Niemiecki polityk, odchodząc z rządu i chcąc przejść do działalności biznesowej, będzie musiał przejść przez obligatoryjny okres karencji. Powód? Może istnieć tak zwana kolizja interesów. Okres karencji może trwać maksymalnie 18 miesięcy. Takie informacje podała w piątek (03.07.2015) niemiecka telewizja ARD.

Konieczna pisemna deklaracja

Możliwe, że konieczna będzie informacja pisemna o zamiarze przejścia z polityki do biznesu. Będzie tak na pewno w przypadku ministrów i sekretarzy stanu. Poinformują oni o swoich zamiarach rząd i jeśli analiza pokaże możliwość kolizji interesów między pracą wykonywaną w rządzie a zadaniami w biznesie, polityk będzie zobowiązany do tymczasowej karencji.

Reklamy
Reklamy

W tym przypadku będzie to jeden rok. W niektórych sytuacjach, jeśli kolizja interesów jest oczywista, polityk będzie musiał poczekać nawet półtora roku.

Są tacy, którzy krytykują ustawę o karencji jako zbyt łagodną. Inni chwalą, że zapobiegnie w sposób wystarczający podejmowaniu przez polityków działań w interesie przyszłych pracodawców.

Ustawę uchwalił niemiecki parlament

Ustawa została uchwalona przez niemiecki parlament z czwartku na piątek. Niemiecką sceną polityczną wstrząsały w ostatnich latach liczne skandale związane z konfliktem interesów. Kolizje interesów, do jakich dochodziło w działalności niektórych niemieckich polityków, bulwersowały opinię publiczną  naszego zachodniego sąsiada.

Głośne były odejścia znanych niemieckich polityków do biznesu. Minister rozwoju Dirk Niebel przeszedł do koncernu zbrojeniowego Rheinmetall.

Reklamy

Szef ministerstwa zdrowia Daniel Bahr (FDP) znalazł pracę po odejściu z polityki w wielkiej firmie ubezpieczeniowej Allianz. Szef urzędu kanclerskiego Ronald Pofalla po rezygnacji ze swojego stanowiska poszedł pracować w zarządzie Deutsche Bahn.

Gerhard Schroeder znalazł pracę w Nord Stream

Które z "przejść" z polityki do biznesu było w najnowszej historii Niemiec najbardziej spektakularne? Oczywiście to sytuacja, kiedy po przegranych wyborach parlamentarnych w 2005 roku, były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder znalazł pracę w rosyjsko-niemieckiej spółce Nord Stream, która miała zbudować Gazociąg Północny na dnie Bałtyku.

Ugrupowania opozycyjne w Niemczech oraz Transparency International chciały, aby okresy przejściowe były jeszcze dłuższe.

Źródło PAP #Wielka polityka #Niemcy