#Ukraina walczy nie tylko z Rosją, na foncie wewnętrznym ze swoimi starymi słabościami; oligarchią i korupcją. Rozpoczynający się proces prywatyzacji państwowego majątku będzie testem wiarygodności nowych ukraińskich władz.

Reformy albo śmierć

Tuż po Majdanie Godności "nowi" ukraińscy politycy deklarowali - reformy albo śmierć. Mieli na myśli nie tyle własne życie, co stan i przyszłość państwa. Ukraina straciła pierwsze dwadzieścia lat po uzyskaniu niepodległości. Była w tym okresie iluzorycznym państwem, państwem na niby, prowadzącym jak żartowano najlepszą w Europie, jeśli nie na świecie politykę prorodzinną, ale niestety tylko dla kilku rodzin.

Reklamy
Reklamy

Korupcja i godność

Po "Pomarańczowym Majdanie" nastąpił podział własności państwowej, co do reszty rozbiło obóz politycznych zwycięzców. Obecne władze ogłosiły program prywatyzacji, wyprzedaży rodowych sreber, pieniędzy brakuje. Tym razem ma być uczciwie i sprawiedliwie, a nade wszystko jawnie, aż do bólu. Decyzje o sprzedaży ma podejmować rząd pod nadzorem parlamentu. Poszukiwanie efektywnego właściciela, który do tego ma kapitał, i chce go na Ukrainie zainwestować jest jednak wyjątkowo trudne. Nie tylko, dlatego, że atmosfera wokół nierozpoczętego jeszcze procesu już jest mętna. Ukraińska prasa pisze o zakulisowych układach, a to Achmatow ma dostać Port Jużny w Odessie, a to ludzie Poroszenki już sobie podzielili kopalnie i metalurgię, zaś deputowani do Rady Najwyższej tworzą swój prywatyzacyjny układ.

Reklamy

Z prywatyzacji mają być wyłączone firmy rosyjskie. W Ukrainie nie ma prawnych gwarancji własności i instytucji, które tą własność chronią, nie ma też sądów mogących rozstrzygać spory w tych kwestiach. Premier Jaceniuk zapowiada uczciwą konkurencję, ale mało kto mu wierzy. Prywatyzacja będzie testem, oby nie ostatnim dla prezydenta Poroszenki i premiera Jaceniuka, których mandat pochodzi z Majdanu Godności. #Rosja