Walczyli ze sobą Syryjczycy i Afgańczycy, Arabowie i Murzyni gwinejscy, Berberowie z Arabami, Marokańczycy z całą resztą... Można długo wyliczać. Nagromadzony już w Niemczech, w wyniku różnic cywilizacyjnych, rasowych i językowych potencjał nienawiści między stłoczonymi ludźmi zaczął się wyładowywać po piątkowych modłach. Jeden z mieszkańców domów dla uchodźców został śmiertelnie ugodzony nożem.

 

Prócz tego nastąpiła seria napaści na obywateli niemieckich, którzy byli na tyle nieostrożni, by wracać na piechotę do domu czy robić zakupy po zmroku. Doszło do kilku rabunków, co najmniej jednego przypadku zgwałcenia (ofiarą padła czternastolatka), a także do pobicia staruszki.

Reklamy
Reklamy

Sprawca tego ostatniego rzucił się z nożem na przechodniów, spieszących na pomoc napadniętej.

Policja zmuszona otworzyć ogień ostrą amunicją

Po raz pierwszy doszło do użycia ostrej amunicji przez niemieckich policjantów, stawiających czoła furii napływających do ich kraju nieproszonych gości. W Bonn 23-letni obywatel Gwinei ciężko ranił nożem jednego ze swoich towarzyszy niedoli. Na widok nadjeżdżającej policji uciekł na dach. Spuścił się stamtąd niespodziewanie po linie, usiłując zajść funkcjonariuszy od tyłu. Wywijając dwoma nożami ruszył nagle w kierunku radiowozu. Został kilkakrotnie trafiony w ręce i nogi.

 

Inny, podobny przypadek zakończył się dzisiaj zgonem na miejscu. W poczekalni komisariatu policji w Oberhausen, gdzie przebywało czterech interesantów, jeden z nich wyjął nóż. Następnie dźgnął nim innego oczekującego na rozmowę z oficerem dyżurnym.

Reklamy

Ten nie chcąc dopuścić do morderstwa, był zmuszony wyjąć pistolet. Po kilkakrotnym, bezskutecznym okrzyku: „Rzuć nóż!”, zastrzelił napastnika. Regionalne radio i telewizja WDR, jak zwykle w podobnych przypadkach, starannie unika podania skąd pochodzi(ł) sprawca czynu zabronionego. Okoliczności sprawy, np. odmowa rzucenia noża na widok pistoletu, krwawa sprzeczka z chłopakiem, który przyszedł z dziewczyną (prawdopodobnie na tle napastowania tejże) wskazują jednak na kogoś z Bałkanów albo muzułmańskich brzegów Morza Śródziemnego.

Zaostrzająca się cenzura „po linii i na bazie”

Młodszym Czytelnikom jestem winien krótkie wyjaśnienie. W czasach komunistycznych wolno było publikować w Polsce tylko wiadomości oraz wypowiedzi zgodne z aktualną linią sprawującej niepodzielnie władzę PZPR. Wnioski przedstawiać w oparciu o obowiązującą ideologię marksizmu-leninizmu. W używanym wówczas skrócie jak wyżej. Obecnie mamy do czynienia z dość podobnym zjawiskiem w RFN. Jak podaje m. in. nasz Kolega blaster Robin Classen szefowie działających w Niemczech największych agencji prasowych (DPA, Reuter, Associated Press) wydali swoim korespondentom polecenie, aby wszystkich krytykujących niekontrolowaną imigrację do Europy określać jako rasistów lub ksenofobów.

Reklamy

Z kolei niemiecka #policja jest zmuszona przedstawiać komunikaty, w których mowa o podejrzanym „wyglądającym na pochodzącego z południa”. Sankcja za nieprzestrzeganie podobnych nakazów jest oczywista. W epoce szalejącego bezrobocia i umów śmieciowych skuteczniejsza niż kiedyś groźba wezwania na rozmowę do SB, gdzie nie zawsze od razu wtrącano za kraty. #Wielka polityka?

PEGIDA się nie poddaje

W tych warunkach, a także biorąc pod uwagę upały, trudno się dziwić, że wystąpienia uliczne Patriotycznych Europejczyków Sprzeciwiających się Islamizacji Zachodu, nie są obecnie zbyt liczne ani widowiskowe. Zapewne jednak liczenie na to, że nastąpi „samolikwidacja Pegidy” (jak drwią jedynie słuszni) doprowadzi do przeliczenia się. Koszmarny scenariusz z powieści fantastycznych, które przewidują odebranie Europy Europejczykom, zaczyna się sprawdzać. Ludzie patrzą i widzą, czytają i zastanawiają się. 12 września PEGIDA ma po raz pierwszy wyjść na polskie ulice. W Krakowie, w rocznicę odsieczy wiedeńskiej. Czy należy podzielać zdanie niektórych, uważających, że zwycięstwo wiedeńskie, odniesione w czasie, gdy turecki najeźdźca okupował część terytorium Rzeczypospolitej, nie było wyrazem mądrości? #Niemcy