Nad problemem uchodźców debatują w Luksemburgu szefowie dyplomacji poszczególnych państw Unii Europejskiej. Przyjrzyjmy się, jakie mają plany.

Uchodźcy trafią do każdego

Bruksela chce, aby w nadchodzących dwóch latach #Unia Europejska przyjęła 40 tysięcy uchodźców. Są to najczęściej imigranci z Syrii i Erytrei, którzy przybywają do Europy przez Morze Śródziemne do Grecji i Włoch.

Plan zakłada, że proszący o azyl trafiliby w mniejszych czy większych grupach do każdego kraju Wspólnoty. Przydział byłby kwotowy. Na tej zasadzie do Polski miałoby trafić prawie 2.700 osób. Niewiele mniej (2.047) do małej Holandii.

Reklamy
Reklamy

Obecnie procedury imigracyjne musi rozpocząć ten kraj, w którym uchodźcy przekroczyli unijną granicę. Dlatego najwięcej kłopotu mają z nimi Grecja i Włochy. Ponieważ jednak kraje te nie dają sobie rady z ogromną falą uchodźców, zezwalają więc na ich wjazd do pozostałych państw Unii.

Europę to zaboli

Na taki plan nie zgadzają się Włosi. Ich zdaniem Unia musi dzielić uchodźców procentowo, w stosunku do liczby mieszkańców, a nie stosować wobec nich "twarde liczby" - uważa włoski premier Matteo Renzi. Jego zdaniem plan skupia się też na zbyt małej liczbie uchodźców, którzy mogliby ubiegać się o azyl, podczas gdy tylko w tym roku do Włoch przybyło już ponad 50.000 imigrantów. Dlatego opowiada się za takim planem, według którego każdy kraj Unii będzie miał przypisany stały procent uchodźców, których musi do siebie przyjąć. Renzi jest zdeterminowany w swoich żądaniach.

Reklamy

Zagroził więc, że jeżeli Unia nie będzie miała lepszego planu, on wprowadzi "plan B", który Europę "mocno zaboli".

Nie tylko Włosi torpedują plany Brukseli. Głosy krytyki płyną również z Niemiec i Francji. Paryż i Berlin opowiadają się za systemem tymczasowym, który byłby wdrażany tylko w nagłych sytuacjach. Nie podoba się im też fakt, że trzy czwarte uchodźców ubiega się o azyl tylko w pięciu krajach. Ich zdaniem tak być nie powinno, bo solidarnie powinny przyjmować uchodźców wszystkie kraje Unii.

Krytyczna jest także Holandia. Zdaniem Hagi zwłaszcza kraje z Europy Wschodniej przyjmują za mało uchodźców, bo argumentują, że mają małe doświadczenie w przyjmowaniu ich, a ponadto uważają, że imigranci powinni być przyjmowani przez kraje bogate. Holenderski premier Mark Rutte zaapelował w ubiegłym tygodniu do krajów z Europy Wschodniej o większą solidarność i większą odpowiedzialność.

Koniec Schengen?

Tymczasem Austria całkowicie wstrzymała przyjmowanie nowych uchodźców. W ten sposób chce naciskać na pozostałe państwa Unii i mocno zasygnalizować problem.

Reklamy

W Austrii liczba wniosków o azyl wzrosła w ciągu pierwszych miesięcy tego roki o prawie 160 procent, do 14.225. Rząd w Wiedniu uważa, że taka sytuacja musi się zmienić.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Thomas de Maiziere zagroził, że kryzys związany z uchodźcami może spowodować drastyczne ograniczenia w swobodnym przepływie osób w Europie. "Jeżeli problemu z uchodźcami nie da się rozwiązać, to przywróceniem kontroli na granicach będzie najlepszym rozwiązaniem" - powiedział szef niemieckiej dyplomacji.

Problemy z niekontrolowanym napływem uchodźców spowodowały, że Europa nie miała powodów, aby w imprezowym nastroju świętować 30 rocznicę podpisania traktatu z Schengen. Traktat ten zniósł kontrolę na granicach pomiędzy państwami należącymi do strefy Schengen.

Źródło: elsevier