Gazety w pogoni za sensacją gotowe są na publikacje różnych bzdur - w tym celują popularne brukowce. Jednak tak poważna gazeta jak The Times nie powinna straszyć czytelników wizją wojny nuklearnej o Krym.

A gdzie straszy? Na swych łamach, gdzie podaje zapiski z konferencji, jaka rzekomo odbyła się w niemieckim Torgau. Na ściśle tajnym spotkaniu, które miało odbyć się 18 marca, spotkali się ponoć emerytowani generałowie i oficerowie wywiadów Rosji oraz USA. To już samo w sobie zakrawa na political fiction. Ponoć padły tam deklaracje ze strony Rosjan, że ich armia gotowa jest na wszelkie sposoby bronić zaanektowanego Krymu - zaczynając od działań ekonomicznych, kończąc na pociskach nuklearnych. Do tego dodano jeszcze, że aneksja Krymu była możliwa dzięki "sprzyjającej sytuacji politycznej i gospodarczej" na Ukrainie, a co więcej - podobne warunku pojawiły się w krajach nadbałtyckich, gdzie wywiad Rosji uważnie śledzi lokacje wojsk NATO na ziemiach Litwy, Łotwy i Estonii. Według przecieków wkrótce mają rozpocząć się działania destabilizacyjne, które - w domyśle - poskutkują pojawieniem się separatystów lub po prostu chaosem w każdym z tych państw.

Wierzyć czy nie wierzyć?

Trzeba przyznać, że informacje te są mocno naciągane i ciężko w nie uwierzyć. Niby tajne spotkanie, niby byli wojskowi i agenci, niby pewne informacje - za dużo tych "niby", prawda? Ponadto nie padło tu w sumie nic nowego, o czym wcześnie nie pisałby nawet niżej podpisany -  o potencjalnych celach Rosji po zajęciu Ukrainy pisałem kilkakrotnie, choćby przy newsie o pojawieniu się rosyjskich myśliwców na granicy z Łotwą. Ale dla czytelnika z kraju anglojęzycznego konflikt na Ukrainie to nadal wojna gdzieś tam daleko, na granicy cywilizacji i dziczy, toteż im bardziej większy straszak, tym większa oglądalność stron i sprzedaż gazet. Użycie przez Federację Rosyjska broni atomowej postawiłoby cały świat na głowie - takiego zachowania nie odpuściłoby ani NATO, ani inne kraje świata. Dlatego też "rewelacje" The Times to zwykłe "strachy na lachy".

#Ukraina #Rosja