Wokół granic państw europejskich każdego dnia zbiera się co raz więcej ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu. Część z nich ucieka przed koszmarami wojny. Faktem jest, iż wśród przerażonej ludności znajdują się pionierzy ISIS.  Mówienie o jakiejkolwiek kontroli osób, tożsamości, przeszłości, wyznania- jest nieświadomym pijackim bełkotem. Europa i media nie wspominają o prawdziwej masowości, skali i celu ruchów migracyjnych, swoją drogą apatyczny Polak nie szuka informacji, która tak naprawdę jest w zasięgu ręki. Przy nawet najmniej analitycznym wysiłku i lekkiej językowej gimnastyce można łatwo zdobyć informacje z różnych części świata. W mediach wymieniane jest kilka państw afrykańskich i kilka arabskich, na zasadzie patrzmy przez jedno w połowie zamknięte oko...

Reklamy
Reklamy

 Migracje jednak dotyczą całych kontynentów. Mierząc okiem od Azji po kraje Afryki widać masowe przemieszczanie się ludności.

Gdzie jest metropolia obych kolonistów?

Mózgiem tu jest świetnie zorganizowana brutalna i skuteczna  metropolia, kalifat zrzeszający kwiat fanatyzmu religijnego i socjopatii, Mekka antycywilizacji. Jej źródło jest może na Bliskim Wschodzie, szary Kowalski, Smith czy Muller umieszczą twór trochę w Syrii, trochę w Iraku... Nic bardziej mylnego. ISIS jest jak bardzo złośliwy nowotwór wyrastająca tam gdzie tylko jest #Islam, a ten zaczyna pojawiać się w każdej możliwej komórce ciała europejskiego. Choć dalekim od prawdy jest stwierdzenie iż każdy islamista jest dżihadystą-bojownikiem, to jednak prawdą jest, iż każdy z ISIS jest islamistą i to islam jest łącznikiem pomiędzy krwiożerczym kalifatem, a komórkami brutalnego religijnego raka.

Reklamy

Europa zaś nie posiada umiejętności ani sposobów na odróżnienie muzułmanina, zwolennika pokoju i miłości głoszonej pierwotnie przez islam od najeźdźcy.

Europa apeluje- wpuśćcie konia trojańskiego

   Polska została zaatakowana nomenklaturą ultraetyki i ultrahumanitaryzmu świata zachodniego. Przy akompaniamencie naszych rodzimych komentatorów, którzy tłumaczą potrzebę otwartych granic historyzmem sięgając do wyrwanych z punktu widzenia myślenia historycznego faktów, używając ich jako argumenty sankcjonujące politykę otwartych drzwi. Padają powszechnie hasła egalitaryzmu bo: byliśmy przyjęci godnie podczas emigracji wieku XIX, bo po 1945 i ostatni najbardziej absurdalny- bo byliśmy w Afganistanie i Iraku...Faktycznie Polska patrząc przez pryzmat historii nigdy nie przyłożyła ręki do dziewiętnastowiecznego kolonializmu i imperializmu, a sami przechodziliśmy podobną kaźń i męczarnię narodową. W drugiej dekadzie XX wieku Polska mocą decyzji konferencji w Jałcie jest krajem satelickim, zależnym, tym bardziej postrzeganie Polaka jako współodpowiedzialnego tych tragicznych wydarzeń powinno trafić między śmieszne i niesmaczne bajki.   W dniu dzisiejszym decydujące wtedy o naszych losach państwa nakazują nam egalitaryzm, apelują do naszej empatii, humanitaryzmu, zrozumienia.

Reklamy

   Idąc w sukurs domorosłym historykom, zwolennikom otwartych bram w dobie inwazji, także posłużę się historią. Zatrzymując krucjatę Turecką pod Wiedniem w 1683 podtrzymaliśmy przy życiu organizmy państwowe, które później bezpośrednio były odpowiedzialne za nasze zniknięcie z mapy.  Idąc dalej, bliżej naszym czasom warto przypomnieć 1 września 1939 roku i „sojusz” z zachodem. Nasze losy tak samo jak i mas emigrantów są konsekwencją polityki mocarstw teraz apelujących o pomoc. Czy Polska wreszcie wyciągnie wnioski z dziejowych gorzkich lekcji? W większości przypadków kiedy na nasze usta wędrowały słowa- egalitaryzm, wolność, przyjaźń kończyliśmy w niepamięci oraz odmętach smutnej historii...Może nadszedł czas abyśmy wykorzystali wreszcie prawidłowo niespodziankę jaką paradoksalnie sprawił nam Józef Stalin bo rzadko jakikolwiek naród dostawał prawo do decydowania o swoim państwie pieczętując to 99 procentowym diagramem społecznym. Jeszcze nigdy w dziejach Polska nie była tak spójna etnicznie, a to w obecnej sytuacji jest czwórka asów na stole europejskim. #Unia Europejska #imigracja