To hasło powstało na tle propozycji Komisji Europejskiej, aby rozdzielić uchodźców, starających się przedostać na nasz kontynent przez Morze Śródziemne, między wszystkie kraje członkowskie UE. Oczywiście powstaje pytanie, czy to jest propozycja czy rozkaz? Dla polskich narodowców nie jest jednak również tajemnicą, że w grę wchodzi tu też nadużywanie prawa do azylu i zagrożenie terroryzmem. Dla Polaków mieszkających i pracujących za granicą, w Europie Zachodniej, stało się rzeczą oczywistą, że polityka multi kulti beznadziejnie zawiodła. Wracając do kraju opowiadają o tym, że islamizacja Europy to nie mit, ale rzeczywistość i że to zjawisko nie jest bynajmniej błogosławieństwem.

Reklamy
Reklamy



Wystąpienie przedstawiciela Obozu Narodowo-Radykalnego w Warszawie

 „Nie chcemy tutaj imigrantów, którzy są w większości wyznania muzułmańskiego. Którzy pokazali już na co ich stać kilka tygodni temu na Morzu Śródziemnym, gdy wyrzucili z kutra rybackiego kilkunastu chrześcijan tylko dlatego, że modlili się do Boga, a nie był to Allach. Nie chcemy też ponosić konsekwencji za to, że [...] Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, dozbrajały rebeliantów w Libii i przyczyniły się do tego, że zdetronizowano, usunięto dyktaturę Kadafiego. Co jest tego wynikiem? Jakie są tego konsekwencje? Konsekwencje są takie, że na horyzoncie widzimy Państwo Islamskie i przez to około milion ludzi jest gotowych do tego, aby wyemigrować do Europy.” Itd. itp. Dalej warszawski mówca wspomniał o tym, że multikulturalizm okazał się drogą do nikąd, że rdzenni mieszkańcy Europy Zachodniej boją się wychodzić na ulice. Nie wspomniał jednak o tym, że mamy do czynienia z wielkim problemem międzynarodowym. Nie padło też zdanie: „Ludy zjednoczone są niezwyciężone!” (video z YouTube: 'Chcemy repatrianta, a nie imigranta'  21 maja 2015   pikieta pod KPRM w Warszawie[1])

Polscy narodowcy a ruch PEGIDA



Kiedy wybuchła druga wojna światowa i Polska szybko znalazła się pod nazistowską okupacją, polityka „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, stosowana przez Niemcy hitlerowskie, spotkała się ze sprzeciwem wszystkich warstw społecznych naszego kraju. Polscy narodowcy, którzy przed wybuchem tej wojny prowadzili (z reguły bez użycia przemocy) ze sporą częścią ludności żydowskiej walkę o  handel detaliczny, byli wstrząśnięci okrucieństwami, jakich dopuszczał się wobec niej wróg ojczyzny.



Stało się dla nich jasne, że w kierownictwie NSDAP powstał plan wyniszczenia najpierw Żydów i Cyganów, a potem również Polaków i innych Słowian. Zaczęli przeto udzielać pomocy zagrożonym śmiercią. Wielu narodowców poniosło śmierć w walce z Trzecią Rzeszą. Tak np. przywódca Obozu Narodowo-Radykalnego Jan Mosdorf został zesłany do niemieckiego, nazistowskiego obozu śmierci w Oświęcimiu. Nie poddał się i zorganizował tam komórkę ruchu oporu. Został zdemaskowany w wyniku donosu i za niesienie pomocy współwięźniom rozstrzelany przez esesmanów. Jego rodzina z powodzeniem ukrywała przez całą okupację rodzinę żydowską.



Taka postawa była bez wątpienia przejawem bohaterstwa. Za takie rzeczy w okupowanej Polsce wymierzano karę śmierci całej rodzinie i wszystkim mieszkańcom domu. Jeżeli w jakiejś kamienicy okupanci znaleźli choćby jednego ukrywającego się Żyda, wyprowadzano jej lokatorów na podwórko i tam natychmiast rozstrzeliwano, nie oszczędzając dzieci i starców. W niemal żadnym innym okupowanym kraju w Europie Hitler nie nakazał stosowania tak drakońskich środków.



Nic dziwnego zatem, że w Polsce raczej trudno liczyć na powszechną solidarność ze sfrustrowanymi niemieckimi obywatelami, którzy wychodzą na ulice, aby wołać, że pragną obronić Zachód przed islamizacją. Taka postawa jest szczególnie wyraźna w polskich środowiskach narodowych.  Mimo to byłoby szczytem głupoty walczyć o bezpieczeństwo własnego domu, a jednocześnie przyglądać się bezczynnie jak tuż obok ktoś podpala dom sąsiada. Trzeba sobie powiedzieć jasno. Próby zamknięcia się przed problemami współczesnego świata poprzez jakieś zaryglowanie się na krajowym podwórku są z góry skazane na niepowodzenie.



Moim skromnym zdaniem pewnego dnia system wartości wywodzący się z roku 1789 i 1968 musi zostać zastąpiony przez wnioski, jakie wynikają z coraz bardziej twardej i niebezpiecznej rzeczywistości XXI wieku. Panujący obecnie w Europie porządek zostanie na tym tle radykalnie zmieniony. Trudno przewidzieć czy demokracja zostanie ostatecznie odrzucona jako ustrój niewydolny z samej swej istoty czy też wzmocniona i uwolniona od nadużyć władzy. Jedno wydaje się w tym pewne. Europy nie da się wzmocnić i obronić przed śmiertelnym niebezpieczeństwem wojującego islamizmu bez pomocy Rosji i narodu niemieckiego.



Stąd też dla polskich narodowców byłoby lepiej, gdyby przemyśleli niektóre swoje tezy. Mam na myśli przede wszystkim rusofobię i germanofobię. Nie da się żyć tylko przeszłością, choćby najbardziej chwalebną i pełną bohaterskich czynów. Wymogi, jakie niesie ze sobą życie i walka o przeżycie oraz zdrowy rozsądek powinny górować nad innymi względami. W przeciwnym wypadku zaczyna się igraniem losem innych ludzi przez wyznawców ideologii zamkniętych. Od zrozumienia i zastosowania tego w praktyce zaczyna się naprawdę #Wielka polityka.



#emigracje #ISIS