Nie ma takiego kraju, w którym by nie było skrajnej prawicy i skrajnej lewicy. Ta prawda dotyczy również czterech krajów, tworzących obecnie raczej nieformalne ugrupowanie pod nazwą Czworokąt Wyszehradzki. Krajów połączonych niezliczonymi więzami krwi i wspólnych losów. Czyż nie łączy nas z Węgrami, Czechami i Słowakami pamięć wspólnej walki z najeźdźcami z Azji ? Tak wiele razy polskie i węgierskie rycerstwo, z saską, czeską i słowacką piechotą u boku, odpierało Tatarów i Turków. Dwóch naszych wspólnych królów: Władysław Warneńczyk i Ludwik, dwóch potomków Jagiełły, poległo na polu bitwy, oddawszy życie za swoich chrześcijańskich poddanych.

Reklamy
Reklamy

Jan III Sobieski pomścił ich obu. Naród słowacki z wielką czcią wspominał ich pamięć w dniu sprzeciwu na ulicach Bratysławy.

Zgon króla Ludwika - władcy Czech i Węgier, oznaczał początek czarnej nocy zaborów. Najpierw dla Czechów, potem dla Węgrów. Wielokrotnie, doprowadzeni do rozpaczy krwawym uciskiem, zrywali się do powstania. Rzeki krwi węgierskiej i austriackiej zostały przelane zanim władcy we Wiedniu przyznali węgierskiej szlachcie prawo do udziału w rządach. Również Słowacy musieli walczyć zbrojnie o przetrwanie swojego narodu, a Czesi zadziwili świat swą dzielnością na wojnie z bolszewikami, w Rosji i na Słowacji. Wielu z tych bohaterów zostało potem zamordowanych przez hitlerowców. Łączy nas zatem również pamięć ucisku i ludobójstwa, przy pomocy którego wrogowie chcieli zdławić nasze wspólne umiłowanie wolności.

Reklamy

Narody tak ciężko doświadczone przez historię mają powody, aby być szczególnie wyczulone na próby odebrania im prawa decydowania o własnym losie. Mają też zbiorowy instynkt, podpowiadający im, że pojawiło się imperium, którego zdaniem powinni stać się pozbawionymi wszelkich praw niewolnikami. Zbyt często i zbyt usilnie usiłowano nas wytępić, abyśmy mogli o tym zapomnieć.

Wielka demonstracja sprzeciwu w Bratysławie

"Prasa kłamie!", "Faszyści są na lewicy!", "Słowacja dla Słowaków!", "Brońmy ojczyzny!", "Jesteśmy u siebie!", "Chodźcie z nami!" Te hasła rozbrzmiewały najczęściej z ust wielu tysięcy ludzi w różnym wieku, ubranych w ciuchy o różnych kolorach, ostrzyżonych na krótko, wygolonych na łyso i długowłosych, mężczyzn i kobiet. Nie zabrakło gości z zagranicy. Najwięcej było Czechów, ale pojawiła się nawet flaga Australii. Tej ostatniej soboty przed wakacjami w stolicy Słowacji zebrało się pięć tysięcy jej zaniepokojonych i niezadowolonych obywateli. Obywateli będących zwolennikami różnych partii politycznych, a nawet takich, którzy dotąd nie interesowali się polityką.

Reklamy

Do działania popchnęła ich wspólna obawa. "Precz z wymierzonym w nas rasizmem Unii Europejskiej!" Ten napis na jednym z niesionych przez nich transparentów wyjaśnia wszystko.

Słowacja pozostała do dzisiaj krajem jednoznacznie chrześcijańskim, gdzie wyznaje się jeszcze tradycyjny katolicyzm oraz nie podważony od środka przez multi kulti itp. ideologie narodowy luteranizm i węgierski kalwinizm. Kiedy jeden z mówców zaczął swoją przemowę od słów: "Jesteśmy żołnierzami Chrystusa!", odpowiedziała mu radosna owacja. Słowacka tożsamość trzyma się mocno, a słowacka młodzież jest ze swoim narodem. Cóż za kontrast w porównaniu do Niemiec!

