Trzech rosyjskich dyplomatów okazało się osobami niepożądanymi w Czechach, dlatego też zostali poproszeni o opuszczenie tego kraju. Jaka jest odpowiedź Rosji?

Jak donosi tygodnik "Respekt", czeskie służby specjalne pracowały nad dyplomatami przeszło rok, aby zdobyć dowody na ich szpiegowską działalność. Jak dla mnie to żadne zaskoczenie - dyplomata w placówce zagranicznej to niemal zawsze osoba odpowiedzialna za tego typu działania. Szpiegów zwykle prosi się o wyjazd "po cichu" - np. nie przedłużając im zezwolenia na pobyt. Rząd Czech wybrał właśnie to rozwiązanie w stosunku do trzech Rosjan, a Kreml w odpowiedzi wyrzucił z Rosji dwoje dyplomatów z Czech.

Reklamy
Reklamy

"Respekt" twierdzi, że liczba Rosjan pracujących w tym momencie w praskiej ambasadzie, wynosi 125 i komentuje, że jest to podejrzanie duża liczba. Przywołuje również, dla porównania, ambasadę Chin, gdzie pracuje tylko 28 osób. Moim zdaniem porównanie to jest chybione, ponieważ zawsze w kraju sąsiedzkim przebywa większa liczba dyplomatów, co związane jest choćby z ilością spraw łączących oba kraje. A ponieważ Chiny nie graniczą bezpośrednio z Czechami, stąd też nie ma potrzeby, aby przebywało tam kilkudziesięciu pracowników.

Historia lubi się powtarzać

Nie jest to pierwsze tego typu spięcie na linii Praga-Moskwa. W 2009 roku doszło do niemal identycznego zdarzenia, gdy władze Czech postanowiły nie przedłużyć akredytacji dwóm dyplomatom z Federacji Rosyjskiej.

Reklamy

Reakcja Kremla była analogiczna - dwaj pracujący w ambasadzie Czesi musieli wracać do swojego kraju. W 2015 roku agencja Reuters podała, że czeskie służby specjalne podejrzewają, że wśród pracowników ambasady Rosji znajduje się spora liczba szpiegów. Nie było to co prawda odkrycie Ameryki, pozostaje jednak pytanie, nad czym pracują? Czyżby Putin planował kolejne kroki po zajęciu Ukrainy? Tymczasem w celu wzmocnienia morale narodu rosyjskiego, państwowa telewizja Rossija 1 wyemituje w niedzielę film o wiele mówiącym tytule: "Krym. Droga do Ojczyzny". Czy tylko mi się wydaje, że propaganda rosyjska zaczyna niepokojąco przypominać tę stalinowską? #polityka zagraniczna #Rosja