"Władze Krymu odmawiają rejestracji mediów, które mogłyby mieć krytyczne poglądy" - mówi podczas rozmowy na Skype dziennikarka z Symferopola Safie Mamutowa (imię zmieniono w celach bezpieczeństwa).

Safie Mamutowa: Wszystkie ukraińskie stacje telewizyjne są od roku wyłączone. Za słowa "aneksja Krymu" wypowiadane przez media czy na Facebooku można trafić nawet na pięć lat do więzienia. Wielu krymskich dziennikarzy i redaktorów naczelnych jeszcze rok temu było przesłuchiwanych w rosyjskiej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB). Po tych rozmowach media zmieniły retorykę na mniej krytyczną i nie używają już słów "okupacja" i "aneksja". Gdy ktoś chce przeczytać w krymskich gazetach jakąś krytyczną ocenę, to powinien nauczyć się czytać między wierszami, jak w czasach radzieckich.

Reklamy
Reklamy

Zamiast o polityce, gazety teraz więcej piszą na tematy społeczne czy kulturalne. O gospodarce także nie wolno wypowiadać się w sposób krytyczny. Wszyscy powinni pisać o tym, jak to u nas świetnie, a na Ukrainie okropnie. Główne media Krymu wciąż mówią zgodnie z propagandystycznymi przepisami FSB.

Redakcja: Zdaniem Tatarów wciąż mają miejsce represje. Pisze o tym Human Rights Watch i Freedom House...

Safie Mamutowa: Z takimi represjami, jak teraz, Tatarzy nie spotykali się od czasu powrotu narodu z deportacji na początku lat 90 (w 1944 Stalin deportował krymskich Tatarów do Azji Centralnej, oskarżając ich o kolaborację z nazistami). W ciągu 23 lat władzy ukraińskiej Tatarzy zawsze mogli wyrazić swoje zdanie i protestować, gdy tylko ktoś złamał ich prawa. Putin "zakręcał kurki" w Rosji przez 15 lat, a na Krymie zrobił to w ciągu rok.

Reklamy

Naszych aktywistów próbują zastraszyć lub zmusić ich do emigracji, lecz my nie mamy drugiej ojczyzny, tu jest nasz dom. Znikniemy wśród innych narodów, gdy tylko uciekniemy z Krymu. Jest nas tylko 300 tysięcy. 50 lat walczyliśmy o prawo powrotu do ojczyzny. I ten bolesny powrót stał się możliwy dopiero po upadku ZSRR.

W tym roku tatarscy aktywiści albo w niewiadomy sposób znikają, albo znajdowane są ich ciała. To, co ma teraz miejsce, to powtórka z najgorszych czasów represji radzieckich. To drugi 1937 rok (szczyt represji Stalina). Cała moc radzieckiej maszyny represyjnej, odbudowana przez Rosję, która nie żałuje na to pieniędzy, z rozmachem jest wykorzystywana przeciwko tym, kto chociażby potencjalnie może się z nią nie zgadzać. Mamy silne związki rodzinne. Wszystkie te zniknięcia sieją w nas atmosferę strachu i paniki. Nikt nie chce rozmawiać z dziennikarzami, ściągać na siebie zbędnej uwagi. Ludzie boją się nawet krytykować kogoś czy coś na ulicy, ponieważ inni mogą to usłyszeć i napisać donos do FSB.

Redakcja: W raporcie Freedom House, który #Ukraina przedstawiła władzom USA, chodzi o to, że Kreml chce przekształcić #Krym w gigantyczną wojskową bazę, i są podejrzenia, że na półwysep zeszłego lata przetransportowali broń jądrową.

Reklamy

Czy ta militaryzacja jest odczuwalna?

Safie Mamutowa: Tak, jest odczuwalna. Krym staje się coraz bardziej zmilitaryzowany. Widzę, jak ulicami krymskich miast przesuwa się poważna wojskowa artyleria. Po niebie stale latają samoloty wojskowe. Lotniska wojskowe są odnawiane i stale zawożą na nie artylerię. Zbliżenie się ludzi do baz wojskowych jest zakazane pod groźbą śmierci. Myślę, że na Krymie już jest broń jądrowa, przecież bazy jądrowe były tu od czasów ZSRR. #Rosja