W marcu 2015 roku wybuchł skandal związany z opublikowanymi przeze mnie zdjęciami ajdarowców z naszywkami zbrodniczego oddziału SS Dirlewanger, który wsławił się m.in. rzeziami ludności cywilnej w czasie powstania warszawskiego. Oprócz naszywek Ukraińcy mieli samochód z nazistowskimi napisami "1488" oraz symboliką SS. Proukraińscy aktywiści, w tym dziennikarka Bianka Zalewska współpracująca z TVN, uznali moje doniesienia za kłamstwo. Oskarżano mnie o współpracę z rosyjskim wywiadem. Pół roku po skandalu pojawiły się nowe dowody. Jakie? Trzech świadków z batalionu Ajdar, w tym jeden dirlewangerowiec, którzy przyznali, że w batalionie rzeczywiście była taka symbolika.

Reklamy
Reklamy

Jak na to odpowie bywalczyni programów TVN Bianka Zalewska? 

SS Dirlewanger 

36 Dywizja Grenadierów SS „Dirlewanger” była jednostką Waffen-SS złożoną z kryminalistów rekrutowanych w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Dokonała ona niezliczonej liczby zbrodni wojennych na tyłach frontu wschodniego podczas II wojny światowej, odznaczając się wyjątkowym okrucieństwem. Jej działalność pozbawiła życia przynajmniej 60 tys. ludzi, w przeważającej większości cywilów. 

Dirlewangerowcy w Ajdarze 

W styczniu 2015 roku przebywałem w Donbasie - donieckie lotnisko, worek debalcewski, a w końcu Szczastie i Stanica Ługańska - gdzie zostałem zaproszony przez Biankę Zalewską, Polkę pracującą dla ukraińskiej telewizji Espresso. Do tego czasu zjeździłem front od Mariupola do Pierwomajska i widziałem różne mniej lub bardziej bulwersujące sceny.

Reklamy

Jednak to, co zobaczyłem w Szczastiu wprawiło mnie w zakłopotanie. Zakwaterowano mnie w luksusowym domu, gdzie Zalewska przebywała będąc w Szczastiu. Okazało się, że na wojnie wcale nie trzeba siedzieć w okopach, pod ostrzałem, bez ciepłej wody i innych wygód. Następnie na terenie "ługańskiej" elektrociepłowni, na pozycjach Ajdaru, zobaczyłem uzbrojonych i umundurowanych mężczyzn z naszywkami SS Dirlewanger. Mieli też samochód z napisami "1488" i symboliką SS. Zapytałem Zalewską czy jej to nie przeszkadza. Usłyszałem, że nie, bo przecież trwa wojna i to nie czas na tego typu debaty. Oczywiście Zalewska twierdzi, że to kłamstwo, choć jest dwóch świadków, ukraińskich wolontariuszy, którzy widzieli i słyszeli to samo co ja. Zalewska przedstawiła mnie rosyjskiej ochotniczce, jak się okazało, również nazistce - Julii Tolopie, uczestniczce słowiańskich obozów militarnych organizowanych przez rosyjskie organizacje paramilitarne. W lutym odwiedziłem Szczasie i po spotkaniu z miejscowymi skarżącymi się na nazistów postanowiłem rozwiązać problem.

Reklamy

Jednak nikt go nie widział, nikt nie chciał o nim słyszeć. Opublikowałem zdjęcia, co poskutkowało nazwaniem mnie przez polskie środowisko proukraińskie "rosyjskim agentem", zaś Zalewska wyparła się całej sytuacji twierdząc, że kłamię, a ona sama nigdy dirlewangerowców nie widziała.

Świadkowie

Najpierw skontaktował się ze mną młody Ukrainiec z Ajdaru. Przyznał się, że był w oddziale SS Dirlewanger. Według niego ajdarowcy o pseudonimach "Beret" i "Kazach", wraz z Zalewską, prosili ich o zdjęcie nazistowskiej symboliki. Odmówili. W nocy zamalowano na ich samochodach "1488" i symbole SS. Jeden ze znanych dowódców Ajdaru, znajomy Zalewskiej, również potwierdził fakt istnienia takiej symboliki w jednostce. Dzisiaj otrzymałem wiadomość od jednego z ajdarowców. Cytuję: "Szewrony (naszywki - przyp. autor) Dirlewangera w Ajdarze istnieja. Niestety. Do tej pory. Jesli wczesniej nie mialem okazji spotkac ich, wiec nie mialem zdania czy ten skandal byl oszustwem, w tej chwili juz to moge podtwierdzic, poniewaz sam to widzialem osobiscie. Koles nawet nie wstydzil sie stac w szeregach Ajdaru przed Chomczakiem - dowodca sztabu Sil Ladowych". Tożsamość do wglądu dla dziennikarzy.

Co na to proukraińscy aktywiści i dziennikarka Bianka Zalewska? Może już czas powiedzieć prawdę?  #Europa Wschodnia #Ukraina #nazizm