Mieszkańcy i władze Barcelony chcą stanowczego ograniczenia liczby turystów odwiedzających ich miasto. Są przeciwni przede wszystkim tzw. nielegalnej turystyce, która przepełnia stolicę Katalonii.

Najazd turystów na stolicę Katalonii

Miasto kojarzone przez wielu – nie tylko miłośników futbolu - ze słynnym klubem piłkarskim, ale także wieloma atrakcjami turystycznymi z majestatyczną świątynią Sagrada Familia na czele, które powodują, że do stolicy Katalonii z roku na rok przybywa coraz więcej turystów z całego świata. Oblicza się, iż tylko w minionym roku do miasta liczącego 1,6 miliona stałych mieszkańców przyjechało blisko 8 milionów ludzi.

Reklamy
Reklamy

To natężenie przyjezdnych praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie barcelończyków.

Do prawdziwych wyczynów należy przejście słynnym deptakiem La Rambla, łączącym plac Kataloński z portem; niezliczone tłumy turystów spotkać można w parku zaprojektowanym przez Antoniego Gaudiego. Turyści okupują nawet osiedlowe skwery i place zabaw. Nic więc dziwnego, że na balkonach wielu mieszkań w Barcelonie pojawiły się transparenty wzywające turystów do opuszczenia miasta. Zwłaszcza tych, którzy swoim nieprzyzwoitym zachowaniem zakłócają porządek w mieście, głównie w porze nocnej.

Nie dla "dzikiej turystyki"

W swoistej walce z nadmiarem turystów rdzennych mieszkańców Barcelony wspierają władze miasta z burmistrz Adą Colau na czele. Już jakiś czas temu wprowadziła ona zakaz poruszania się w strojach kąpielowych dalej niż 200 metrów od plaży.

Reklamy

Pani burmistrz wypowiedziała także wojnę właścicielom mieszkań wynajmującym je nielegalnie za stosunkowo niewielkie kwoty turystom z Włoch czy Anglii, których nie interesują bynajmniej zabytki Barcelony, a jedynie jej głośne, nocne życie. Powołane do wykrywania tej „dzikiej turystyki” firmy potrafiły znaleźć w niektórych dzielnicach miasta nawet 70 takich nielegalnie wynajmowanych lokali. Ich właściciele karani są grzywnami od 9 do 90 tysięcy euro. Władze Barcelony podjęły tez decyzję o zawieszeniu przynajmniej na rok wydawania koncesji na budowę nowych hoteli.

Przy okazji walki z nadmiarem turystów w Barcelonie doszło do konfliktu władz tego miasta z burmistrzem Wenecji Luigim Brugnaro. Wywołały je słowa Ady Colau, która stwierdziła, iż nie dopuści, by stolica Katalonii stała się drugą Wenecją, skąd turyści „przepędzili mieszkańców”. Oburzony burmistrz włoskiego miasta zaprosił barcelońską burmistrz do Wenecji, by mogła się przekonać, iż jego miasto „żyje i chce żyć”.

Źródło: TVN 24 Biznes i Świat

  #Hiszpania #turystyka