Tylko w lipcu u wybrzeży Europy wylądowało ponad 50 tysięcy uchodźców z krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. Przybywają całymi rodzinami. Koczują na wolnym powietrzu i wyczekują okazji do rozpoczęcia dalszej podróży. Chęć osiedlania się w bogatych krajach europejskich nie wskazuje, aby imigranci chcieli kiedykolwiek wracać do swoich domów.

Trudna sytuacja krajów tranzytowych

Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców Antonio Guterres zaapelował do władz macedońskich o udzielenie przybywającym pomocy i opieki oraz o otwarcie granic. Macedończycy z kolei starali się zapanować nad tłumem oraz dokonać wyboru osób, którym zostanie udzielony azyl, jednak w końcu granicę otwarto.

Reklamy
Reklamy

Policjanci mieli rozdać przybyszom przygotowane przez Czerwony Krzyż paczki z pomocą humanitarną, ale spotkali się z odmową ich przyjęcia. Jedynym marzeniem imigrantów jest bowiem przedostanie się dalej w głąb Europy i odnalezienie drogi do krajów znacznie bogatszych - jak Niemcy, Francja, Anglia oraz kraje skandynawskie.

Polska także dla większości imigrantów nie stanowi atrakcyjnego miejsca pobytu, ale nie należy się z tego zbytnio cieszyć. Paradoksalnie, kraje tranzytowe już niedługo mogą się znaleźć w znacznie trudniejszej sytuacji. Bycie krajem tranzytowym dla imigrantów nie oznacza, że nie osiedli się tu żaden imigrant. Wręcz przeciwnie, można się spodziewać, że pozostaną u nas przedstawiciele najbiedniejszych, najsłabszych, źle (lub wcale) wykształconych i najmniej akceptowanych społecznie grup uciekinierów.

Reklamy

Propagowane przez polityków korzyści z ewentualnego wymieszania kultur nie będą więc naszym udziałem.

Polityka zniechęcania

Imigranci wspaniale orientują się w programach pomocy socjalnej krajów Unii Europejskiej. Snute są przypuszczenia, że to przewoźnicy informują ich, dokąd najlepiej (najkorzystniej) się udać.

Dania postanowiła zawczasu przygotować się na niekontrolowany najazd nielegalnych imigrantów. Z pomocą mediów prowadzona jest akcja zniechęcająca do przyjazdu. Ogłoszenia w prasie informują, że od lipca zasiłki pomocy społecznej dla azylantów zostały obniżone o około połowę, zatem pobyt w Danii nie należy już do najaktrakcyjniejszych. Statystyki mówią same za siebie: liczba zainteresowanych imigrantów zmniejszyła się już o jedną trzecią. Warto dodać, że Dania realizuje szerokie programy pomocowe bezpośrednio na terytorium Syrii.

Litwa natomiast podejmuje dyskusję nad propozycją uchwalenia zakazu noszenia burek w miejscach publicznych. Rozważania dotyczą też możliwości wskazania konkretnych miejsc, w których muzułmanie mogliby odprawiać swoje modły.

Reklamy

Działania te powinny zmniejszyć zainteresowanie osiedlaniem się muzułmanów na Litwie. Natomiast przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie uważa, że takie pomysły godzą w wolność religijną i są przejawem bolszewizmu. Zakaz noszenia burek w miejscach publicznych dyskutowany jest także w Estonii.

Polski rząd zdaje się nie zauważać problemów i zagrożeń niesionych wraz z falą imigrantów.

Nastroje antyimigranckie - pokłosie zachowań imigrantów

Masowy napływ odmiennej kulturowo ludności postawił Europę w bardzo trudnej sytuacji. Obecnie zdania na ten temat są podzielone, a nawet skrajnie różne. Z jednej strony nadal słyszy się głosy, jakoby osiedlanie się imigrantów miało być gwarantem rozruszania podupadającej europejskiej demografii. Natomiast lokalne społeczności mniej lub bardziej spontanicznie organizują się w celu zamanifestowania dezaprobaty i braku zgody na przyjmowanie kolejnych przybyszów. Niechęć do imigrantów podsycana jest przez nich samych. Tylko w pierwszej połowie sierpnia grupa imigrantów zdemolowała hotel, w którym zamieszkiwała na koszt włoskich podatników. Imigranci dokonali też zbiorowego gwałtu na kierowniczce tegoż hotelu. Powodem miało być niezadowolenie z poziomu zakwaterowania i usług hotelowych. Natomiast w Szwecji dwóch Erytrejczyków zasztyletowało dwie osoby w sklepie IKEA.

Źródła: NDIE, wyborcza.pl, dziennikpolski24.pl, dw.com #Unia Europejska #Islam #emigracje