Pomimo prawie 20-procentowego poparcia w sondażach, Tatiana Karatkiewicz, liderka opozycji, nie zdobyła wymaganej liczby głosów. Po raz piąty z rzędu wygrał prezydent Aleksander Łukaszenka. Po przeprowadzonych wcześniej sondażach liczono na mniejsze poparcie. Zwycięstwo nie było jednak dla nikogo zaskoczeniem.

Przebieg wyborów

Nie zważając na dotkliwe represje ze strony władz, opozycja po raz kolejny przed wyborami zorganizowała w Mińsku manifestację. Pomimo wcześniejszych protestów wysuwanych przeciwko fałszowaniu wyników głosowania, same wybory odbyły się bardzo spokojnie. Zagłosowała ponad połowa uprawnionych, z czego 83,49 procent zdobył dotychczasowy prezydent Białorusi.

Reklamy
Reklamy

Wystartowało czterech kandydatów. Wśród kontrkandydatów oprócz liderki umiarkowanej opozycji Tatiany Karatkiewicz, był szef Białoruskiej Partii Patriotycznej Mikołaj Ułachowicz oraz szef Partii Liberalno - Demokratycznej Siergiej Hajdukiewicz – zwolennik prezydenta. Wszyscy razem zdobyli zaledwie 10 procent głosów poparcia.

Według opinii zagranicznych obserwatorów, reprezentantów Wspólnoty Niepodległych Państw oraz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie wyniki zostały zawyżone. Nie zmienia to jednak faktu, że prezydentem został Aleksander Łukaszenka.

Chwała dla Białorusi!

Republika Białorusi nie jest gotowa na rewolucję. Wydarzenia na Ukrainie zamknęły usta przeciwnikom rządów prezydenta. Wszyscy są zgodni co do tego, że po ojcu pałeczkę przejmie jego najmłodszy syn Kola. Być może dzięki temu Białoruś, jako jedyna z republik postradzieckich, stanie się dziedziczną monarchią absolutną...

Reklamy

i królestwem, a przez to będzie bliższa sercu liderom opozycji i Zachodowi?

Po sankcjach nałożonych przez Zachód, Białoruś, podobnie jak Rosję, dotknął kryzys. Jednym z jej gospodarczych partnerów jest Moskwa. Republika jest związana szeregiem umów z Federacją Rosyjską na dostawy gazu i ropy. W dużej mierze Kreml dotuje białoruską gospodarkę. Władimir Putin wspiera również działania rządu Białorusi w polityce zagranicznej, o ile nią nie steruje. Aleksander Łukaszenka nie ma wyjścia. Czy warto ryzykować życie dla partnerów zachodnich? UE dzisiaj niczego nie będzie mogła zaoferować poza przydziałem kwot uchodźców.

Prezydent Białorusi nie zrezygnował jednak ze współpracy gospodarczej z UE. Zapewnił opinię międzynarodową o swoim pokojowym nastawieniu i gotowości podpisania umów z Zachodem. Na razie jednak nie jest gotowy na realizację jakichkolwiek działań, zmierzających do wprowadzenia reform w kraju. Według niego tylko brak zmian może zapewnić Białorusi równowagę i spokój. W obawie przed eskalacją konfliktu na linii Wschód - Zachód i narażeniem kraju na niebezpieczeństwo, nie widzi konieczności podejmowania pochopnych decyzji.

Reklamy

Z uwagi na ogólnoświatowy kryzys gospodarczy i migracyjny oraz wysokie koszty realizacji prezydent Białorusi nie planuje budowy baz wojskowych i nie zwiększy nakładów na wydatki związane z wojskiem.

Z drugiej strony w obawie przed utratą pozycji sojusznika i bratanka Aleksander Łukaszenka nie zrobi nic, by narazić się Władimirowi Putinowi. Jest jego oddanym sojusznikiem. Białoruś solidaryzuje się ze swoimi wschodnimi partnerami. Wieloletnia współpraca z Federacją pozwoliła mu wypracować odpowiednie mechanizmy, dzięki którym możliwe jest utrzymanie gospodarki i dochodu krajowego brutto per capita na właściwym poziomie (75 miejsce w świecie/186 państw/2014 rok). Dzięki Rosji sytuacja w kraju jest stabilna.

żródło: tvn.pl, wp.pl #Europa Wschodnia #Rosja #wybory 2015