Problem masowej migracji rozgrzewa umysły europejskich intelektualistów. Ciekawe spojrzenie na problem przedstawił urodzony w Teheranie prof. filozofii prawa Afshin Ellian. Holenderski naukowiec pracujący na uniwersytecie w Lejdzie ostro skrytykował europejskich polityków w artykule "Przywódcy UE są zagubieni we własnych ideałach", zamieszczonym na stronie internetowej holenderskiego tygodnika „Elsevier”.

Przyczyny kryzysu

Profesor ostrzega, że Europa, która pogrąża się w kryzysie, konfrontując się z masowym napływem uchodźców ma poważny problem, „którego skutki widoczne będą później”. Ocenia, że ten kryzys nie jest „kryzysem uchodźców, ale „kryzysem migracyjnym”.

Reklamy
Reklamy

Wymienia też przyczyny, dlaczego mamy do czynienia z tą współczesną wędrówką ludów, dodając, że imigrantów przyciągają do Europy państwa opiekuńcze. Dlatego wybierają tylko niektóre kraje, jako cel swojej wędrówki.

Jest jeszcze jeden powód. „Czy myślicie, że oni chcą się przenieść do Europy z powodu wolności słowa czy wolności religijnych? Większość sunnickich bojowników w Syrii walczy o ustanowienie reżimu szariatu” – pisze profesor. Zarzuca europejskim politykom idealizm w rozwiązywaniu problemu i zabawę w Mesjasza. „Najwyraźniej nie tylko żydowski chłopiec marzy o tym, by być Mesjaszem, ale także europejscy socjaliści mają mesjańskie sny” - kpi profesor. „Mimo to rozumiem, jest to piękne i uspakajające. Ale sprytni Arabowie wiedzą, że muszą żyć w rzeczywistości, nie w snach – mówi prof.

Reklamy

Ellian.

Arabowie patrzą na problem inaczej niż Europejczycy

Profesor argumentuje, że arabscy przywódcy są mistrzami w radzeniu sobie z rzeczywistością, podczas gdy europejscy politycy ciągle wierzą w idealistyczne bajki. Tłumaczy, że Arabia Saudyjska i bogate państwa Zatoki Perskiej oraz Egipt nie lubią społeczeństwa wielokulturowego, a „inteligentny Arab myśli o problemie w kontekście losów Libanu, gdzie palestyńscy uchodźcy przyczynili się znacząco do wybuchu w 1975 roku wojny domowej, która była okrutna, sekciarska i nieporęczna. Tysiące ludzi zostało zabitych, miliony uciekły. Wciąż Palestyńczycy koczują w obozach w Libanie, tworząc prawie autonomiczny obszar” – przypomina pochodzący z Iranu profesor.

Także Jordania ma bolesne doświadczenie z palestyńskimi uchodźcami. Egipt też nie chce uchodźców w obawie, że mogą dołączyć do Bractwa Muzułmańskiego lub uzbrojonych grup terrorystycznych.  Arabia Saudyjska, skąd wywodzi się Al-Kaida, ma jeszcze większy powód, aby ich nie przyjmować.

Reklamy

Jeśli przyjmie Syryjczyków, krajem mogą wstrząsnąć konflikty, włącznie z wybuchem wojny domowej. „To samo odnosi się do państw Zatoki Perskiej, które chcą daleko od siebie odsunąć islamskich terrorystów. Są realistami”.

"Jeśli dżihadyści znajdą się w Europie czy w USA, wtedy na Bliskim Wschodzie pozbędą się fanatyków. Dlatego Arabia Saudyjska jest skłonna do budowania meczetów w Niemczech dla syryjskich uchodźców, bo chce, by dżihadyzm był problemem europejskim, a nie saudyjskim” – alarmuje holenderski felietonista dziennika „NRC Handelsblad” i tygodnika „Elsevier”, który pisze cotygodniowe trzy blogi o ideałach i wolności w kulturze zachodniej.

Według profesora, w przeciwieństwie do przywódców bliskowschodnich państw, europejscy politycy wciąż tkwią w krainie czarów. "Są uchodźcami swoich bajek. Mesjasz to fenomen związany z Bliskim Wschodem i nie może być Europejczykiem. Bruksela też nie jest obiecaną stolicą. Ale marzcie dalej” – kończy swój blog profesor z Uniwersytetu w Lejdzie.

Źródło: tygodnik Elsevier #Unia Europejska #Terroryzm #imigracja