Te słowa jednego z uczestników ruchu PEGIDA, który w tych dniach znów nie dał o sobie zapomnieć, przytaczam we własnym tłumaczeniu z niemieckiego w ślad za portalem Politycznie Niepoprawni.

(Erlebnisbericht von der ersten Pegida-Stuttgart, www.pi-news.net)

Niemieckim obywatelom zaczynają puszczać nerwy

Takie głosy na trwogę, wieszczące rzeź i zagładę, są coraz liczniejsze. Atmosfera w całym kraju jest coraz bardziej nerwowa. Nie może zresztą być inaczej, skoro już trzeci rok z rzędu do RFN przybywa po około pół miliona nielegalnych imigrantów rocznie. Widać przy tym gołym okiem, że prawdziwi uchodźcy: bliskowschodni chrześcijanie, umiarkowani muzułmanie i jeszcze inni, ratujący się przed okropną śmiercią, to tylko ułamek z nich.

Reklamy
Reklamy

Prawdziwi uchodźcy przybywają z reguły całymi rodzinami, z dziećmi i starymi rodzicami pary małżonków. Całe ich zachowanie świadczy o śmiertelnym przerażeniu i wielkim smutku. Cała reszta to młodzi mężczyźni, często w markowych ciuchach, z drogimi telefonami komórkowymi w rękach. Zachowujący się hałaśliwie i wyzywająco. Do tych pierwszych "obywatele państwa wściekłych" nie mają pretensji. Co najwyżej zastanawiają się nad celowością przyjmowania rodzin muzułmańskich. Wskazując, że byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby zapewniono im godziwe warunki życia w bezpiecznych krajach świata islamu. Są gotowi pogodzić się z dokładaniem do tego pieniędzy niemieckich podatników.

Tylko, że władze państwowe nie reagują na żadne takie postulaty. Chowając się za plecami uchodźców z prawdziwego zdarzenia naszych zachodnich sąsiadów nadal zalewają masy ludzi dążących do poprawy materialnych warunków życia.

Reklamy

Ich czyny i postawa wskazują, że chcąc osiągnąć ten cel nie pogardzą popełnianiem przestępstw pospolitych i że nie mają za grosz szacunku dla narodu-gospodarza. Towarzyszy temu szerzenie się agresywnych postaw wobec "niewiernych", dyktowanych przez coraz bardziej skrajny fanatyzm religijny, ogarniający tych ludzi. Jeszcze jakieś pięć, dziesięć lat takiego niekontrolowanego napływu, sprowadzenie przez tych mężczyzn ich kobiet, założenie licznych rodzin i będziemy mieli granicę z Emiratem Germanii. Najpóźniej za trzydzieści lat. Zaś trzydzieści lat to naprawdę krótki okres w życiu narodów i państw.

Ten proces zaczyna się powoli zbliżać do granicy nieodwracalności. Pokojowe usunięcie wielu milionów niepożądanych gości będzie zwyczajnie niewykonalne. W międzyczasie rośnie przestępczość, #policja staje się w wielu wypadkach bezradna. Doniesień i próśb o interwencję jest zbyt wiele. Funkcjonariusze nie nadążają ze ściganiem podejrzanych. Są totalnie przepracowani. Mają nerwy w strzępach.

Reklamy

Niemiecka policja traci cierpliwość

O tym, do jakiego stopnia wyczerpuje się cierpliwość niemieckich policjantów, świadczą dwa wydarzenia sprzed kilku dni. W Stuttgarcie policja przestała się patyczkować z tzw. antyfą-manifą. Z chwilą kiedy nazywający siebie antyfaszystami (a przez ludzi Pegidy "nowym SA") lewicowi demonstranci przekroczyli granice zezwolenia na pokojową manifestację, solidnie oberwali. Tysiąc policjantów i policjantek (kobiety walczyły wręcz na pierwszej linii) uderzyło ze wszystkich stron na setki zadymiarzy, obrzucających petardami, kamieniami i świecami dymnymi Patriotów Europy. Konna policja wielokrotnie szarżowała na tłumy, zmuszając je do cofnięcia się groźbą stratowania przez konie. Ta postawa odróżnia się ogromnie od sytuacji we Frankfurcie, gdzie FRAGIDA (Frankfurrt Przeciw Islamizacji Zachodu) została kilkakrotnie bezkarnie obrzucona kamieniami. Jest to już drugie ostre starcie policji z lewakami, po rozruchach we Frankfurcie. Tym razem było "spokojniej"; nie zapłonęły radiowozy.

Drugie świadectwo to sprawa oskarżenia pewnego policjanta w Hanowerze o to, że pobił i przydusił na komisariacie Marokańczyka i Afgańczyka. Podobno zmusił ich też do zjedzenia nadpsutej wieprzowiny. Jeśli coś z tego odpowiada prawdzie, nie jest to ani mądre ani chwalebne. Jednak z drugiej strony świadczy o tym, że #Niemcy przestają panować nad swym gniewem i rozczarowaniem. Niedawno w Weimarze doszło do publicznego poturbowania polityka SPD na tle zagrożenia tego miasta napływem nielegalnych imigrantów.

Każdy święty ma...

Pewnym błędem ruchu PEGIDA (Patrioci Europy Przeciw Islamizacji Zachodu) jest wrzucanie do jednego worka wszystkich kierunków w islamie. Niewielkim błędem w sytuacji Europy Zachodniej, zalewanej przez fale coraz bardziej sfanatyzowanych sunnitów. Tradycyjnie tolerancyjni wobec mniejszości religijnych we własnych krajach muzułmanie szyiccy i alawiccy są tam wciąż jeszcze bardzo nieliczni. Oczywiście brak rozróżnienia sunnitów od szyitów i alawitów, a także brak podstawowych wiadomości z dziejów ludów islamu możnaby wykorzystać na kontrdemonstracjach. Zamiast tego zarzuca się "pegidowcom" grzechy niepopełnione. Np. hasło: Niemcy tylko dla Niemców. Rosyjskie i polskie flagi w stolicy Saksonii, systematycznie obnoszone przez słowiańskich gości, zadają temu kłam. Następnego dnia po "antyrasistowskim" bełkocie z trybuny "antyfy" w Stuttgarcie w Dreźnie przemawiał Murzyn, zaproszony przez założyciela Pegidy Bachmanna. Określił Niemcy jako uwięzionego olbrzyma. No cóż, olbrzym, kąsany nie do wytrzymania przez pchły, zaczyna szarpać kraty swego lochu. Powstaje jednak pytanie: czy narody Europy, zagrożone w podstawach swej tożsamości i egzystencji, będą szarpać kraty każdy na własną rękę? #emigracje