Zwołany przez Donalda Tuska szczyt przywódców Unii Europejskiej zdecydował o zwiększeniu środków na ratownictwo morskie oraz rozdzielenie nielegalnych imigrantów pomiędzy poszczególne kraje członkowskie. Jednak nie każdemu się to podoba, a Viktor Orbán, premier Węgier, mówi wprost: nie chcemy u siebie imigrantów.

I nie można mu się dziwić - o ile takie bogate kraje jak Niemcy czy Francja mogą przyjmować do siebie przybyszów z całego świata i zapewnić im wygodne warunki do życia (tzw. "socjal"), o tyle Węgry czy Polska mają póki co problemy z zapewnieniem godnej egzystencji własnym obywatelom. Może zanim zaczniemy pomagać obcym, skupimy się najpierw na swoich? - tak (mniej więcej) zaprezentował sprawę Orbán w wywiadzie dla telewizji Echo. Nie ma on nic przeciwko, aby inne kraje Unii przyjmowały tylu uciekinierów z Afryki, ile tylko chcą, jednak niech nie wciskają ich na siłę do kraju, który nie jest na to przygotowany. Premier Węgier podkreślił także, że jeżeli chodzi o Europę, to jego kraj jest drugi po Szwecji pod względem liczby przyjmowanych imigrantów. Zauważył także, że przybysze ci traktują Węgry tylko jako przystanek przed ruszeniem do bogatszych państw na zachodzie Europy, w tym Niemiec i Francji.

Przywódcy Unii oburzeni - czy słusznie?

Oczywiście przywódcy Unii wyrazili oburzenie po wypowiedzi premiera Węgier. Viktor Orbán oliwy do ognia dolał zdaniem, w którym oznajmił, że imigranci to nic dobrego dla Europy. Poprawnie politycznie miłośnicy mulit-kultury nie mogą mu podarować tych słów, a prezydent Komisji Europejskiej zażądał szczegółowych wyjaśnień co do planów Orbána w kwestii imigrantów. Jednak będzie musiał na nie zaczekać, ponieważ premier Węgier domaga się publicznej debaty na ten temat oraz proponuje możliwość regulowania tego aspektu przez każdy kraj oddzielnie, czyli wyklucza wspólną strategię UE dotyczącą imigrantów. Czy ma to sens? Moim zdaniem jak najbardziej, ponieważ w Europie mamy kraje bardzo zasobne, dla których imigranci nie są czymś nowym, jak i kraje, które ledwie dają sobie radę - jak na przykład Grecja czy choćby Polska. Czy można obarczać je imigrantami w takim samym stopniu? Zdecydowanie nie. Tu należałoby przyjąć zasadę: każdemu wedle jego możliwości. I, co równie ważne, chęci.

#Unia Europejska #emigracje