Zaostrza się konflikt w sprawie Ukrainy. Jednak tym razem nie chodzi o działania polityczne, a wymachiwanie szabelką przez prezydenta naszych wschodnich sąsiadów, Petra Poroszenkę. Oświadczył, zwracając się do Rosji, że w przypadku kolejnych ataków dostanie od Zachodu "śmiercionośną broń". Co ma na myśli?

Wypowiedź ta miała miejsce podczas wywiadu na żywo, jaki w piątkowy wieczór odbył się na antenie stacji telewizyjnej 1+1. Petro Poroszenko zauważył, że konflikt przycichł, z czego zresztą jest bardzo zadowolony, jednak w przypadku rozpoczęcia działań militarnych ze strony prorosyjskich separatystów, armia ukraińska będzie bezwzględna. Tym bardziej, że ma otrzymać wspomnianą "śmiercionośną broń". Jaką? Tego nie wyjaśnił, ale wypowiedź ta dziwnie kojarzy mi się ze straszeniem "Wunderwaffe" w czasie II Wojny Światowej. Oczywiście inne są okoliczności tej wypowiedzi i w żaden sposób nie porównuję Ukrainy z III Rzeszą, jednak za słowami o "cudownej" czy "śmiercionośnej" broni nie idzie żadna realna siła. Poroszenko dodał, że armia wzmacnia punkty obronne w całym kraju, prowadzi szkolenia żołnierzy, a także minuje kluczowe lokacje. Nadto zaznaczył, że niektóre państwa Unii Europejskiej podpisały kontrakt na dostawy broni dla Ukrainy.

A może jednak ma rację...?

Nie sądzę, aby któreś z państw Unii czy też USA chciały lub były zainteresowane dostarczeniem Ukrainie jakiejś "zabójczej broni". Jednak Poroszenko może mieć asa w rękawie. Po rozpadzie ZSRR na terenie dzisiejszej Ukrainy znalazł się spory arsenał nuklearny - stanowił on aż 12% broni tego typu, jaką dysponował Związek Radziecki! W 1994 prezydenci USA, Rosji oraz Ukrainy podpisali porozumienie trójstronne, dotyczące likwidacji arsenału nuklearnego w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Jak widzimy 20 lat później, #Ukraina pozbyła się straszaka, którym mogła wymachiwać przed całym światem, a gwarancje okazały się tyle warte, co papier, na którym je spisano. Może jednak oligarchowie ukraińscy w latach 90-tych "zaopiekowali się" niektórymi głowicami i pociskami? I może Poroszenko o tym wie...?

#Władimir Putin