Imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu stają się dla Europy coraz większym problemem. Do tej pory w Polsce nie odczuliśmy jeszcze zbyt wielu trudności związanych z kryzysem imigracyjnym, jednak od tygodni docierają do nas zatrważające informacje z Włoch, Grecji, Węgier. Imigranci ruszyli przez Europę. Czy jesteśmy na to przygotowani? Jak powinniśmy reagować? Czy grozi nam niebezpieczeństwo? Żeby odpowiedzieć na te pytania, trzeba najpierw poznać podstawowe zagadnienia, związane z kryzysem imigracyjnym 2015.

Dlaczego imigranci chcą dostać się do Europy?

Według najnowszych danych z Syrii poza granice kraju uciekło ponad 4 miliony ludności (większość do krajów sąsiednich: 1,8 mln do Turcji i 1,1 mln do Libanu).

Reklamy
Reklamy

Ponad 7,5 miliona musiało uciekać ze swojego miejsca zamieszkania. Powstaje pytanie, dlaczego, skoro wojna w Syrii trwa już od czterech lat, exodus ludności na taką skalę rozpoczął się dopiero teraz? "Po wybuchu wojny domowej uchodźcy chcieli jak najszybciej wrócić do domów. Teraz stracili nadzieję na rychły powrót". Dlatego właśnie postanowili poszukać nowego domu. W Europie - socjalnej, dodajmy. Celem ucieczki nie jest Polska - są Niemcy, Francja oraz kraje skandynawskie. Uchodźcy dobrze wiedzą, gdzie będą mieli najlepsze warunki. Żadne Węgry ich nie powstrzymają, na nic ich kanapki, woda - chęć pomocy. Czy zatem zwolennicy przyjęcia uchodźców do Polski są pewni, że wśród grupy, która - co już pewne - trafi do naszego kraju, są ci prawdziwi potrzebujący?

Uchodźcy czy imigranci, a może ktoś jeszcze?

W dyskusjach na temat przyjęcia przez Polskę uchodźców należy wziąć pod uwagę fakt, że kim innym jest uchodźca, kim innym imigrant.

Reklamy

Uchodźcą nie stajesz się dobrowolnie - brzmiało hasło kampanii ONZ. Uchodźcy to ludzie, którzy uciekają w pośpiechu przed wojną, prześladowaniem. Tymczasem na światło wychodzą bulwersujące fakty: ojciec utopionego 3-letniego chłopczyka postanowił o wyjeździe rodziny do Europy by... wstawić sobie zęby. Jest to zdumiewające wyznanie, które daje nam do zrozumienia, że prawdopodobnie duża część napływających ludzi to nie uchodźcy - to imigranci. Gdzie są ich żony, córki i dzieci? Kim są mężczyźni w sile wieku, napływający do Europy próchniejącymi łajbami albo pontonami, zadowoleni z tego, że już na wodach przejmowani są przez Włochów i Greków, otrzymując szansę na uzyskanie statusu uchodźcy? A może nie są to ani uchodźcy, ani imigranci, tylko ludzie, o których jeszcze w lutym mówiła ISIS? "Obiecali nam" przecież 500 tysięcy osób, które znajdą się w Europie jako psychologiczna broń! Teraz, patrząc na to, co się dzieje, trudno nie obawiać się, czy taki plan właśnie nie jest realizowany - i to w znacznie większej skali.

Reklamy

Może - jak w jednym z komentarzy w Sieci - "to co się dzieje, to jest regularna inwazja, nazywana w islamie Hijra, czyli zdobycie terenu wroga poprzez zasiedlenie, najczęściej pokojowe, bez walki"?

Nie dla emigrantów w Polsce?

Czy nieprzyjęcie uchodźców w Polsce to jedyna droga? Choć argumentów za tym działaniem jest bardzo wiele, to jednak pojawia się pytanie, czy nie jest to działanie doraźne. Trzeba powiedzieć sobie otwarcie: proces, który się rozpoczął, jest nieodwracalny. Jednak na niego powinniśmy być gotowi już od dawna, bo już lata temu w Europie debatowano nad trudną sytuacją w Afryce, liczbą ludności i tym, jakie to będzie miało odbicie w Europie. Problem uchodźców nie jest problemem jedynie Afryki i Bliskiego Wschodu - czy tego chcemy, czy nie. Nie możemy przecież udawać, że jeśli nie wpuścimy ich teraz, to nie zostaniemy do tego zmuszeni w przyszłości. W rzeczywistości jednak, sednem sprawy jest to, że nic o tych ludziach nie wiemy - poza tym, co już znamy z doświadczeń innych krajów. Przybyli nie chcą się asymilować, nie respektują kultury ani praw krajów, w których się znaleźli. Jakie jest rozwiązanie tej kwestii? To właśnie nad tym powinniśmy w tej chwili się zastanawiać.

Źródła: polishexpress.co.uk; wszystkoconajwazniejsze.pl; dailymail.co.uk #emigracje #Syria #imigracja