Drugi pilot Airbusa A320, należącego do linii #germanwings najprawdopodobniej celowo doprowadził do katastrofy - ustalili francuscy prokuratorzy. Śledczym udało się odtworzyć zapis czarnych skrzynek. Wynika z niego, że zasiadający za sterami maszyny pilot tuż przed katastrofą zablokował wejście do kokpitu i wykonał manewr gwałtownego zniżania. 28-latek pełnił funkcję drugiego pilota. Pierwszy pilot Airbusa próbował w tragicznym momencie dostać się do kabiny wyważając zablokowane drzwi. Pomimo wysiłków nie udało mu się przejąć sterów. Maszyna rozbiła się na wysokości 2 tys. metrów, we francuskich Alpach. W katastrofie zginęło 150 osób, w tym pasażerowie i członkowie załogi.

Reklamy
Reklamy

Na pokładzie maszyny podróżowała m.in. grupa niemieckiej młodzieży z miejscowości Haltern am See. Gimnazjaliści wracali z wymiany młodzieżowej w Hiszpanii. Samolot leciał z Barcelony do Dusseldorfu. 

To było samobójstwo?

Wstrząsające ustalenia śledztwa w sprawie katastrofy niemieckiego samolotu podali dziś, na specjalnej konferencji prasowej francuscy prokuratorzy. Informację na temat przebiegu lotu uzyskano ze znalezionych w miejscu tragedii czarnych skrzynek Airbusa. Wcześniej, wśród domniemanych przyczyn wymieniano awarię samolotu, złe warunki pogodowe lub błąd pilota. Pojawiały się też spekulacje na temat możliwości ataku terrorystycznego. Na razie nie wiadomo, czy desperacki krok pilota był zamierzonym samobójstwem.

Zablokował drzwi do kokpitu

Około południa, na specjalnej konferencji prasowej w Marsylii francuscy śledczy przedstawili swoje dotychczasowe ustalenia na temat przyczyn katastrofy.

Reklamy

Prokuratorzy podali też dane personalne pilota, który wedle ustaleń doprowadził do tragedii w Alpach. "Andreas Lubitz, 28-letni pilot Airbusa A320 celowo i świadomie doprowadził maszynę do zniżania. W tym czasie drugi pilot samolotu przez zablokowane drzwi próbował dostać się do kokpitu" - oświadczył prokurator Brice Robin. Dodał jednak, że czyn pilota nie miał znamion aktu terrorystycznego.

"Niewyobrażalna tragedia"

"W najgorszych koszmarach nie przewidzielibyśmy, że do takiej tragedii mogłoby dojść w naszej firmie" - powiedział tuż po oświadczeniu śledczych Carsten Spohr, prezes koncernu Lufthansa. Linie Germanwings, których samolot rozbił się w poniedziałek należą do tego niemieckiego narodowego przewoźnika. Dodał, że wszyscy pracownicy jego firmy są do bólu poruszeni i zszokowani dzisiejszymi doniesieniami. "Osobiście nie mógłbym sobie wyobrazić, że ta sytuacja mogłaby być aż tak zła" - dodał.

Niedoświadczony pilot

Z Niemiec docierają również informacje na temat pilota, który przyczynił się do katastrofy samolotu.

Reklamy

Wiadomo już, że w feralnym momencie za sterami Airbusa zasiadał 28-letni Andreas Lubitz. Młody pilot nie miał dużego doświadczenia. Z informacji przedstawionych przez prezesa Lufthansy wynika, że w 2008 r. rozpoczął on trening przygotowujący do pracy w liniach lotniczych. Pracę regularnego pilota Lufthansy zaczął dopiero w 2013 r. Mężczyzna pochodził z miejscowości Montabaur, położonej około 60 km na północny zachód od Frankfurtu. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere poinformował, że pilot nie był wcześniej karany. Nie był też pod obserwacją policji i służb specjalnych Republiki Federalnej. Telewizja BBC poinformowała, że pod jego domem w Montabaur pojawiły się jednostki policji, a śledczy mieli przeszukać wnętrze budynku. #samobójstwo #linie lotnicze