Na wschodzie Ukrainy dochodzi od czasu do czasu do walk i potyczek - mimo oficjalnego zawieszenia broni. Cztery ofiary po stronie ukraińskiej to efekt ostrzału artyleryjskiego przez separatystów.

Jak donoszą agencje prasowe, do incydentu doszło ok. 170 kilometrów na pn-wschód od Doniecka. Na teren kontrolowany przez siły rządowe uderzyły pociski artyleryjskie, a jeden z nich trafił w pojazd wojskowy, przewożący żołnierzy Ukrainy. Czterech z nich poniosło śmierć na miejscu. Jednak nie był to pierwszy incydent tego typu podczas minionych dni - w rosyjskich mediach pojawiły się informacje, o co najmniej dwudziestu pięciu naruszeniach warunku rozejmu przez rząd w Kijowie - ostrzelany miał zostać Donieck, a także pozycje wojsk separatystów zgrupowane wokół mniejszych miejscowości i wsi. Na skutek ostrzału zginęło, co najmniej dwóch separatystów Donieckiej Republiki Ludowej, a kilkunastu zostało rannych. Zdaniem przytoczonych mediów ostrzał odbywa się za pomocą moździerzy oraz karabinów maszynowych.

Zawieszenie broni tylko na papierze?

Przypomnę, że w warunkach rozejmu zaznaczono, że ma powstać strefa zdemilitaryzowana, w granicach, której nie ma prawa przebywać ciężki sprzęt - a do takiego zalicza się artylerię. Jak jednak widać, zawieszenie broni obowiązuje tylko na papierze, a obie strony i tak je naruszają. Pozostaje tylko pytanie, co będzie dalej? Na razie mamy do czynienia z próbą sił, ale wszystko wskazuje na to, że Putin chce rozebrać Ukrainę po kawałku i nie ważne, czy będą to "spontaniczne referenda" czy też pojawiające się "republiki ludowe", które po okrzepnięciu zaraz poproszą o możliwość dołączenia do Federacji Rosyjskiej. Zawieszenie broni jak na razie obowiązuje oficjalnie, a obie strony konfliktu - czyli rząd w Kijowie oraz prorosyjscy separatyści - oskarżają się wzajemnie o jego łamania. Czyżby machina wojenna zaczynała się budzić do życia i uderzy z początkiem kwietnia? Tego, niestety, można się spodziewać. Już za długo nic się nie działo, a wszyscy wiedzą, że kruchy pokój nie będzie wieczny. #Ukraina #Rosja #Władimir Putin