Niemiecka dziennikarka Freia Peters z Die Welt opisała historię irańskiego uchodźcy Saida, szykanowanego przez muzułmańskich uchodźców ze względu na swoją wiarę. Takich przypadków jest więcej.

Ucieczka z Iranu

Said zajmował się w swoim kraju kickboxingiem, a oprócz tego brał aktywny udział w życiu niewielkiej wspólnoty chrześcijańskiej. Gdy Irańska Gwardia Rewolucyjna aresztowała jego brata w domu modlitewnym, Said postanowił uciec do Turcji, a stamtąd, na piechotę, do Europy. Koniec końców, młody mężczyzna trafił do ośrodka dla uchodźców w Niemczech w południowej Brandenburgii. Na miejscu okazało się, że jego problemy wcale nie dobiegły końca.

Reklamy
Reklamy

Prześladowania w ośrodku

W rozmowie z Freią Peters Said żali się na umiejscowienie ośrodka dla uchodźców. Jego nowy "dom" znajduje się z dala od transportu publicznego. To nie jedyny mankament. Większość azylantów stanowią syryjscy sunnici, przy czym bardzo konserwatywni. Wczesnym porankiem rozpoczyna się głośna modlitwa, do której również zmusza się "niewiernych". Sunnici modlą się pięć razy dziennie, a w czasie Ramadanu nakazują wyznawcom innych religii spożywać posiłki przed wschodem słońca, gdyż tak nakazuje Koran. Kto nie chce się dostosować ten jest obrażany i opluwany. Takim jak Said obiecują jedno - śmierć. Irańczyk zgłaszał problem ochronie, jednak jak się okazało oni także są muzułmanami, dlatego nie doczekał się interwencji. 

Pobici za krzyż

Historia Saida nie jest wyjątkiem. Die Welt informuje również o Erytrejczyku oraz jego ciężarnej żonie, zaatakowanych i pobitych przez grupę muzułmańskich uchodźców z Algierii.

Reklamy

Jeden z napastników użył przeciwko nim szklanej butelki. Przyczyną napaści okazały się krzyże jakie para nosiła na szyjach. 

Azylanci-dżihadyści 

Niemiecka dziennikarka donosi o problemach w ośrodku dla uchodźców w Giessen, gdzie chrześcijanie uciekający przed wojną skarżą się na muzułmanów wykrzykujących wersy Koranu. Te same, które wykrzykują dżihadyści z #ISIS zanim obetną komuś głowę. Według jej źródeł w ośrodku znajduje się wielu zwolenników Państwa Islamskiego. Z kolei w ośrodku w Badenii-Wirtembergii w czasie Ramadanu doszło do masowej bijatyki pomiędzy muzułmanami i wyznawcami innych religii. 

Wrócili do Iraku

Chrześcijańska rodzina z Mosulu postanowiła wrócić do Iraku, po tym, jak w jednym z ośrodków dla uchodźców byli poddawani ciągłym szykanom. Dzieci były bite, a nad jego żoną znęcano się psychicznie. Sunnici obiecywali, że zabiją ich i wypija ich krew. W końcu nie wytrzymali i wrócili do rodzinnego Mosulu w Iraku. Wkrótce po tym Państwo Islamskie przeprowadziło udaną ofensywę na Mosul i chrześcijańska rodzina musiała uciekać do kurdyjskiej stolicy - do Irbil. 

Islamscy radykałowie

- Pakistańczycy i Afgańczycy są często dużo bardziej radykalnymi muzułmanami niż Syryjczycy i Irakijczycy - twierdzi Max Klingberg z międzynarodowej organizacji zajmującej się prawami człowieka.

Reklamy

- Przemoc religijna najbardziej uderza w jazydów i chrześcijan nieukrywających swojego wyznania. Prawdopodobieństwo, że staną się ofiarami przemocy lub prześladowań wynosi 100% - dodaje Klingberg.

Źródło: Die Welt

Czytaj także:

- Kadyrow: śmierć 717 muzułmanów w czasie pielgrzymki do Mekki to wielki dar od Allaha

- Moskwa: na lotnisku Szeremietiewo zatrzymano dwóch dżihadystów z ISIS #Niemcy #kryzys uchodźczy