Każdy, kto zna język rosyjski i historię Europy i obejrzy ten film, będzie miał trudności z uspokojeniem nerwów. Ten popis niesłychanej wprost bezczelności i fałszowania historii budzi nie tylko oburzenie, ale również grozę. Pod jego wpływem nawet ludzie nastawieni życzliwie wobec Rosji Putina mogą zmienić swoje poglądy. Już na samym wstępie, jako wieloletni widz programów telewizji Rassija/RTR Planeta jestem zmuszony dodać kilka słów od siebie.

Jak nisko można upaść, gdy się spada z wysoka

Oglądam tę telewizję, nagrywam, ładuję i uważnie studiuję jej programy, a zwłaszcza filmy dokumentalne o XX wieku, od siedmiu lat.

Reklamy
Reklamy

Miałem przyjemność zapoznać się z jej filmami o historii najnowszej, większość z których była na najwyższym możliwym poziomie warsztatowym i była oparta wyłącznie na sprawdzalnych faktach historycznych. W dziewięćdziesiątą rocznicę przewrotu bolszewickiego rosyjscy dokumentaliści przedstawili czarno na białym dowody na to, że Lenin był zdrajcą ojczyzny, działającym za niemieckie pieniądze itd. itp. Z dokumentalistami współpracował wydział badań historycznych Federalnej Służby Bezpieczeństwa, przygotowujący do udostępnienia zbiory dokumentów NKWD. Dzięki wspólnemu wysiłkowi rosyjskich archiwistów, historyków i filmowców wyszedł ostatecznie na jaw cały, potworny obraz zbrodni bolszewickich i stalinowskich. Prócz niego ocalono również dla historii szereg niezwykle ciekawych, acz przeważnie ponurych opowieści z życia ludzi radzieckich w latach 1956-91.

Reklamy

Niestety!! Ten okres należy zapewne do przeszłości i obecnie moskiewska telewizja znów zapisuje czarne karty we własnej historii.

Wyssane z palca bzdury

Oglądając ten film po raz pierwszy wykryłem natychmiast szereg fałszerstw historycznych na niziutkim poziomie. Narracja zaczyna się (co samo w sobie jest właściwe) od próby przedstawienia przyczyn, ze względu na które powstał Układ Warszawski. Widzowie dowiadują się jednak rzeczy zupełnie niezgodnych z prawdą dziejową. Wręcz szkoda czasu na wyliczanie wszystkiego. Największym kłamstwem jest twierdzenie jakoby zimna wojna (w ściślejszym znaczeniu; ostra próba sił wielkich mocarstw w latach 1948-55) nie zaczęła się od pierwszego kryzysu berlińskiego (1948), ale utworzenia NATO (1949). Przechodząc do roku 1968 pominięto brak udziału w interwencji wojsk Układu Warszawskiego Rumunii, wspomniawszy tylko o Albanii. Zarazem fakt, że ta ostatnia wystąpiła z tego paktu wojskowego i nie została za to ukarana przez siły zbrojne ZSRR, przedstawiono jako dowód na dobrowolność uczestnictwa w Układzie.

Reklamy

Trzeba by nie umieć czytać oraz nie rozumieć tego, co widać na mapach, by przyjąć podobne rzeczy jako prawdę.

Polska hołota, czescy hitlerowcy

Jako świadka i uczestnika wydarzeń związanych z wkroczeniem wojsk pięciu państw do Czechosłowacji w sierpniu 1968 przedstawiono byłego oficera wojsk interwencyjnych. Jurij Sinielszczikow, obecnie poseł do Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej, popisał się m. in. następującą wypowiedzią: „W marcu oficjalnie rozpoczęła działalność awangarda tak zwanej opozycji w Pradze – Klub 231. Ta nazwa wzięła się stąd, że było tam wielu ludzi skazanych wcześniej z paragrafu 231 ustawy konstytucyjnej o obronie republiki. Z tego artykułu osądzono wielu byłych faszystów, esesmanów, pomocników Hitlera.”

(16 minuta filmu z YouTube: Варшавский договор. Рассекреченные страницы)

Towarzysz poseł wspominał też o tym jak pokojowo zachowywały się załogi radzieckich czołgów na ulicach stolicy Czechosłowacji oraz jak podstępnie i okrutnie je atakowano (22 minuta). Śmiać się czy płakać? Osobiście z trudnością walczyłem, aby nie zalać się łzami wściekłości i upokorzenia. Zwłaszcza po tym jak padły opinie na temat pierwszej Solidarności; bandy wywrotowców i pospolitych kryminalistów. Przeciw takiej polskiej krwiożerczej hołocie niezbędny był „stan wojenny, który umożliwil szybkie i bezkrwawe zakończenie rozruchów” (33 minuta).

