#David Cameron ogłosił zaostrzenie polityki wobec nielegalnych imigrantów. Premier Wielkiej Brytanii ogłosił swój plan wczoraj, w czwartek (21.05.2015). Koncepcja przewiduje konfiskatę płac emigrantów przez kontrolę rachunków bankowych osób podejrzanych o to, że przebywają na Wyspach nielegalnie.. Zajęłaby się tym angielska policja.

Przypomnijmy, że 7 maja tego roku wybory do Izby Gmin wygrali na wyspach konserwatyści. Cameron, ich lider, o swoich zamiarach poinformował w siedzibie brytyjskiego MSW. Stało się to po tym, jak opublikowano dane o emigracji: otóż w ubiegłym roku emigracja netto do Wielkiej Brytanii osiągnęła poziom najwyższy od 10 lat.

Reklamy
Reklamy

Premier opracowuje specjalny program rządowy. Szczegóły nowych rozwiązań znajdują się w dokumencie, który zostanie odczytany w Izbie Lordów na uroczystej inauguracji brytyjskiego parlamentu przez samą królową Elżbietę II.

Nielegalna praca na celowniku 

Nielegalna praca będzie teraz przestępstwem kryminalnym. Ci, którzy przebywają w Wielkiej Brytanii nielegalnie, przybyli w ten sposób lub przekroczyli czas legalnego pobytu, będą bezwzględnie ścigani. Pod presją znajdą się także ci pracodawcy, którzy nielegalnych pracowników zatrudniają. Oni także będą ścigani. Zarówno zatrudnieni na czarno, jak i zatrudniający znajdą się na celowniku władz. Do obowiązku banków będzie należeć sprawdzanie rachunków osób, których status w Wielkiej Brytanii pozostaje nieuregulowany.

W świetle nowych przepisów zatrudnienie na czarno będzie przestępstwem, choć i do tej pory kary za podobne działanie nie należały do najlżejszych: za zatrudnianie na czarno firmy mogły być karane grzywną w wysokości 20 tysięcy funtów.

Reklamy

Premierowi Wielkiej Brytanii chodzi o to, by zbudować państwo "mniej atrakcyjne" dla tych, którzy chcą pracować na czarno. Cameron zwraca uwagę, że dotychczasowa polityka emigracyjna stwarza problemy w sferze usług publicznych, szczególnie w edukacji i opiece zdrowotnej.

Przy przygotowywaniu nowych przepisów bierze się pod uwagę tak zwane saldo migracji, czyli różnicę między napływem i odpływem ludności. Urząd statystyczny Wielkiej Brytanii poinformował, że imigracja netto na Wyspach wyniosła 318 tysięcy osób w 2014 roku, czyli najwięcej od 2005 roku. Brytyjski premier obiecywał wcześniej, że obniży tę liczbę do 100 tysięcy osób rocznie.

Wszystko to odbywa się pod presją eurosceptycznego skrzydła w szeregach konserwatystów, a także pod wpływem popularności Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, która jest otwarcie antyunijna. Cameron obiecywał także, za zamierza renegocjować warunki brytyjskiego członkostwa w Unii Europejskiej. Kwestie, jakie mają być przedmiotem tych negocjacji, to między innymi imigracja.

Reklamy

Londyn będzie walczył o przywrócenie w tej sprawie uprawnień, które stracił na rzecz Brukseli.

Referendum w tej sprawie ma odbyć się na Wyspach w 2017 roku - tak zapowiadał premier Cameron przed wyborami, na okoliczność ich wygrania. Dał także do zrozumienia, że w razie wygranej jest gotów przyspieszyć głosowanie.

Źródło: PAP #Wyspy Brytyjskie #emigracje