3 kwietnia #Bronisław Komorowski przemawiał na 75. rocznicy zbrodni katyńskiej. Padły wówczas słowa o wymordowaniu polskich oficerów przez "stalinowskich zbrodniarzy" oraz że "XX wiek nie zna drugiej takiej zbrodni".

Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Rosyjska telewizja publiczna Rossija 24 wyemitowała specjalny materiał, w którym przypomina prezydentowi Polski, że zbrodnie nazistów były o wiele gorsze, a jeżeli mord w Katyniu ma być największą zbrodnią minionego stulecia, to jest to próba "pisania historii" na nowo. Zacytowano także anonimową wypowiedź jednego z członków partii Samoobrona (ktoś o niej jeszcze pamięta?), który dodał, że prezydent zapomniał również o ukraińskim ludobójstwie na Wołyniu, ponieważ nie pasuje mu to do aktualnej polityki. W materiale nie zabrakło także podsumowania okresu, kiedy Polska znalazła się pod zaborem III Rzeszy - sześć milionów zabitych, zniszczona Warszawa i pięć wielkich obozów koncentracyjnych. I rzeczywiście, w porównaniu z rozstrzelanymi w Katyniu oficerami to znacznie większa skala zbrodni. #Rosja

Czy prezydent zna historię?

Prezydent Komorowski już nieraz wsławił się gafami, które pokazały, że nie tylko obca mu  historia, ale również i poprawna polszczyzna. XX wiek zapisał się w historii jako wiek zarówno wielu pozytywnych fenomenów (jak choćby rozwój medycyny, wielki skok technologii czy podbój kosmosu), jak też masowego ludobójstwa. Tu przede wszystkim należy pamiętać o II Wojnie Światowej, jednak w Polsce mamy nieco "skrzywioną" perspektywę. Skrzywienie to polega na tym, że najgorsze są dla nas te zbrodnie, które dotykają nasz kraj - oczywiście nic w tym dziwnego. Jednak na Europie świat się nie kończy i nie można zapomnieć także o tym, co działo się w Kambodży za reżimu Pol-Pota, podczas chińskiej rewolucji kulturalnej, w państwach Afryki po dekolonizacji czy mniejszych krajach na całym globie, gdzie dawno po wojnie stawiano nowe obozy koncentracyjne. I w tym przypadku nie mam nic przeciwko protestowaniu ze strony rosyjskiej - choć rozmiar zbrodni pozostaje wciąż niezmienny, a z każdym zabitym oficerem w Katyniu ginęła cząstka świata, to prawda jest brutalna - było to tylko małe, lokalne wydarzenie. I w XX wieku świat widział, większe dramaty. Niestety.