Dania jest kolejnym krajem, który postanowił dbać w pierwszej kolejności o własne dobro. Proces ten trwa od pewnego czasu, a napływ imigrantów z Syrii i Erytrei nie jest jego główną przyczyną. W obliczu zmian na świecie Duńczycy pokazują, czym jest dobrze rozumiana tolerancja i jakie zagrożenia niesie poprawność polityczna. Prawdopodobnie są zadowoleni ze swojej decyzji, patrząc na to, jak Niemcy nie dają sobie rady z kryzysem uchodźców.

Imigranci muszą się dostosować

Bardzo ostro na temat imigrantów muzułmańskich wypowiedziała się Jej Wysokość Królowa Małgorzata II. Jak podaje portal pch24.pl, monarchini stwierdziła, że Duńczycy będą tolerować imigrantów, pod warunkiem że imigranci dostosują się do duńskich wartości, zasad i kultury.

Reklamy
Reklamy

Zapewniła również, że Królestwo Dani dba o swoich obywateli, a także pomoże każdemu w potrzebie, akcentując, że w tym celu jest niezbędna asymilacja muzułmańskich imigrantów.

Taka reakcja nie powinna w zasadzie dziwić. Według danych za 2010 rok w Danii 4,1% populacji wyznaje #Islam, a sumaryczna liczba imigrantów z krajów, gdzie dominującą Islam, to ok. 5%, czyli ok. 280 000 obywateli (Wikipedia).

Postawa Duńczyków nie powinna dziwić. Według danych prezentowanych przez pch24.pl statystyki policyjne pokazują, że wśród przestępstw popełnionych w Kopenhadze przez obcokrajowców aż 84% sprawców stanowią muzułmanie. Ponadto nie bez echa przeszła decyzja o braku Bożego Narodzenia w miasteczku Kokkedal. Jak podało Radio Watykańskie, rada miejska, w której większość stanowią muzułmanie, zrezygnowała z choinki na Boże Narodzenie w centrum miasta ze względu na koszty.

Reklamy

Nie przeszkadzało to jej jednak w tym, żeby wydać kwotę 10 razy większą na miejskie obchody islamskiego święta ofiarowania. Nie dziwi więc, że aktualna polityka imigracyjna Kopenhagi cechuje się izolacjonizmem i niechęcią do muzułmanów, skoro w niektórych miejscach zaczynają oni dyktować, jak mają żyć rodowici Duńczycy.

Niemiecka prasa jako advocatus diaboli

Nad postawą Duńczyków w swoim czwartkowym wydaniu pochylił się "Süddeutsche Zeitung". Gazeta tłumaczy, że główną przyczyną oziębłości wobec imigrantów jest obawa przed zbyt wysokimi kosztami i ryzykiem utraty wysokiej opieki socjalnej państwa. Po krótkim wstępie gazeta wydawana w Monachium pochyla się nad losem imigrantów. Intrygująca jest wypowiedź jednego z bohaterów artykułu - pochodzącego z Erytrei imigranta o imieniu Ibrahim Walid. Był on niezwykle oburzony, że duńska policja postanowiła go zarejestrować. Odmówił tego, ponieważ jak twierdził, ma już papiery wydane w Niemczech, a i tak jedzie do Szwecji. Wtóruje mu pewien Syryjczyk, który narzekał: "Turcja zła, Niemcy złe, Dania zła".

Reklamy

Po lekturze tego artykułu odnosi się wrażenie, że część imigrantów nie potrafi uszanować decyzji prawnych tego kraju.

Lekcja dla innych?

Sytuacja Danii pokazuje, że w Unii Europejskiej można dbać o własne dobro i nie podporządkowywać się dyktatowi głównych graczy - Francji i Niemiec. To kolejny przykład na to, że Polska powinna przyjąć tylko naprawdę potrzebujących pomocy uchodźców. Zresztą przekonała się już o tym społeczność miasta Śrem w Wielkopolsce. Dzięki staraniom jednej ze śremskich parafii syryjska rodzina dostała praktycznie wszystko, po czym pod osłoną nocy uciekła do Niemiec.

Źródło: sueddeutsche.de, pch24.pl, politik.tv2.dk, Radio Watykańskie #emigracje #kryzys uchodźczy