Generał Philip Breedlove, pełniący funkcję naczelnego dowódcy #NATO w Europie, zapowiada, że nie wyklucza się działań militarnych na Ukrainie. Nie chodzi tu jednak o udział wojsk w konflikcie na Ukrainie, ale dostarczenie broni rządowi w Kijowie.

Zachód nie chce zbytnio drażnić Rosji - jak na razie skupia się na sankcjach, pomimo że "prorosyjscy separatyści" wciąż otrzymują wsparcie od Rosji. Choć Breedlove uważa, że pomoc sprzętowa może przyczynić się do dalszej destabilizacji na wschodzie Ukrainy, to jednak nie można patrzeć na to, co się dzieje, bez reakcji. To słuszne podejście, jednak prezydent Obama nie podziela tego poglądu. Jak pisałem niegdyś - chodzą plotki, że Putin zagroził marszem rosyjskich wojsk na Kijów, jeżeli #Ukraina zostałaby dozbrojona. Tłumaczyłoby to dość ostrożne posunięcia Waszyngtonu w sprawie naszych wschodnich sąsiadów. Na szczęście Stany Zjednoczone mają tylko jeden z głosów w Sojuszu i przy zgodzie pozostałych państw można by było dozbroić kiepsko wyposażone wojska Ukrainy.

Nie mówimy o Rosji, ale przeciwko Rosji chcemy działać

Choć Breedlove nie wymienił konkretnie Rosji jako agresora, oznajmił, że wobec Ukrainy stosowane są nieczyste zagrywki, na które należy stanowczo odpowiedzieć. Podkreślił, że bezczynność może przyczynić się do jeszcze większej destabilizacji sytuacji na wschodzie. Jego wypowiedź wpisuje się w dzisiejsze oświadczenie Bronisława Komorowskiego, który wezwał kraju zachodu do spójnej polityki przeciwko Rosji. Jednak na razie na słowach się kończy, a gdy wojskowi i politycy zapowiadają kolejne sankcje i akcje, na tereny zajęte przez separatystów płynie z Rosji broń i inny sprzęt, który posłuży im do stworzenia "niezależnych" republik ludowych. Jeśli tak się stanie, idę o zakład, że władze tych tworów jako pierwsze przyjmą ustawę, w której poproszą władze Federacji Rosyjskiej o możliwość dołączenia do niej. I czy Kreml odmówi? Oczywiście, że nie. Plan zostanie wykonany, a sami Rosjanie ucieszą się, że po raz kolejny stali się imperium.

#Rosja