Nie dość, że mnóstwo obywateli naszego kraju było dziś w złym nastroju z powodu kiepskiej pogody i denerwujących wyborów na prezydenta RP, to jeszcze padła kolejna antypolska wypowiedź. Podobnie jak poprzednio z Waszyngtonu, z najwyższej trybuny światowego mocarstwa. Tak to trzeba w sumie ocenić, co uzasadnię nieco dalej. Spróbujmy jednak wyciszyć nerwy i z zimną krwią ocenić ten nieprzyjazny wobec naszego kraju wypad.

Co właściwie powiedział Putin?

Rosyjski znam niemal doskonale, zatem sięgnąłem do źródła, tzn. oficjalnego portalu Kremla (www.kremlin.ru), by przeczytać to, co Putin powiedział na konferencji prasowej po spotkaniu z Angelą Merkel.

Reklamy
Reklamy

Szczególnie interesująca nas Polaków wypowiedź mocnego człowieka Rosji pojawiła się pod wpływem jednego z dziennikarzy. Putina zapytano o jego stosunek do wypowiedzi urzędującego rosyjskiego ministra kultury. Ów minister, noszący zresztą polskie nazwisko (Medyński), określił pakt Ribbentrop-Mołotow jako wielkie osiągnięcie stalinowskiej dyplomacji. Obecny wtedy przy tym Putin nie tylko nie zganił go za to, ale niemal mu przytaknął. Natomiast na niedzielnej konferencji prasowej odpowiedział:

"Zaś kiedy Związek Radziecki zrozumiał, że zostanie rzucony na pożarcie, pozostawiony bez pomocy w razie wojny z Niemcami hitlerowskimi, podjął kroki zmierzające do tego, aby nie dopuścić do takiej bezpośredniej konfrontacji. W wyniku został podpisany pakt Ribbentrop-Mołotow. W tym sensie podzielam pogląd naszego ministra kultury, że ten pakt miał sens z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego Związku Radzieckiego.

Reklamy

To po pierwsze.

Z kolei po drugie, pozwolę sobie przypomnieć, że w wyniku podpisania dotyczącego tej sprawy układu monachijskiego Polska ze swej strony podjęła działania zmierzające do aneksji części czeskich terytoriów. W końcu wyszło na to, że wskutek paktu Ribbentrop-Mołotow padła ofiarą takiej polityki, jaką sama prowadziła."

(Заявления для прессы и ответы на вопросы журналистов по итогам встречи с Федеральным канцлером Германии Ангелой Меркель)

Co odpowiedziała Angela Merkel?

Ustaliwszy, że zapis tej samej konferencji prasowej znajduje się na stronie Urzędu Kanclerskiego RFN, skorzystałem z równie dobrej znajomości niemieckiego, by zapoznać się z jej odpowiedzią na ten surowy osąd następców Piłsudskiego:

"Z mojego punktu widzenia ów pakt Ribbentrop-Mołotow można właściwie zrozumieć tylko uwzględniając dołączony doń tajny protokół. Oceniając go pod tym kątem uznaję go za zmowę, z której wynikła niesprawiedliwość i krzywda. Nie powinno to jednak w najmniejszym stopniu przesłaniać faktu, że druga wojna światowa wyszła na świat z narodowo-socjalistycznych Niemiec i że to my ponosimy historyczną odpowiedzialność.

Reklamy

Odpowiedzialność, która obecnie polega na bezustannym przypominaniu o tym, że to z naszej winy padło tak wiele milionów ofiar. Zarazem o tym, że Armia Czerwona koniec końców odegrała niebagatelną rolę w wyzwoleniu Niemiec."

