Po upadku Związku Radzieckiego powstały wszelkie możliwe warunki do tego, aby zbudować powszechny dobrobyt i zapewnić stabilizację gospodarczą. Przynajmniej dla tych krajów, których przeciętnych mieszkańców należy oceniać jako gotowych systematycznie i umiejętnie pracować. Tzn. m. in. dla ogromnej większości państw europejskich. Zamiast tego mamy nie kończący się kryzys. Jedną z jego cech głównych, a zdaniem ekonomistów szkoły austriackiej, również główną przyczyną jest nieprawdopodobne wprost zadłużenie publiczne. W przeliczeniu na głowę mieszkańca danego kraju przodują Stany Zjednoczone (ok. 17 i pół tysiąca dolarów amerykańskich), drugie miejsce zajmuje Japonia, a trzecie Niemcy.

Reklamy
Reklamy

Nasi zachodni sąsiedzi mają ten wskaźnik na poziomie prawie czterech tysięcy dolarów. Dla porównania w Grecji wynosi on 248 dol. Można dodać, że zagraniczne długi państwowe PRL-u w okresie tzw. późnego Gierka wynosiły (w przeliczeniu na dzisiejsze dolary) ponad 7 tysięcy na głowę.

(Most Government Debt per Person: Countries, Bloomberg - dane za rok 2014)

Jak to się stało?

Podstawową przyczyną obecnego kryzysu nie tylko strefy euro, ale całej gospodarki państw wchodzących w skład bloków politycznych i wojskowych, jest dowolność i samowola w dziedzinie tworzenia pieniądza. Dowolność istnieje od okresu 1971-76, kiedy to w wyniku kryzysu dolara, a następnie wstrząsu naftowego konieczne okazało się ostateczne zerwanie z powiązaniem ilości pieniądza w obiegu z zapasami złota i kruszców banków centralnych.

Reklamy

Przez następne dwadzieścia lat rządy, banki emisyjne ("drukujące banknoty") oraz wielkie banki prywatne i giełdy nie korzystały z pokusy samowolnego rzucenia na rynek dowolnych ilości pieniędzy i papierów wartościowych. Zmieniło się to z chwilą, gdy okazało się, że Stany Zjednoczone nie mają już innych sposobów na zapewnienie finansowania swoich bezgranicznych nakładów wojskowych. Wtedy pojawiły się piramidy derywatyw, opiewające na dolary bez pokrycia w wytworzonych w USA towarach oraz dostarczanych przez Amerykanów usługach.

Ostatecznym wynikiem był światowy kryzys finansowy, który wybuchł w 2008, a następnie kryzys strefy euro w 2011. Ten drugi wypada też uznać za drugą falę światowego kryzysu finansowego. Ta fala pociąga za sobą obecnie trzecią. #Angela Merkel i jej minister finansów mówili wówczas o konieczności zakazu handlu derywatywami na parkietach giełd europejskich. Obiecywano również wprowadzenie podatku od transakcji finansowych. Następnie jednak ograniczono się do "trzymania Grecji w tym więzieniu" jak Nigel Farrage określił strefę euro.

Reklamy

Doraźne zwalczanie skutków światowego kryzysu finansowego bez zajęcia się jego przyczynami doprowadziło do obecnej sytuacji. Wirtualne w znacznej mierze długi (procenty od procentów) rosną w zawrotnym tempie; codziennie o wiele milionów. Warto spojrzeć na stronę: BdSt stellt Schuldenuhr auf das Tempo 2015 um, w internecie (prawy górny róg: Staatsverschuldung in Deutschland - zadłużenie państwowe w Niemczech).

Zaczyna się trzecia fala światowego kryzysu finansowego

Mimo ostrzeżeń posła Schäfflera przed skutkami "czerpania pieniędzy dosłownie z niczego" Bundestag zatwierdził 21 maja 2010 finansowany z pieniędzy niemieckich podatników program skupowania greckich obligacji skarbu państwa. Jego prognozy, oparte na analizach wybitnego niemieckiego ekonomisty, przedstawiciela szkoły austriackiej Maxa Otte, że wiele miliardów zostanie utopionych w błocie, sprawdziły się. Tak jak przewidywali ci dwaj zadłużenie Grecji okazało się niespłacalne. Grecja jest zmuszona wyjść ze strefy euro, a bieda jej obywateli i ogromne podatki w Niemczech poszły na marne.