Jest to zarazem główna przyczyna dla której podobny do Pegidy ruch słowacki popiera część miejscowej mniejszości romskiej. Tak wypowiada się na ten temat jej działacz Marek Baláž (wym.: balasz): "Ja Cygan przyszedłem w gości do tych rzekomych faszystów, bo to nie są żadni faszyści, ale narodowcy i niepodległościowcy. Prawdziwi faszyści siedzą na stołkach w Brukseli i Waszyngtonie. To oni stanowią jeden procent ludzkości, który żywi nienawiść i pogardę wobec pozostałych 99 procent. To z tego powodu na świecie wybucha jedna wojna po drugiej. To przez nich codziennie umieramy my Cyganie i inni słowaccy obywatele. Z braku pracy i braku nadziei. Ludzie obudźcie się, bo to jest planowe ludobójstwo!"

(YouTube-Video: 20062015 Marek Baláž na proteste v Bratislave)

Po wiecu rozpoczął się marsz w kierunku siedziby rządu. Demonstranci wzywali premiera i ministrów, aby nie ustępowali wobec żądań Komisji Europejskiej (KE). W tym czasie tłum "pegidowców" wzrósł dwukrotnie dzięki przyłączającym się doń przechodniom. Trzy dni później parlament upoważnił rząd, aby nie szedł na ustępstwa wobec propozycji KE wprowadzenia praktyki rozdzielania uchodźców i nielegalnych imigrantów między kraje członkowskie. Decyzje w tej sprawie byłyby podejmowane przez urzędników w Brukseli. Co prawda posłowie i posłanki przyjęli również uchwałę, w której potępili wykorzystywanie tej sprawy do rasistowskich wypadów na ludzi o innym kolorze skóry. Nie da się ukryć, że mieli po temu powód.

Czy na Słowacji pojawił się nowy Hitler?

Rządzące obecnie w Pradze i Bratysławie partie socjaldemokratyczne są mocno zabarwione patriotycznie, a nawet umiarkowanie nacjonalistycznie. Wymusza to społeczeństwo, pomne okropnych doświadczeń czasów zaborów i najazdów tureckich, które trwały tam cztery wieki. Z tej samej przyczyny słowacki premier Fico doprowadził do uchwalenia ustawy, która oczyściła księdza Andreja Hlinkę, twórcę nacjonalistycznego ruchu w okresie międzywojennym, od zarzutu współpracy z hitlerowcami. 20 czerwca spod pomnika Hlinki przemawiał wojewoda Kraju Koszyckiego Kotleba, grożąc Robertowi Fico poważnymi skutkami, jeśli nie rozliczy słowackich posłów, wybranych z listy jego partii do Parlamentu Europejskiego. Chodzi o tych z nich, którzy głosowali za (co prawda nie wiążącą prawnie) uchwałą nawołującą do przyjęcia wszystkich przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu, jacy pojawią się w Unii Europejskiej.

Marian Kotleba to postać bez wątpienia nietuzinkowa. Wielu polityków i dziennikarzy twierdzi, że jest to również postać niezwykle niebezpieczna. Od czasu, gdy został wybrany na stanowisko wojewody (Słowacja jest republiką federalną) w Bańskiej Bystrzycy, jego nazwisko raz po raz pojawia się na pierwszych stronach gazet. Co prawda to prawda; czasami rzeczywiście przypomina trochę Hitlera. Tak wyglądem jak strojem. Nosi nawet coś w rodzaju opaski, jako żywo przypominającej swastykę. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to znak z tarczy bohaterskiego króla Władysława Warneńczyka. Znak symbolizujący jedność Polski, Litwy, Rusi i Węgier, katolików i prawosławnych, w obliczu wspólnego, okrutnego wroga.

