Skandaliczna wypowiedź Martina Schulza sprzed kilku dni może mieć swoją przyczynę w tym, że zwykli obywatele Niemiec zaczynają mięć dość kolejnych fal imigrantów zalewających ich kraj. Podenerwowanie da się już wyczuć wśród najważniejszych polityków niemieckich. Groźby, które Martin Schulz wystosował pod adresem, między innymi, Polski świadczą o tym, że Berlin traci kontrolę nad sytuacją i rozpaczliwie próbuje zastraszyć mniejsze państwa. „Potrzebujemy ducha europejskiej wspólnoty. I w razie konieczności to musi być siłą narzucone” - tych i podobnych sformułowań - jak informuje „Super Express” - przewodniczący Parlamentu Europejskiego użył, odnosząc się do krajów niechętnych przyjmowaniu uchodźców.

Reklamy
Reklamy

Państwa, które nie zgadzają się na narzucane przez Berlin kwoty imigrantów, Schulz nazwał ultranacjonalistycznymi i zapowiedział rozwiązanie problemu siłą. Swoją postawą wprawił w osłupienie polityków z Europy Środkowej, którzy nie chcą zgodzić się na kwoty uchodźców, ustalane przez Berlin bez konsultacji z nimi. #Niemcy zaprosiły wszystkich chętnych imigrantów do Europy, a teraz każą innym krajom przyjmować u siebie napływających uchodźców. Taką postawę Niemiec, można porównać do zachowania osoby, która zaprosiła całą grupę ludzi na obiad, a potem chce, by inni za to zapłacili.

Niemcy zaczynają mieć dość uchodźców

Przyczyna nerwowego zachowania Schulza jest prozaiczna. Dociera do niego coraz więcej oznak zniecierpliwienia narastającego wśród jego współobywateli, zaniepokojonych polityką imigracyjną władz.

Reklamy

Burmistrz stolicy Bawarii-Monachium ma już dość niekontrolowanej imigracji i - jak podaje serwis „wPolityce.pl” -  apeluje od paru dni do władz niemieckich o pomoc w sprawie fali uchodźców, która zalewa region. „ Z solidarnością nie jest najlepiej. Oprócz Północnej Nadrenii-Westwalii i Bawarii, żaden land nie zgłasza chęci odebrania uchodźców" – skarży się burmistrz Monachium. Według Szefa MSZ Franka Waltera Steinmeiera, w zeszły weekend do Niemiec wjechało 30 tys. uchodźców, a w obecny weekend już 40 tys. Napływ nie tylko nie utrzymuje się na stałym poziomie, ale coraz szybciej narasta.

Merkel w ogniu krytyki

Kanclerz Merkel uważa, że podjęła słuszną decyzję i broni w mediach swojego postanowienia. Jej bawarski koalicjant CSU jest jednak odmiennego zdania i obwinia kanclerz o nieodpowiedzialne spowodowanie chaotycznego napływu imigrantów. Kryzys polityczny może doprowadzić do upadku rządu. W najbliższym czasie dowiemy się, czy dni kanclerz Merkel są policzone? Z kolei za dziesięć lub dwadzieścia lat przekonamy się, czy Oktoberfest - jedna z imprez, z jakich słyną obecnie Niemcy - zmieni swoją postać i zamiast jodłowania będzie można na niej posłuchać melodyjnego zaśpiewu muezinów, nawołujących wiernych.

Źródło: wpolityce.pl #imigracja #kryzys uchodźczy