowego Festiwalu Loary, największego zlotu statków rzecznych w Europie, jest dla nas źródłem radości" - te słowa kierował do uczestników festiwalu Andrzej Byrt, ambasador Rzeczpospolitej Polskiej we Francji.

Reklamy
Reklamy

Tegorocznym gościem honorowym festiwalu była właśnie Polska oraz rzeka Wisła. Do około stutysięcznego miasta Joanny d'Arc, słynnej Dziewicy Orleańskiej, przyjechało około siedmiuset tysięcy turystów. Taką moc przyciągania mają drewniane tradycyjne łodzie, których renesans następuje także w Polsce. Tego typu imprezy są rzeczywiście dobrą platformą nie tylko do prezentacji, wymiany doświadczeń, ale także do budowy zdrowych relacji między ludźmi. Wszelkie relacje stworzone na "zdrowych", autentycznych podstawach są relacjami solidnymi i wartościowymi.

Flisacka pasja

Festiwal Loary w Orleanie jest największym w Europie zlotem ludzi, których łączy flisacka pasja. Dobrze się dzieje, że zapomniane przez historię łodzie wracają do łask. Nie wszyscy pamiętają o batach wiślanych - płaskodennych łodziach wiosłowo-żaglowych.

Reklamy

Skąd nazwa? Bat (franc.bateau) - dawniej duża, drewniana uzbrojona łódź. Transportowano nimi wiele towarów. Baty były ostatnimi bezsilnikowymi jednostkami rzecznymi pływającymi efektywnie w górę rzeki.    

Podczas Festiwalu Loary 2015 Polskę reprezentowało kilka nadwiślańskich miast. Ci, którzy pokazali swoje łodzie, nie mieli się czym powstydzić przed oglądającymi. Najbardziej podziwiana była szkuta "Wanda" z Wielunia - zmniejszona replika słynnej piętnastowiecznej szkuty znalezionej w Czersku. To ona wraz z dwoma jeszcze polskimi łodziami: ćwierćszkutą "Panika" i galarem "Solny", dopłynęła nad Loarę rzekami i kanałami. Łodzie te pokonały trasę ponad trzech tysięcy dwustu kilometrów, śluzując się sto dziewięćdziesiąt siedem razy. Wszystko po to, by godnie zaprezentować Wisłę, królową polskich rzek - Loarze, królującej we Francji. Królem Loary został Kazimierz Wielki. Media francuskie okrzyknęły go Neptunem, a to przecież polski król, który dał flisakom prawo cechu.

2017 Rokiem Rzeki Wisły

Tak więc za dwa lata zwolennicy i sympatycy flisackiej pasji spotkają się na Wiśle - królowej polskich rzek.

Reklamy

Polacy żyjący ideą: 2017 Rokiem Rzeki Wisły, marzą już o tym, by na swojej rzece też ujrzeć taką paradę. Mają marzenia i ambitne plany.  Marzenia są często napędem ludzkiej aktywności. Widząc, z jakim pietyzmem odtworzono polskie łodzie wiślane zaprezentowane nad Loarą, można być pewnym, że organizatorzy staną na wysokości zadania. Oprócz łodzi Polacy zaprezentowali także dawne tradycje kulinarne, stroje i wyroby rzemieślników. Na polskim stoisku - dość oryginalnym (w kształcie szkuty), były między innymi: chleb z grillowanym boczkiem, smalec z grzybami, oscypek w żurawinie. Na festiwalu prezentowano wszystko, co ma związek z kulturą rzeczną, a więc pleciono sieci, łowiono ryby w tradycyjny sposób, a nawet na oczach widzów wykonano dłubankę z wielkiego pnia. Podczas wieczoru polskiego śpiewano polskie szanty. Ukoronowaniem festiwalu było nocne pływanie po Loarze i pokaz sztucznych ogni z polskimi akcentami: muzyka Chopina w tle, słowa Jana Pawła II, Lecha Wałęsy. Festiwal we Francji ożywił Loarę, zobaczymy, czy rok 2017 sprawi, że Wisła zacznie tętnić życiem.