Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem wiecu Pegidy, pojawiła się grupa ubranych na czarno mężczyzn, skandujących: "Naziści precz z ulicy!" Policjanci energicznie zepchnęli ich na bok. Wytworzyła się groteskowa sytuacja, ponieważ w tym samym czasie przez nagłośnienie wiecu puszczano angielskie piosenki z czasów drugiej wojny światowej, nawołujące do wytrwania, mimo przewagi hitlerowskich Niemiec. Wiecujący przynieśli też transparent z podobizną Churchilla i hasłem: "Nie poddamy się nigdy - terroryzmowi."

Stare brytyjskie partie władzy uczą się od niemieckich burmistrzów

W tym czasie nieco dalej sformowała się kontrdemonstracja "antyfaszystów Londynu", z czerwono-czarnymi flagami, symbolizującymi sojusz trockistów i anarchistów.

Reklamy
Reklamy

Oba te kierunki wywodzą się z carskiej Rosji, od twórcy i pierwszego wodza Armii Czerwonej, Lwa Dawidowicza Trockiego (z domu: Lejba Bronsztajn) oraz księcia-renegata Piotra Kropotkina. Wydawanie zezwoleń na kontrdemonstrację niemal bez wyjątku skrajnie agresywnej "antyfy" w miejscu przebywania Pegidy to wypróbowana w Niemczech metoda tłumienia ruchu sprzeciwu wobec niekontrolowanej imigracji. Co prawda, po obu stronach Morza Północnego policja wie, za co bierze pieniądze i nie dopuszcza do pobicia pokojowych demonstrantów, ale establishment liczy na ich psychiczne zaszczucie. Obecność agresywnych "aniołów stróżów" ma też uniemożliwić dołączenie do manifestacji Pegidy przechodniów i spóźnionych Patriotów Europy.

Brytyjska policja mniej cierpliwa niż niemiecka

W podobnych sytuacjach niemieccy policjanci w pełnym oporządzeniu szturmowym (brak im tylko tarcz) ograniczają się do działań czysto obronnych.

Reklamy

Natomiast londyńscy Bobbies po trzydziestu minutach bezustannych rękoczynów "antyfy" stracili cierpliwość. Dowodzący oddziałem ogłosił przez megafon, że wobec nielegalnych poczynań uczestników kontrdemonstracji policja ją rozwiązuje. Następnie funkcjonariusze z pałkami w ręku pognali trockistów i anarchistów przed siebie. Ci ostatni jednak nie dawali za wygraną. Kluczyli, zachodzili od tyłu, zbierali się wciąż od nowa. W końcu podzielili się na drobne grupy, usiłujące zaatakować bary piwne, w których przesiadują ich "wrogowie klasowi", a także dopaść uczestników wiecu Pegidy, opuszczających miejsce swego zgromadzenia. Niewiele zdziałali, bo policjanci ani przez chwilę nie spuszczali ich z oka. W końcu, o zmroku, ku uldze stróżów prawa, zaczęli rozchodzić się do domów.

O czym był ten wiec?

Awanturnictwo lewaków zapełniło nagłówki wszystkich brytyjskich środków masowego przekazu. Nic dziwnego, skoro bijatyka miała miejsce kilkanaście metrów przed siedzibą rządu Zjednoczonego Królestwa.

Reklamy

Jeszcze wiele godzin później lewicowi dziennikarze usiłowali wygrać dla nich tę bitwę, powtarzając jakoby "antyfa-manifa" zgromadziła trzy razy więcej uczestników niż Pegida (300 : 100). Natomiast korespondent dziennika "The Independent", obecny na miejscu wydarzeń, oceniał obie grupy jako liczące po około 120 osób.

Organizatorzy wiecu podkreślali z trybuny i wobec dziennikarzy, że nie mają nic przeciwko imigrantom, czy też kolorowym jako takim. Pragną tylko, aby imigracja na #Wyspy Brytyjskie odbywała się w sposób kontrolowany, a imigranci zachowywali się spokojnie, przestrzegali prawa oraz szanowali brytyjskie wartości. Ich przeciwnicy twierdzili, że PEGIDA UK stanowi platformę, która łączy rozbite dotąd grupy rozmaitych rasistów, islamofobów i tym podobnych typów. Jeśli pozwolić im działać bez przeszkód, będą rosnąć w siłę aż przejmą władzę i dokonają masowej zagłady wszystkich mieszkańców o ciemniejszym kolorze skóry.

Trzeba przyznać, że ruch PEGIDA jest w warunkach brytyjskich jednym z radykalnych ugrupowań prawicowych. Stoi na prawo od Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa. Na jej pierwszym wiecu (w Newcastle) jednym z mówców był Paul Weston, który domaga się "usunięcia islamu z Wysp Brytyjskich". W swoich wystąpieniach wskazuje bez przerwy na twardą konieczność dokonania tego ostrego posunięcia w imię ocalenia ojczyzny przed bestialską wojną domową, jaka ma obecnie miejsce w wielu krajach. Dowodząc, że wskutek znacznie wyższej rozrodczości muzułmańskich kobiet za 30-40 lat taka wojna będzie już nie do wygrania przez brytyjskich nie-muzułmanów. Żąda również odesłania milionów Pakistańczyków z powrotem do kraju pochodzenia. Społeczeństwa równoległe, które nie uznają prawa karnego i cywilnego kraju-gospodarza, szczególnie mocno dające się we znaki w przypadku społeczności islamskich, nie powstały jednak przecież pod wpływem jego słów. Słowa tego Anglika stanowią tylko odbicie coraz bardziej nienormalnej i niebezpiecznej sytuacji w Europie Zachodniej i na Bliskim Wschodzie. #Islam #społeczeństwo