Podczas wielkiej demonstracji w Bratysławie rosnący tłum sprawiał wrażenie zahipnotyzowanego przez tego człowieka. Poprosił, aby nie utrudniać pracy policjantom i wskutek tego policjanci nie musieli interweniować. Potem powiedział: "Nasi czescy goście są naszymi braćmi!" W odpowiedzi podniosła się fala okrzyków aprobaty wobec Czechów. Kiedy zaś jeden z pomocników Kotleby odczytał imiona i nazwiska europosłów, którzy głosowali tak, jak głosowali, podniósł się okrzyk: "Zdrajcy!" Po czym wielu ludzi zaczęło skandować również: "Zdrajcom szubienica!"

Mimo wszystko znalazła się robota dla policjantów

Niektórzy zwolennicy skrajnego nacjonalizmu nie mieli ochoty czekać z tym wieszaniem i postanowili zabrać się do dzieła. Tak przynajmniej przedstawiły to siły bezpieczeństwa. Z komunikatu rzecznika policji wynika, że na trasach prowadzących w kierunku stolicy zatrzymano wiele osób, które miały przy sobie broń, w tym broń palną. Nie zapobiegło to zajściu, do jakiego doszło po rozwiązaniu pochodu przez bańsko-bystrzyckiego wojewodę.

Na ulicach miasta tego samego dnia miał miejsce wyścig rowerowy. Jeden z kolarzy prowadzących peleton, oklaskiwany w związku z tym przez tłum widzów, był czarnoskórym Brazylijczykiem (Bernardo Cruz). Nie spodobało to się kilkuset smutnym panom, ubranym na czarno i błękitno, którzy wtargnęli na tor rowerowy oraz usiłowali dobrać się do skóry klaskającym. Nie zdążyli, bo błyskawicznie wyskoczyła na nich czuwająca w pobliżu policja, szybko i fachowo obezwładniając chuliganów. Obyło się bez rannych, ale również bez katowania około trzystu zatrzymanych. 24 najbardziej agresywnych stanie przed sądem. Słowacka policja szturmowa stanęła na wysokości zadania.

To dopiero początek walki

No cóż, Słowacy to i owo pokazali światu oraz udowodnili sobie samym. Mniemam, że również Komisji Europejskiej i tym, dla których masowa, niekontrolowana imigracja spoza Europy stała się dochodowym przemysłem. Przemysłem, z którego ciągną zyski tworząc dla siebie ciepłe posadki, opłacane z pieniędzy podatników. Posadki i stołki, z wysokości których pouczają maluczkich, że zmieszanie ras i religii jest czymś możliwym i pożądanym akurat w Europie. W tym w Europie Wschodniej, z jej wyjątkowo trudną i bolesną historią prześladowań oraz usuwania z ziemi przodków jej rdzennych mieszkańców. Czy naprawdę nie rozumieją, że igrają z ogniem? Czy #Wielka polityka sięgnęła bruku? Tak jak sto lat temu, gdy garstka głupich i zadufanych w sobie politykierów podpaliła Europę.

Czy nie widzą jak pod ich własnym bokiem zaczynają sypać się iskry na słomę (ideologia wojującego islamizmu) i suche drewno (milionowe masy muzułmańskich przybyszów w Europie)? Czy naprawdę chcą dalej wyławiać to drewno z morza i rozdzielić je wraz ze słomą po wszystkich izbach wspólnego domu? Jeśli odpowiedź na te pytania będzie brzmiała tak również w dniach, które teraz nastąpią po zamachach w Sousse, Saint-Quentin-Fallavier i Kuwejcie, to... Zacznijmy się oswajać z myślą. że Zachodu już wkrótce nie będzie; że czekają nas najstraszniejsze konwulsje historii od czasu upadku Cesarstwa Rzymskiego.

#Unia Europejska #Europa Wschodnia