To jest być może ostatni proces osoby odpowiedzialnej za zbrodnie w obozie w #Auschwitz. Prokuratura zarzuca Oskarowi Groeningowi, że będąc członkiem Waffen-SS, pełnił służbę w KL Auschwitz w latach 1942-44. Z ustaleń śledczych wynika, że w czasie służby w obozie mężczyzna odbierał bagaże przywożonym więźniom. Był także odpowiedzialny za przejmowane od Żydów pieniądze, które miał potem przekazywać do centrali SS w Berlinie.

Wiedział, gdzie służy

Groening był już wcześniej oskarżany, lecz wtedy sąd nie dopatrzył się jego indywidualnej winy. Teraz jednak podejście sądów się zmieniło. Do oskarżenia wystarczy sama służba w obozie.

Reklamy
Reklamy

W toku zeznań Groening uznał swoją moralną współodpowiedzialność za pomoc w zamordowaniu setek tysięcy Żydów. Przyznał, że dobrze wiedział, co dzieje się z więźniami obozu i w jaki sposób są giną. Dowiedział się o tym od razu gdy przybył na miejsce. Utrzymuje jednak, że był tylko księgowym. Zarzeka się, że ani nie mordował więźniów, ani nie uczestniczył w selekcjach. Innego zdania jest prokuratura, która uważa, że oskarżony co najmniej raz brał udział w selekcji na rampie. Oskarżenie opiera się głównie na zeznaniach świadków, wśród których są także dawni więźniowie obozu. Jeżeli Groening zostanie uznany za winnego, grozi mu kara trzech lat pozbawienia wolności.

Czy to da się wybaczyć?

- Proszę o przebaczenie - powiedział Groening, zastrzegając jednocześnie, że kwestię ewentualnej odpowiedzialności karnej powinien rozstrzygnąć sąd.

Reklamy

Ciężko jednak powiedzieć, że proces ten odda sprawiedliwość ofiarom obozów zagłady. Proces strażnika ma wyraźny wymiar polityczny.

Wiceprezydent Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner powiedział ostatnio, że ten proces ma pokazać, że "sprawiedliwość jest cierpliwa", a ludobójstwo nie podlega przedawnieniu. Jest to pewna próba rehabilitacji niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, który przez dziesiątki lat zwlekał z postawieniem zbrodniarzy przed sądem. W 1969 roku niemiecki Trybunał Federalny ogłosił, że warunkiem skazania za współudział w morderstwie musi być udowodnienie indywidualnej winy. Orzeczenie to na długie lata skutecznie zablokowało procesy żołnierzy współodpowiedzialnych za Holocaust. Z pozostałych obecnie żyjących strażników obozów koncentracyjnych zapewne żaden nie zostanie już postawiony przed sądem. Nie pozwala na to ich stan zdrowia. Z 7 tys. strażników Auschwitz, którzy przeżyli wojnę, odpowiedzialność poniosło zaledwie ok. 700.

Źródło: DEON, Polskie Radio

Zobacz też:

Szef FBI: Polacy współodpowiedzialni za Holocaust. Dali się zastraszyć rządzącym? #sądownictwo #Niemcy