Rosyjskie media sporo uwagi poświęcają w ostatnich dniach wypowiedziom polskiego europarlamentarzysty Janusza Korwin-Mikkego na temat jego stosunku do statusu prawnego Krymu i zapowiedzianej przezeń wizyty naszych polityków na tym półwyspie.

Najpierw wybory, potem Krym

W wypowiedzi dla dziennika Izviestia założyciel i lider kilku partii: Unii Polityki Realnej, Kongresu Nowej Prawicy, Wolności i Praworządności oraz Koalicji Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja, #Janusz Korwin-Mikke zapowiedział, że omówi ze swoimi partyjnymi kolegami możliwość odwiedzenia rosyjskiego półwyspu Krym po zakończeniu kampanii wyborczej do parlamentu, która odbędzie się w październiku bieżącego roku.

Reklamy
Reklamy

Przyznał jednocześnie, że przedstawiciele partii, których był założycielem i liderem, uznają prawny status Krymu jako części Federacji Rosyjskiej, co jest rozbieżne z oficjalnym stanowiskiem polskich władz, które wprowadziły wobec Moskwy wszelkie sankcje polityczne i gospodarcze zgodne z postanowieniami Unii Europejskiej.

„Nasza partia uważa Rosję za silną przeciwwagę dla Unii Europejskiej - Izviestia przytacza słowa Janusza Korwin-Mikkego. – Chcielibyśmy aktywniej rozwijać stosunki handlowe z Rosją i Chinami, bo tam jest dynamika rozwoju, a nie w umierającej UE. Polska ekspansja ekonomiczna powinna się kierować na Wschód, a nie na Zachód.” Z tego też względu polski eurodeputowany ocenia jako bardzo prawidłowy krok lipcową wizytę francuskich parlamentarzystów na Krymie.

Jednocześnie gazeta przypomina, że Korwin-Mikke był tym politykiem, który w kwietniu br.

Reklamy

wyjawił, iż snajperzy strzelający do uczestników przewrotu państwowego na kijowskim Majdanie w lutym 2014 roku byli szkoleni w Polsce.

Korwin-Mikke nie jest wyjątkiem

Na Krym gotowi są pojechać także przedstawiciele pozaparlamentarnej partii opozycyjnej Zmiana. Cytowany przez Izviestia jej wiceprzewodniczący Al Malazi Nabil mówi, że chciałby ze swoimi partyjnymi kolegami na własne oczy zobaczyć, jak żyją ludzie na Krymie po przyłączeniu go do Federacji Rosyjskiej. Konflikt na Ukrainie, zdaniem Nabila, to „prawdziwa agresja na Rosję obliczona na jej izolację”. Za inicjatorów tej agresji wiceprzewodniczący Zmiany uważa Stany Zjednoczone popierane częściowo przez władze Polski.

Według informacji dziennika Izviestia chęć odwiedzenia Krymu wyrazili liczni politycy Unii Europejskiej, głównie z eurosceptycznych partii Włoch, Grecji czy Wielkiej Brytanii.

Źródło: Izviestia.ru, ria.ru #Unia Europejska #Rosja