Służby prasowe Łotewskich Sił Zbrojnych podały informacje, że zaledwie pięć kilometrów od morskiej granicy kraju pojawiły się rosyjskie łodzie podwodne. Pojawiły się także jednostki nawodne, w tym desantowiec. W międzyczasie nad Litwą przeleciał rosyjski transportowiec wojskowy An-22. Jego celem był Obwód Kaliningradzki. Co się dzieje?

Wydaje się, że Putin postanowił zobaczy, jak zareagują kraje nadbałtyckie na niespodziewane pojawienie się jednostek Federacji w swoim rejonie. Wspomniany An-22 przeleciał nad Litwą bez żadnego porozumienia z władzami kraju, mało tego - miał wyłączony transponder, który służy identyfikacji. Jeśli myślał, że prześliźnie się niezauważenie, to spotkało go rozczarowanie - do lotu poderwały się myśliwce #NATO, które eskortowały go do granic kraju. Jak na razie armia rosyjska nie komentuje sprawy, zresztą - trudno się spodziewać, że będą się tłumaczyć. A tymczasem na Bałtyku i w krajach leżących nad jego brzegami zaczyna "narastać ciśnienie". To nie pierwszy incydent z siłami rosyjskimi w tle - kilka dni temu litewskie MSZ skarżyło się, że okręty Federacji utrudniają złośliwe kładzenie kabla energetycznego na dnie Bałtyku. #Unia Europejska #Rosja

Państwa nordyckie zaniepokojone

Niepokoją się także państwa Skandynawii, czyli Szwecja, Dania, Norwegia i Finlandia. Niedawno wydały wspólne oświadczenie na temat zacieśnienia współpracy w dziedzinie obronności, a choć powód nie został podany wprost, to tajemnicą poliszynela są działania Rosji. Tym bardziej, że w ostatnim tygodniu kwietnia nieopodal Helsinek okręt fiński ostrzelał "niezidentyfikowany obiekt podwodny" (prawdopodobnie łódź podwodna Rosji). Przypominam też, że rosyjski wicepremier Rogozin był na tyle bezczelny, że - mimo zakazu wstępu wydanego przez władze Norwegii - opublikował zdjęcie z wizyty na należącej do tego kraju wyspie Svalbard. A odwiedził ją przy okazji otwarcia nowej stacji na Arktyce i buńczucznych zapowiedzi jej "podboju". No cóż, o ile po Ukrainie siły Rosji nie zajmą się najpierw Białorusią, prawdopodobnie "mniejszości rosyjskie" zaczną być nagle uciskane w krajach nadbałtyckich, gdzie pojawią się szybko "pro-rosyjscy separatyści".