Trzeba zachować i przywrócić Związek Radziecki

Tak w każdym razie uważa, również dopuszczony do głosu Nikołaj Bordiuża, sekretarz generalny ODKB (Organizacja Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego, zrzeszająca Rosję i państwa Azji Środkowej). Jak podkreślił: „Jeśli nie uda nam się zachować tego, co istniało w tym czasie między naszymi narodami: wspólnej historii, mentalności, wspólnych poglądów na to w jakim kierunku powinien zmierzać rodzaj ludzki, a przynajmniej pewne regiony świata – takich, jakie istniały w Związku Radzieckim i jeszcze do dzisiaj się zachowały – to ten nasz obecny pakt raczej nie będzie miał widoków na sukcesy” (28 minuta).

Skrajna, nieodpowiedzialna głupota czy też niesamowita prowokacja?

Dech zapiera! Powstaje pytanie w jaki sposób mogło dojść do takiego popisu głupoty i braku odpowiedzialności w instytucji państwowej za to, co się przedstawia w kraju i na świecie,. W obowiązującym obecnie w Rosji systemie władzy bezpośrednią odpowiedzialność za działalność telewizji ponosi minister kultury, a pośrednią premier. Ten ostatni bowiem zatwierdza albo odrzuca kandydaturę na szefa telewizji, przedstawioną przez ministra w porozumieniu z radą koncernu radiowo-telewizyjnego WGTRK. Szef telewizji będzie odpowiadał przed premierem, a premier przed prezydentem w przypadku jaskrawego i szkodliwego dla państwa nadużycia możliwości telewizji. Pierwszym wnioskiem jaki mi się narzuca jest taki, że doszło do fantastycznej wprost kompromitacji Miedwiediewa. Zaniedbanie obowiązków służbowych na skalę prowadzącą do głośnego incydentu międzynarodowego może doprowadzić do zwolnienia tak szefa telewizji Rassija jak też ministra kultury, a nawet samego premiera.

W chwili, gdy piszę te słowa, ambasador Rosji w Pradze został już wezwany przez czeskiego ministra spraw zagranicznych w celu złożenia wyjaśnień. Przedwczoraj rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Słowacji wygłosił ostre demarche, w którym podkreślił bezzasadność i obraźliwość twierdzeń rosyjskich tzw. dokumentalistów. Słowacy czują się może nawet jeszcze mocniej dotknięci niż Czesi, ponieważ przywódca praskiej wiosny Aleksander Dubczek był ich rodakiem. To w jego obronie polała się czeska i słowacka krew, kiedy tysiące ludzi próbowały zagrodzić z gołymi rękami, ustawiwszy się jako żywe tarcze, drogę do siedziby rządu. W odpowiedzi posypały się serie z karabinów maszynowych. Dopiero po tej rzezi bezbronnych w stronę radzieckich czołgów poleciały butelki z benzyną. Dzieje się to zaś po tym, jak prezydent Czech i słowacki premier, ściągając na siebie gromy potępienia, wybrali się do Moskwy na najnowsze uroczystości ku czci zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskimi.

W Rosji nieraz już się zdarzyło, że głupota i ciemnota rządzonych, w połączeniu z przyzwoleniem władzy na samowolę, prowadziły do okropnych skutków. Pod władzą Putina, którego głównym zajęciem jest przywracanie porządku i dyscypliny w całym rosyjskim państwie, takie wyjaśnienie jest mało prawdopodobne. Również przypuszczenie, że do telewizji mogli wślizgnąć się agenci służb specjalnych państw obcych i wrogo nastawionych wobec Rosji, nie wytrzymuje krytyki logicznego rozumowania.

Z czym zatem mamy do czynienia? W dziedzinie stosunków międzynarodowych z ogromnym skandalem. Jego szkodliwych skutków dla Rosji wręcz nie da się w tej chwili ocenić. Skala na jaką może dojść do zepsucia tradycyjnie dobrych stosunków rosyjsko-czeskich i rosyjsko-słowackich... Podkreślono to zresztą w Bratysławie i Pradze. Już to samo wystarczy, a dochodzi jeszcze potwierdzenie oskarżeń, że Putin dąży do odbudowy ZSRR i jego bloku krajów-niewolników. Zapobiec najgorszemu mogą tylko publiczne przeprosiny i przykładne ukaranie wszystkich winnych – od góry do dołu.

W sprawach wewnętrznych może to być po prostu czyjś spisek, aby dać Putinowi wymówkę, umożliwiającą mu złamanie umowy z Miedwiediewem i usunięcie go ze stanowiska. Polityka iMiedwiediewa i jego ministrów dość powszechnie uchodzi za zbyt umiarkowaną w oczach rosyjskich nacjonalistów wszelkiej maści. Ci ostatni domagają się co najmniej tzw. lustrzanych sankcji wobec państw zachodnich i wyparcia wojsk ukraińskich z Donbasu, zanim staną się zdolne do nowej ofensywy. Uważają, że prowadzenie rokowań ma sens tylko z pozycji siły i wobec wiarygodnej groźby jej użycia na jeszcze szerszą skalę. Znajdujemy się być może w przededniu niezwykle gwałtownych i groźnych wydarzeń. Jeśli w tym spisku bierze udział sam Putin, na co wskazuje jego własny ton w sprawach polityki historycznej, to jeszcze w tym roku Europa i świat mogą stanąć nad przepaścią. #Europa Wschodnia #Rosja #Władimir Putin