Maksim Rymkiewicz to Polak urodzony w Związku Radzieckim, obywatel Federacji Rosyjskiej, mieszkaniec Sankt Petersburga, a także polonijny aktywista pomagający rodakom ze wschodu w otrzymaniu Karty Polaka.  

- Kartę Polaka otrzymują jawni banderowcy i nikt z tym nic nie robi - ostrzega Rymkiewicz. Aktywista zgłaszał sprawę w polskich placówkach dyplomatycznych, jednak nigdy nie otrzymał odpowiedzi na swoje pisma.

Karta Polaka

Dokument ten wydaje się obywatelom państw byłego Związku Radzieckiego, którzy są w stanie wykazać się przynajmniej podstawową znajomością języka polskiego, wykażą, że co najmniej jedno z jego rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości polskiej lub posiadało obywatelstwo polskie, albo przedstawią zaświadczenie organizacji polonijnej, potwierdzające aktywne zaangażowanie w działalność na rzecz języka i kultury polskiej lub polskiej mniejszości narodowej przez okres co najmniej ostatnich trzech lat.

Reklamy
Reklamy

Oprócz tego zainteresowany musi złożyć pisemną deklarację przynależności do narodu polskiego. Karta uprawnia m.in. do zniżki na bilety transportu publicznego, bezpłatnej nauki w Polsce, bezpłatnej opieki zdrowotnej, a także zwalnia z obowiązku posiadania pozwolenia na pracę.

Pradziadek zabity przez UPA

- Jestem Polakiem, chociaż urodziłem się w Rosji. Kocham Polskę i staram się ją odwiedzać w miarę możliwości. Mój pradziadek Jan Rymkiewicz był majorem w polskiej armii. Mam nawet jego medale - Maksim pokazuje czerwone pudełka z medalami i otwiera je po kolei z dumą.

- Pradziadek został wysłany na wschód Polski i w 1946 roku padł ofiarą ukraińskich nacjonalistów. Zabiła go UPA. Udusili go, a ciało wrzucili do rzeki. Jego syn, czyli mój dziadek, wyjechał na studia do Leningradu, tak wtedy nazywał się Petersburg.

Reklamy

Tutaj urodziła się moja mama, również Polka - tym razem Maksim prezentuje Kartę Polaka swojej mamy, a następnie swoją. 

- Niestety, dziadek został zabity przez komunistów. Moja mama i babcia zostały same, ale nie wróciły do komunistycznej Polski. Urodziłem się w Związku Radzieckim, a dziś mieszkam i pracuję w Sankt Petersburgu. Jak tylko mam możliwość latam do Polski, staram się poznawać polską kulturę, historię, a także pomagać Polakom żyjącym w krajach byłego Związku Radzieckiego, na przykład w procesie otrzymania Karty Polaka.

Banderowcy z Kartą Polaka

- Karty Polaka otrzymało już naprawdę wielu ludzi, w tym takich, którzy nie powinni byli jej otrzymać. Bywa, że dostaję wiadomości z pytaniami gdzie i za ile można ją kupić. Piszą tak głównie obywatele Ukrainy. Taki człowiek nie potrzebuje tego dokumentu ze względu na poczucie przynależności do narodu polskiego, nie uważa Polski za swoją drugą ojczyznę. Chodzi mu wyłącznie o korzyści jakie niesie ze sobą posiadanie Karty Polaka. Zdarza się, że otrzymują ją nawet jawni banderowcy.

Reklamy

Znam przypadek człowieka, który fotografował się z polskim konsulem po otrzymaniu Karty, a później fotografował się na tle flag UPA, bo uważa się za ukraińskiego nacjonalistę. Tacy jak on nie powinni otrzymywać Karty Polaka. Albo Polska, albo UPA, Bandera i Szuchewycz. Nie da się tego połączyć. Ktoś kto uważa, że można było wymordować polskie dzieci i kobiety na Wołyniu nie zasługuje na ten dokument. Podobnie jak prezydent Poroszenko nie zasługuje na Order Orła Białego. Pisałem wiele razy do polskich placówek dyplomatycznych w sprawie banderowców z Kartami Polaka. Nikt nie raczył odpowiedzieć na moje pisma. 

Polacy z Kazachstanu 

- W Kazachstanie mieszka wielu potomków Polaków zesłanych tam przez Stalina, przy czym mieszkają w regionach biednych, gdzie nie ma pracy i perspektyw. Wielu z nich chciałoby przeprowadzić się do Polski, ale nikt im nie pomaga, oni czują się przez to niepotrzebni, odrzuceni. Tymczasem polski rząd przyjmuje tysiące imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Nie potrafię tego zrozumieć. Polacy z Kazachstanu chcą przyjechać do Polski, chcą pracować, chcą dać coś od siebie, a nie tylko brać. Naprawdę warto im pomóc. 

Rozmawiał Tomasz Maciejczuk #Ukraina #Rosja #kryzys uchodźczy