(Mitschrift Pressekonferenz im Wortlaut .Pressekonferenz von Bundeskanzlerin Merkel und Staatspräsident Putin am 10. Mai 2015 in Moskau)

Polityka historyczna

Obie te wypowiedzi bez wątpienia podpadają pod to pojęcie. Putin jest zręcznym dyplomatą, co zresztą niedawno potwierdził w swoim przemówieniu podczas wizyty w Erewaniu. To, co powiedział, raczej na pewno nie zostało podyktowane złością czy też chęcią wymierzenia policzka Polsce i Polakom za rolę odegraną w najnowszych wydarzeniach na Ukrainie. Powiedział to zupełnie na zimno, mając na oku określone cele. Wypada też przyznać, że ta jego wypowiedź nie była tak ostra i niesprawiedliwa (oraz sprzeczna z prawdą historyczną) jak antypolskie wypowiedzi prezydenta Obamy i szefa FBI. Z drugiej strony pominął bardzo poważną okoliczność łagodzącą osąd polityki Józefa Becka. Tę mianowicie, że podejmując decyzję o zajęciu tzw. Zaolzia rząd sanacyjny w Warszawie starał się ochronić zamieszkujących w większości to terytorium Polaków-ewangelików.

Tak więc Beck, Śmigły-Rydz i Mościcki postąpili w sposób analogiczny do tego, co postanowili zrobić Putin, Szojgu i Miedwiediew w stosunku do Krymu. Z praktycznie takim samym uzasadnieniem... W ten sposób dochodzimy do zupełnie oczywistego celu numer jeden, jaki postawił sobie szef państwa rosyjskiego wywołując tą wypowiedzią burzę w naszym kraju. Jeśli ze strony polskiej będzie się teraz usilnie wskazywać na tę okoliczność łagodzącą ocenę postawy Drugiej Rzeczypospolitej wobec rozbioru Czechosłowacji, zostanie to ochoczo podchwycone w Rosji. Ze wskazaniem na polską schizofrenię polityczną, w najlepszym wypadku. W gorszym na przypisywane tradycyjnie Polsce w Rosji dwulicowość, wiarołomstwo i jezuicką obłudę.

To byłby wspaniały temat dla rosyjskich środków masowego przekazu. Gdyby jednak takie usprawiedliwienie padło z wysokiej trybuny politycznej w naszym kraju, Rosjanie nie tylko zatrą ręce, ale wręcz zaczną tańczyć z radości. Będzie można bowiem wtedy odpowiedzieć na to na podobnym szczeblu i nagłośnić to do oporu również w językach zachodnich.

Powstaje jednak pytanie, czy nasi politycy, publicyści, dziennikarze, zwłaszcza tzw. głównego nurtu, mogący zwracać się do milionów, w ogóle zdają sobie z tego sprawę? Obawiam się, że nie; że nastąpi raczej kolejna fala antyrosyjskiej propagandy nienawiści w naszym kraju. Opartej na założeniu, że bez względu na to jakich głupstw narobimy, mocarstwa zachodnie nas obronią. Tymczasem zaś powinniśmy zdawać sobie sprawę z tajnych celów USA, Izraela i Rosji wobec naszego kraju.

Wielka polityka rządu Angeli Merkel

Na zakończenie kilka słów na temat postawy szefowej rządu niemieckiego. Osobiście nie zaliczam się do ludzi upatrujących najgorszego zagrożenia dla Polski ze strony naszych zachodnich sąsiadów. Chyba, że zastąpiłby ich jakiś Emirat Germanii. Mimo to pragnę zwrócić uwagę na dość przejrzystą grę, jaką ten rząd prowadzi wobec Rosji Putina i Polski, na jego wielką politykę. Wobec Rosji stara się sprawiać wrażenie państwa, które pod przymusem dołącza się do antyrosyjskich posunięć Stanów Zjednoczonych (patrz najnowsza wypowiedź Gorbaczowa). W stosunku do naszego kraju padają niemal bez przerwy zapewnienia na temat przyjaźni i pełnego zrozumienia polskich racji.

Kiedy jednak dochodzi do konieczności poparcia takich słów jakimiś czynami, Berlin udaje, że nic nie widzi i nie słyszy. Tak właśnie jest w przypadku publicznego przypisywania naszemu narodowi ogromnej współodpowiedzialności za zagładę narodu żydowskiego w Europie. Należy się obawiać, że jeśli pewnego dnia Rosja postawi sprawy ukraińskie na ostrzu noża, jeśli Waszyngton wycofa poparcie dla Kijowa to... Usłyszymy z ust niemieckich polityków coś w rodzaju: to nie my obalaliśmy legalny rząd w Kijowie, to Polacy! #Władimir Putin #Angela Merkel #Wielka polityka