W ostatnich dniach na Ukrainie znowu zrobiło się gorąco. Amerykański Departament Stanu mówi wprost: wina za wznowienie walk spoczywa na Rosji. W odpowiedzi sekretarz prasowy prezydenta Federacji oznajmił, że konflikt wybuchł ponownie na skutek "ukraińskich prowokacji". Tymczasem rząd w Kijowie otwiera furtkę dla wojsk ONZ i UE.

W środę pisałem, że walki na Ukrainie rozgorzały na nowo, a dwa dni późnej znane są dalsze szczegóły na ten temat. W rejonie Marinki rebelianci prowadzili ostrzał za pomocą samobieżnych haubic S21 oraz czołgów. Śmierć poniosło dwóch ukraińskich żołnierzy, trzydziestu zostało rannych. Z kolei prorosyjscy partyzanci ogłosili, że na skutek ukraińskiego ostrzału, jaki miał miejsce w rejonie donieckim, zginęło piętnaście osób. We wczorajszym wystąpieniu w kijowskim parlamencie, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że zostaną zwiększone wydatki na obronność, a na terytorium Ukrainy znajduje się 14 rosyjskich bojowych grup taktycznych, których liczebność przekracza 9 tysięcy żołnierzy. Nie wspomniał co prawda o żadnej broni masowego rażenia, którą #Ukraina miałaby dostać od krajów zachodu, jednak pocieszył rodaków informacją o odzyskaniu pełnej sprawności bojowej wojsk, która została utracona za prezydenta Janukowycza. Wedle jego słów Ukraina broni się siłami liczącymi 50 tysięcy żołnierzy, a w razie ostateczności - czyli otwartej wojny - liczba ta może zwiększyć się pięciokrotnie.

#USA #Rosja

Ukraina otwiera furtkę dla obcych wojsk

Również wczoraj parlament w Kijowie zmienił w ustawę dotyczącą zasad przebywania na jej terytorium wojsk innych krajów. Umożliwia to wejście na Ukrainę sił pokojowych ONZ lub Unii Europejskiej, jest jednak jedno zastrzeżenie - nie może wśród nich być przedstawicieli sił, które napadły na Ukrainę, czyli wykluczony jest udział wojsk rosyjskich. To całkiem rozsądne posunięcie ze strony Kijowa. Pytanie tylko, czy ONZ coś w tej sprawie zrobi? Ukraiński delegat złożył prośbę o przysłanie kontyngentu pokojowego już 21 marca. Miałby on pilnować przestrzegania warunków rozejmu zawartego w Mińsku. Kontyngent nie przybył, a zawieszenie broni istnieje głównie na papierze, zaś w praktyce cały czas trwają mniejsze i większe utarczki. Można się obawiać, że najgorsze dopiero przed nami.