Choć konflikt na Ukrainie nieco przycichł i nie zajmuje już czołowych miejsc w światowej prasie, to jednak u naszych wschodnich sąsiadów cały czas coś się dzieje. NATO zaznacza tam swoją obecność, przeprowadzając wspólne manewry z wojskiem ukraińskim, a to nie podoba się Rosji. Z kolei rebelianci z samozwańczych republik, domagają się większego terenu i wpływów.

Pokaz solidarności z Ukrainą

Dziś, pod dowództwem amerykańskim i ukraińskim, rozpoczęły się wspólne ćwiczenia w obwodzie lwowskim. Manewry NATO mają kryptonim Rapid Trident-2015 i bierze w nich udział ponad dwa tysiące żołnierzy. Reprezentują oni osiemnaście krajów - od Wielkiej Brytanii po Polskę i Bułgarię. Ze strony Ukrainy udział bierze 800 wojskowych. Ćwiczenia potrwają dziesięć dni, a tajemnicą poliszynela jest, że mają one posłużyć jako pokaz solidarności świata zachodniego przeciwko "republikom ludowym", które stworzyli prorosyjscy speratyści. Oczywiście Moskwa natychmiast zareagowała ogłaszając, że demonstracyjne ćwiczenia wojsk NATO i Ukrainy zagrażają stabilizacji w regionie. Pamiętając, że destabilizację wywołała aneksja Krymu oraz wspieranie paramilitarnych bojówek przez Rosję, oświadczenie takie zakrawa na bezczelność. Co więcej, rosyjskie MSZ ostrzega przed "negatywnymi konsekwencjami" ćwiczeń. Po myśli Moskwy byłoby najlepiej, gdyby #Ukraina siedziała cicho i dawała się pochłaniać silniejszemu sąsiadowi kawałek po kawałku.

Rebelianci chcą więcej

Zresztą taki był chyba plan, stąd powstanie tworu pod nazwą Doniecka Republika Ludowa. Jego przywódca Aleksander Zacharczenko, oświadczył w nagraniu wideo, że chce rozszerzyć granice swojej republiki za pomocą rokowań pokojowych w Mińsku. Tereny wokół Doniecka, które pozostają poza kontrolą jego bojówek, nazywa "terenem okupowanym przez wroga". Zapomniał chyba, że od 1991 roku był tam zupełnie inny kraj! Odpowiedź Kijowa była jednoznaczna - "marionetka Kremla" musi mieć problemy ze zdrowiem psychicznym. Prezydent Rosji Władimir Putin czuje chyba, że wspólnota międzynarodowa nie odpuści kolejnym próbom podbojów i jak na razie nie słychać, aby wojska Federacji Rosyjskiej szykowały się do walki.

Źródła: bbb.co.uk, gazeta.pl, tvn24.pl

#Rosja #Władimir Putin