Prezydent Ukrainy podpisał kolejny pakiet ustaw uchwalonych przez Radę Najwyższą, czyli ukraiński parlament. Jedną z nich był dokument uznający prawny status uczestników walki o niepodległość kraju w XX wieku, w tym bojowników UPA. Projekt tej ustawy zgłosił potomek jednego z przywódców UPA, Jurij Szuchewycz.

Kontrowersje

W świetle ustaleń nowej ustawy za bojowników walk o niezawisłość państwa ukraińskiego są uznani wszyscy ci, którzy uczestniczyli w różnorodnych formach walki o niezależność kraju na przestrzeni XX wieku. Ustawa podkreśla także ich wkład w odzyskanie niepodległości, którą proklamowano w 1991 roku. Dzięki tej ustawie kombatanci mogą liczyć na wiele dodatkowych przywilejów socjalnych.

Reklamy
Reklamy

Kontrowersje wzbudza fakt, że w myśl nowego aktu prawnego karze podlega każdy, kto dopuściłby się lekceważenia weteranów lub negował sensowność ich walki.

Gra na dwa fronty

Podpisanie przez prezydenta takiej ustawy jest kolejnym krokiem, który z pewnością nie uzyska aprobaty w Polsce. Ukraińskie władze raz po raz przeplatają przyjazne wobec Polski gesty z nobilitacją Ukraińskiej Armii Powstańczej. UPA faktycznie walczyła zarówno przeciw Niemcom, jak i Sowietom, lecz jest także odpowiedzialna za liczne mordy na ludności polskiej, których kulminacja nastąpiła w 1943 roku na Wołyniu. Według danych niektórych historyków w wyniku działań UPA zginąć mogło nawet 100 tys. Polaków. Dwuznaczna polityka Ukrainy wobec Polski z pewnością podważa jej wiarygodność. Widać wyraźnie, że polityka historyczna jest wciąż głównym hamulcem w poprawie wzajemnych stosunków.

Reklamy

Dwuznaczne gesty

Tego samego dnia prezydent Poroszenko podpisał także inną ustawę. Dotyczyła ona zakazu propagandy komunizmu i nazizmu oraz ich symboli. Uznaje ona panujący w latach 1917-91 reżim komunistyczny za zbrodniczy. Za przestępczy uznano też system totalitarny panujący w III Rzeszy. Wprowadzono zakaz propagowania nazizmu, narodowego socjalizmu wraz ze związanymi z nimi symbolami. Pytanie brzmi, czy ukraiński wymiar sprawiedliwości uzna kiedykolwiek, że takimi symbolami i hasłami posługują się organizacje powołujące się na dziedzictwo UPA. Jedno jest pewne - polityka historyczna Ukrainy nie jest spójna i słusznie wzbudza liczne kontrowersje. Być może takie nieścisłości zostaną po raz kolejny wykorzystane przez rosyjskie media do skłócenia Polski i Ukrainy.

Źródło: Onet #Europa Wschodnia #Ukraina