#kryzys uchodźczy doprowadził do sytuacji, w której na naszych oczach pęka w szwach jedność i solidarność w łonie Unii Europejskiej. Niemieccy politycy za wszelką cenę próbują podzielić się swoimi uchodźcami z innymi państwami Unii. Co ma na ten temat do powiedzenia redaktor Stanisław Michalkiewicz, znany ze swoich kontrowersyjnych, lecz niezwykle trzeźwych poglądów? Oddajemy głos redaktorowi Michalkiewiczowi.

Nielegalne kwoty imigracyjne

- Władze Unii Europejskiej, a właściwie nie tyle władze Unii, co Niemcy, władze niemieckie, narzucają poszczególnym państwom członkowskim kwoty imigracyjne. Nie jestem pewien czy pozwalają na to traktaty europejskie, czy z punktu widzenia prawno-traktatownego w ogóle jest to legalne - podkreślił redaktor Michalkiewicz.

Reklamy
Reklamy

Łowcy socjalu

- Rzeczywiście znaczna cześć, a być może nawet większość tych ludzi, którzy nazywają siebie uchodźcami, tak naprawdę jest imigrantami, ponieważ status uchodźcy tracą zaraz po przybyciu do pierwszego bezpiecznego kraju, a oni z tego co wiem, trafiają na przykład na Węgry z Serbii, gdzie nikt ich nie przecież prześladuje. To są imigranci ekonomiczni, to tacy łowcy socjalu i najlepszą tego ilustracją jest chociażby to, że kiedy Serbia zaoferowała im gościnę chcąc osadzić ich na terenach wyludnionych w skutek czystek etnicznych, to ani jeden się nie zgodził, bo tam trzeba byłoby pracować, orać ziemię czy hodować bydło. Ja ich częściowo rozumiem, co nie znaczy, że pochwalam ich zachowanie. Żeby przedostać się do Europy z krajów Bliskiego Wschodu albo Afryki Północnej potrzeba bardzo dużo pieniędzy, to poważna inwestycja.

Reklamy

Nawet u nas są to sumy, na które nie każdy mógłby sobie pozwolić, a cóż dopiero tam. Wyobrażam sobie, że cała rodzina zapożycza się, żeby takiego delegata wysłać do Europy i on potem korzystając z obowiązującego w Unii Europejskiej prawa do łączenia rodzin, resztę rodziny ściągnie. Jestem przekonany, że mamy do czynienia z czołem fali, a kulminacja dopiero nas czeka.

Jaśminowe rewolucje i wędrówka ludów

- Mamy do czynienia z czwartą wędrówką ludów. Niewątpliwie przyczyną jest to, ze w wielu krajach tego regionu, to znaczy Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, wiele krajów zostało wtrąconych w stan krwawego chaosu, który rzeczywiście jest dobrym pretekstem do przeniesienia się do krajów o wyższym socjalu. Warto przypomnieć, że ten krwawy chaos został spowodowany przez Stany Zjednoczone, które przeprowadziły tam operacje pokojowe i misje stabilizacyjne. Operacja pokojowa w Iraku wtrąciła to państwo w stan krwawego chaosu, podobnie misja stabilizacyjna w Afganistanie wtrąciła to państwo w stan krwawego chaosu.

Reklamy

Próba wprowadzenia demokracji w Syrii wtrąciła to państwo w stan krwawego chaosu. Jaśminowe rewolucje zainspirowane przez Francję w Afryce Północnej wtrąciły Tunezję, Libię i Egipt w stan krwawego chaosu.

Fala uchodźców częścią wojny hybrydowej?

- Na Ukrainie mówi się, że fala uchodźców zalewająca Europę może być częścią wojny hybrydowej prowadzonej przez Władimira Putina. Jak odnosi się pan do tego typu stwierdzeń?

- Ukraińskie władze nie widzą już nic poza Putinem. Putin przysłania im cały świat, ale to nie jest żaden powód, żeby w te brednie wierzyć, bo to nie Putin zainaugurował jaśminowe rewolucje w Afryce Północnej, to nie Putin zainicjował misję stabilizacyjną w Afganistanie, to nie Putin przeprowadził operację pokojową w Iraku, więc jeżeli poważni ludzie na Ukrainie tak mówią, to tylko dowodzi tego, że tracą kontakt z rzeczywistością. Lepiej byłoby dla nich, gdyby zajęli się ukraińskimi problemami, a nie oskarżaniem Putina. Jest to tym bardziej lekkomyślne z ich strony, że tylko patrzeć jak zły Putin zostanie sojusznikiem naszych sojuszników, bo włącza się w walkę z Państwem Islamskim w Syrii. Putin zostanie sojusznikiem naszych sojuszników i już nie będzie można tak na niego wykrzykiwać, jak to teraz robią niektórzy antyputinowcy.

Rozmawiał Tomasz Maciejczuk #Władimir Putin #Syria