Grecja nie ma obecnie innego wyjścia jak tylko powrót do waluty narodowej i dokonanie tego w razie potrzeby pod osłoną stanu wyjątkowego i środków wojskowych. W każdym razie zaś przy pomocy tej groźby być może uda jej się doprowadzić do umorzenia części swojego zadłużenia. Po czym zapewne i tak opuści strefę euro. Nie przez przewrotność, ale po to, by dzięki słabej walucie krajowej doprowadzić do stałego obniżenia opłacalności importu zagranicznych towarów i zwiększenia opłacalności produkcji eksportowej u siebie w kraju. Tylko to umożliwi mieszkańcom Grecji stopniowe spłacenie pozostałych długów. Bez wątpienia będzie to jednak oznaczać, że strefa euro zaczyna się sypać, a wraz z nią znika jeden z najważniejszych punktów odniesienia rynków finansowych. Oparty na niezdrowych podstawach zachodni system finansowo-walutowy, obejmujący już niemal cały świat, być może zacznie się chwiać równie poważnie jak w latach 2008-09. Kto może (ma pokaźne zapasy złota i srebra skarbu państwa oraz rezerwy naturalne, jak poszukiwane surowce o podstawowym znaczeniu) ten będzie się ratował opuszczając ten system. Pozostali drogo zapłacą.

Co to oznacza dla Unii Europejskiej i Polski?

"Jeśli załamie się euro, upadnie Europa." Kanclerz Merkel zbyt mocno i zbyt długo podkreślała to zdanie, a także konieczność utrzymania za wszelką cenę Grecji w strefie euro, aby obecna sytuacja nie wpłynęła na jej dalsze losy. Może się okazać, że zajmowała taką postawę za cenę utraty władzy. Najnowsze wiadomości są takie, że jedna trzecia posłów jej własnej partii CDU postanowiła nie poprzeć jej najnowszych propozycji. Propozycji polegającej na tym, że łaskawie zezwoli się Grekom na opuszczenie strefy euro na pięć lat. W tym czasie nowa, słaba drachma powinna im pozwolić na podreperowanie gospodarki narodowej. Koalicyjna SPD jest o krok od otwartego buntu przeciw kanclerce. Tak politycy jak ekonomiści i dziennikarze powszechnie krytykują jej propozycję jako bezsensowną. To będzie gorący tydzień!

Kłopot w tym, że możliwa zmiana na fotelu kanclerskim w Berlinie nie zmieni obecnej groźnej sytuacji. Przy tym mogłaby pogłębić załamanie na giełdach. Napięcia w UE, również na tle politycznym i społecznym (sprawa tzw. uchodźców śródziemnomorskich) są ogromne. W ślad za grexitem może nastąpić brexit, a nawet gerexit (czyli kontrrewolucja w Niemczech, których obywatele masowo odmówią dalszego tolerowania zbankrutowanej polityki). Pięć lat temu przewidziałem to, co się teraz dzieje (Początek końca pani Merkel - MojeOpinie.pl).

Widzimy jak katastrofa, która wymusi wymianę elit politycznych jest już tylko o parę kroków od nas. Zarazem jednak związana z nią trwoga budzi nadzieję. Nadzieję na to, że wyłoni się z niej nowa, lepsza wspólnota europejska. Również na to, że nasz kraj będzie miał szansę zająć w niej godniejsze miejsce aniżeli tylko miejsce prostego przedłużenia wielkiego niemieckiego warsztatu. #Wielka polityka nabiera szalonego tempa. Oby nasz prezydent-elekt, a także polscy wyborcy zrozumieli, że ważą się losy Europy i naszego kraju, że pora przestać się bać nie tego co należy. #Unia Europejska